Wysiłek na chwałę Bożą.

=


Jakiś czas temu postanowiłam obrać sobie jakiś cel. Mam ich w sumie kilka w życiu, ale chciałam zmotywować się do czegoś, aby osiągać cel na chwałę Boga. W tym samym czasie wspomniany już wcześniej przeze mnie ksiądz Łukasz wyszedł z pomysłem rowerowych rajdów. Lubię jeździć na rowerze, osobiście jednak nie potrafiłabym się sama zmusić do wyczynowej jazdy długodystansowej. Nie mniej jednak jak to mówią "najtrudniejszy pierwszy krok" i tak też było tym razem. Początkowo robiłam krótkie 10 - 15 km trasy sama, później jednak zostałam wyciągnięta na wyprawę "w nieznane". Drogi leśne, asfaltowe, łąki, pola, lasy... Okolica jest naprawdę cudowna. Bóg stworzył wspaniałą przyrodę właśnie po to byśmy wolny czas spędzali na jej łonie, byśmy się nią zachwycali i podziwiali. "Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę" (Mdr 13, 1-5) Do tego niewyobrażalna radość i satysfakcja mimo totalnego zmęczenia na mecie po przejechaniu pierwszych od dwóch lat 35 km na jeden raz w ciągu godziny i 40 minut. I już wiem, że teraz jazda na rowerze, zwiedzanie okolic i cieszenie się przyrodą, czyli coś dla duszy, coś dla ciała będzie moim celem, który pragnę wypełniać dla Boga. 

Otwórz garaż, wyciągnij zakurzony rower, być może z przebitą dętką, napraw go, wyczyść i ruszaj w drogę! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaką frajdę sprawia co raz lepsza kondycja, co raz dalsze trasy, poznawanie nowych, całkiem bliskich okolic. 

"Na rowerze do bram Nieba!" ;)

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch