Na finiszu adwentu.

Stoimy już prawie na mecie tegorocznego adwentu. Czas... płynie bardzo szybko. Ale, czy aby nie jest tak dlatego, że zbyt łatwo mu ulegamy? Że zbyt łatwo dostosowujemy swoje życie do czasu, zamiast czas do życia? Im szybciej bowiem uciekają chwile, tym bardziej człowiek próbuje podporządkować swoje życie według ich rytmu.

 
Jesteśmy tuż tuż przed świętami. Wszyscy doskonale wiedzą jak to jest. Sprzątanie, gotowanie, strojenie mieszkań, choinki, kupowanie prezentów, papierów i wstążek do ich zapakowania. Z pracy do sklepów, z marketów do domu, kąpiel, sen i od rana ten sam cykl. STOP! Zatrzymaj się. Jakie święta nadchodzą? Czy pod stertą papierów, bibelotów, kokardek, lampek, łańcuchów, pod mąką w kuchni i pod nożem od karpia widzisz jeszcze to co w tych świętach najważniejsze i Tego, który jest najważniejszy? Czy dostrzegasz jeszcze zza wieży z paczek postać małego Jezusa? Czy słyszysz dźwięk kolęd? Czy widzisz biały opłatek na stole i tych, którzy z Tobą przy tym stole zasiądą, czy tylko to, co mają nowego na sobie ubrane i czy aby Ty dobrze wejdziesz na rodzinnym zdjęciu? Ciiiii, zatrzymaj się. Słyszysz? Bóg nadchodzi. Ja już słyszę Jego kroki. Widzę Jego cień. Jest już tuż tuż. Bardzo blisko. Wystarczy tylko, że wejdziemy, ja i Ty zza reklam o coca-coli, zza czekoladowych gwiazdek i błyszczących papierów i torebek do prezentów. Jeszcze nie jest za późno.

Jeszcze jest czas. Niewiele, ale jest. Ale pamiętaj, Bóg nie będzie na Ciebie czekał, on się narodzi bez względu na to, czy zdążysz się do tego przygotować czy nie, pytanie tylko czy wtedy narodzi się w Twoim sercu i sumieniu?

"Wierzysz, że Bóg narodzi się w Betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie narodzi się w tobie."
 [Adam Mickiewicz]

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch