Tato.

O swoim stosunku do Boga jako umiłowanego Ojca pisałam już przy okazji Dnia Ojca. Jednakże chciałabym wspomnieć na ten temat jeszcze kilka słów.

W minioną środę (16.01) miałam przyjemność być na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie z błogosławieństwem poprzez nałożenie rąk we Wschowie (woj. lubuskie). 3h...totalna masakra, zwłaszcza jeśli trzeba przez cały czas stać. Niemniej jednak, mimo tego, trafiły do mnie słowa ponad pół godzinnego kazania wygłoszone przez głównego celebransa Eucharystii - franciszkanina, egzorcystę o. Gracjana. A mówi on w nich o tym, że w Roku Wiary należy nam się zastanowić jaka nasza wiara jest. Jaki mamy stosunek do Boga jeśli tak rzadko zwracamy się do niego per Ojcze? Słuchając tych słów pomyślałam, że coś w tym wszystkim jest. Osobiście od jakiegoś czasu mam tendencję do mówienia Bogu - Tato. I nie jest to czcze gadanie żeby nie było, że do czegoś namawiam, a sama tego nie robię. Wielu ludzi może potwierdzić moje niejednokrotne "kocham Cię Tato" albo "Tata nad wszystkim czuwa" itp. Należy nam się wszystkim jednak zastanowić, zwłaszcza w trwającym Roku Wiary, dlaczego tak niewielu z nas kieruje do Boga Ojca właśnie tak czułe słowa? Dlaczego tak się dystansujemy od Boga, który jest Emmanuelem - Bogiem Z NAMI? Przecież niejednokrotnie słyszeliśmy w kościele (i ufam że nie tylko tam) że On po to stworzył Świat i zesłał na niego swojego ukochanego Syna abyśmy my mogli stać się jego dziećmi.

Czy modląc się słowami modlitwy pańskiej "Ojcze nasz" rzeczywiście myślę o tym, że Bóg kocha mnie jak dziecko i jest moim Tatą? Czy czuję, że jestem ukochanym dzieckiem swojego Taty? Może warto w tym Roku Wiary zastanowić się, na jakim poziomie jest moja wiara? Czy jest to poziom wiary w (jakiegoś) Boga (który GDZIEŚ istnieje, stworzył świat, jest dobry i nas kocha); uwierzenia Bogu, że warto z Nim i według Jego zasad żyć, czy zawierzenia swojego życia Bogu, pełnego zaufania, bez którego nie istnieje żadna miłość ani przyjaźń?

Starajmy się być coraz doskonalszymi dziećmi naszego Taty, bo przecież stworzył nas na SWÓJ obraz i podobieństwo. I pamiętajmy o swoim Tacie nie tylko od święta.

Komentarze

  1. Ja nie umiem powiedzieć do Boga "Tata", zdarza mi się mówić: "Ojcze", ale to najczęściej w mojej osobistej modlitwie. Ja o Bogu mówię "Ten z Góry", zaczęłam tak pisać w swoich zapiskach, a później nawet nie wiem kiedy przeniosłam to do swojej mowy, może kiedyś będę w stanie powiedzieć: "Tato", na razie mówię jednak "Ten z Góry".

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło