Takiego będę mieć księdza, jakiego sobie wymodlę.



Co raz więcej wokół nas pojawia się "uderzeń" w instytucję Kościoła. Co raz liczniej te ataki kierowane są w stronę księży, którzy podawani są za jeden z głównych powodów, dla których ludzie odwracają się od Kościoła, nie chodzą na Msze św... Dlaczego? Bo ten za dużo politykuje, a tamten za bardzo miesza się w nie swoje sprawy, albo - co on może wiedzieć o rodzinie, wychowywaniu dzieci, skoro sam ich nie ma? Każdej z osób mówiącej, że przestała chodzić do kościoła odkąd ten czy tamten ksiądz rozpoczął w nim posługę (stał się proboszczem w tej czy tamtej parafii) mam ochotę zadać pytanie - Chodzisz do kościoła dla księdza, czy dla spotkania z Bogiem?
Fakt, że są księża głoszący ciekawe kazania inni może mniej, jeden ma głos przyciągający wiernych, drugi choćby opowiadał najlepsze dowcipy potrafi usypiać, ale gdzie tu sens życia we Wspólnocie, którą jest Kościół? Jeśli chcę być blisko Boga, spotkać się z nim, porozmawiać, wysłuchać co ma mi do powiedzenia nie będę zwracał uwagę na to jaki ksiądz odprawia Mszę BO TO NIE ISTOTNE. Takiego będę mieć księdza, jakiego sobie wymodlę. Z drugiej strony; księża to też LUDZIE, a nie ufoludki z obcej planety, które przyleciały na Ziemię, by opowiadać bajki. To powołani do tego, by nas przybliżać tu na ziemi do Boga LUDZIE. Najprawdziwsi, z krwi i kości, którzy kiedyś też byli dziećmi, studentami... To LUDZIE, którzy też mają poczucie humoru, potrafią pomóc, pocieszyć, doradzić...  To LUDZIE, którzy też się potykają, też mają problemy, też nie raz podwija im się noga. Sutanna nie czyni mężczyzny Obcym z zaświatów. 
 
A w wielu krajach nie ma w ogóle tych, którzy mogliby zanieść do ludzi Dobrą Nowinę. Wbrew ogólnej opinii, że "czarni są wszędzie i we wszystko się mieszają", wcale tak nie jest. Nam Bóg jest wręcz podany jak na dłoni, możemy karmić się Jego Ciałem (dzięki posłudze kapłanów), możemy słuchać Jego Słowa (dzięki posłudze kapłanów), możemy uczestniczyć w Jego Tajemnicy (dzięki posłudze kapłanów), a i tak wielu z nas z tego nie korzysta, obrzucając Kościół i prezbiterów błotem. 



Potrzeba nam modlić się o powołania do kapłaństwa, aby naszym braciom i siostrom żyjącym na całym Świecie, zwłaszcza w krajach, gdzie nie znają jeszcze dobroci Boga, nie zabrakło tych Jego posłanników, którzy im tegoż Boga przyniosą w modlitwie, śpiewie, tańcu, Słowie, Chlebie... "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało."

Potrzeba nam też modlic się o to, aby te powołania były dobre, święte, prawdziwe.
Takiego będę mieć księdza, jakiego sobie wymodlę.

Komentarze

  1. Jeśli ktoś neguje/obraża świętośc Kościoła, neguje tym samym świętośc Boga. Bóg stworzył Kościół, zawierając w nim wszystko potrzebne do zbawienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże wielu obraża Kościół tylko dlatego, że mu się ksiądz nie spodobał... A przecież Kościół to wszyscy wierni i Bóg, a nie tylko prezbiter przy ambonie.

      Ale na szczęście są tacy, którzy się nawracają. Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło