Ofiarowanie siebie...

"Zwykły rower jest pojazdem napędzanym siłą mięśni. Rower jadący pod górę jest pojazdem napędzanym siłą woli."

Każdy wysiłek staram się ofiarowywać Bogu. Każdy egzamin, test, jazdę pod górkę, pod wiatr... te ziemskie trudy przybliżają nas z każdym krokiem do Niego. Ofiarując wysiłek Bogu wszystko staje się jakby lżejsze, wygodniejsze, stwarza mniej problemu albo pomaga spojrzeć na ów problem z innej strony.
 


Panie wiem, że moja droga do Ciebie nie będzie prosta i usłana różami. Wiem, że w całości taka nie będzie, bo owszem poszczególne jej odcinki... Pozwól mi jednak cieszyć się tak samo fragmentami drogi wyboistej i krętej jak i piękną trasą autostrady do Nieba. W końcu większą satysfakcję sprawia sukces odniesiony po trudach, aniżeli odniesiony "łatwą ręką".

Pozwól mi Panie z uśmiechem znosić wszystko co stawiasz na mojej ziemskiej drodze do Nieba.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło