Wakacje z Bogiem

Wakacje, słońce, imprezy, znajomi, luz... Tegoroczne wakacje rozpoczęły się dla mnie inaczej niż kiedykolwiek. A miało być zupełnie inaczej. Aktualnie miałam przebywać w Warszawie, widać jednak Bóg miał inne zamiary. ;) Przez znajomego kleryka i stacjonujący w mojej parafii nowicjat Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej dowiedzieliśmy się z grupka znajomych z KSMu o “imprezie“ (zwanej dalej rekolekcjami) noszącej nazwę “Góra Tabor“ organizowanej, przez TChr, jak się okazało już po raz 10. Gdy wiadoma była już porażka związana z wyjazdem do stolicy nastąpiły intensywne rozmowy i decyzja wyjazdu do Wladyslawowa. Był to skok na głęboką wodę, nie znaliśmy tam praktycznie nikogo, wiedzieliśmy tylko, ze na 4 dni naszym domem będą namioty. Droga była długa, nie męcząca, ale jednak PKP (z całym szacunkiem dla wszystkich pracowników) to nie jest ekskluzywny środek transportu ;) Po dotarciu na pole namiotowe spotkały nas pierwsze życzliwości. Nie brakowało ich do ostatniej minuty przed odjazdem z peronu drugiego wladyslawowskiej stacji w kierunku domu. Wielu ludzi nie rozumie jak w wakacje można jeździć na rekolekcje. Jak w ogóle można, ale w wakacje?


Dla mnie wyjazd na Górę Tabor i to czego tam doświadczyłam było czymś nie do opisania. Niesamowici ludzie, niesamowita atmosfera, odczuwalna bliskość z Bogiem. I to nie w formie lezenia krzyżem przed Najświętszym Sakramentem jak pewnie niektórzy to sobie wyobrażają. Jeśli kogoś kocham to owszem szanuje go, dzielę z nim smutki, ale dzielę z nim także radości co w niezwykły sposób odczułam właśnie podczas nabożeństw. Ludzie zludnie myślą, ze idąc do kościoła muszę być poważny, być niedostępnym dla ludzi i z kamienna twarzą wpatrywać się w Ołtarz. Taborowicze (mam tu na myśli także księży Chrystusowów sprawujących Ofiary) pokazali mi, ze skoro kocham Boga to dlaczego nie mam się z nim także cieszyć? Taniec podczas uwielbienia, śpiew, oklaski to nie jest cos, co można spotkać na codzień w kościołach. A szkoda, może wtedy do naszego radosnego Boga przyszłoby więcej ludzi. NA GÓRZE PRZEMIENIENIA KAŻDY PRZEKONA SIĘ, ŻE WIARA NIE JEST NUDNA! Nie jest przeznaczona tylko dla starszych pań w beretach, ani dla ciężko chorych. Bóg potrzebuje młodych ludzi, młode serca i ręce pełne zapału i radości.

Kończąc tę refleksję, nigdy w życiu nie dokonała się we mnie taka przemiana jak właśnie tam, nad Bałtykiem, u początku wakacji 2012. I choć ciągle doświadczam działań Szatana, bo im bliżej Boga tym większe pokusy, to ufam, ze wytrwam w tej przemianie choćby do przyszłorocznej Góry Tabor.
Z tego miejsca chciałabym podziękować przede wszystkim Najwyższemu za pokierowanie naszymi wakacyjnymi planami właśnie tak, jak to uczynił. Mieliśmy tam być, mieliśmy się przemienić. :) Siostrom Misjonarkom Chrystusa Króla i Księżom (i klerykom oczywiście) Chrystusowcom, z którymi nasze lipińsko-mórkowskie serca są niejako złączone jeszcze mocniej,  za duchową opiekę, za uśmiech w każdej sekundzie, za każdą rozmowę, uścisk dłoni. Wolontariuszom za wspaniałe ogarnięcie spraw organizacyjnych. Wsystkim Taborowiczom za to, ze byliście. Każdy z nas tworzył atmosferę tam panującą, każdy z nas zabrał ją w swoim sercu do domu. :)



A każdemu kto waha się czy jechać, albo jeszcze nie wie co to Góra Tabor mówię stanowcze JEDŹ

Bo naprawdę W A R T O !



Dla zainteresowanych strona Góry Tabor [link] (a w galerii tegoroczne ~ i nie tylko ~ zdjęcia)

Komentarze

  1. To powinno być wszystkim i od dawna wiadome, że z Bogiem powinno się cieszyć. Jeśli się kogoś kocha, to chce się z nim być zawsze, ale to zawsze, prawda? I chce się być dla niego i dzięki niemu też - szczęśliwym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ewcia masz rację, tylko sama przyznasz, że w naturalnym środowisku, przy zwykłej niedzielnej lub codziennej mszy wszystko jest owiane mistyczną powłoczką, mega skupieniem polegającym bardziej na umartwianiu się niż na radości. Tam przeżyłam zupełnie coś odmiennego, coś czego na codzień nie spotka się w kościołach. :)

      Usuń
  2. Góra Tabor - górą przemienienia...

    IDZIE TABOR....do zobaczenia za rok ;)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch