Zgoda na wolę Boga.

Wczoraj na Facebookowym profilu "Banita" pojawiło się tak zwane "zadanie na dziś", a w nim "Pójdź z Jezusem na spacer, powiedz mu o swoich oczekiwaniach i zgódź się na to, że może być inaczej."
 
Często w naszym życiu przychodzą trudne chwile. Nie jest wtedy łatwo powiedzieć Bogu "bądź wola Twoja". Jakiś czas temu pisałam o książce Shaily Walsh "Kiedy kobieta ufa Bogu dzieją się cuda". Niedawno wpis ten z powodu problemów technicznych niespodziewanie zniknął z bloga więc postanowiłam piękną i delikatną kwestię zaufania podjąć jeszcze raz, lekko pokierowana banitowym postem.
 
Kwestia zaufania została chyba do granic możliwości umiłowana przez mojego serdecznego przyjaciela. Niejednokrotnie już słyszałam od niego, iż zaufanie jest podstawą relacji szczerej i trwałej i że bez zaufania nie ma przyjaźni. Ale aby zaufać człowiekowi trzeba najpierw zaufać Najwyższemu. Jedne z moich pierwszych wpisów na tym blogu dotyczył buntowania się na Boga w obliczu doczesnych problemów i 'wybryków', jakie nas otaczają. Idealnie wpasowuje się w to sformułowanie - zgódź się na to, że może być inaczej niż oczekujesz. To właśnie On wie co dla nas jest najlepsze. To On wie, jak kierować naszym życiem, aby doprowadzić nas do zbawienia, mimo iż często może nie rozumiemy dlaczego akurat teraz postępuje tak, a nie inaczej. 
 
On jest naszym ukochanym Ojcem. To tak jak nasi rodzice nie kupują nam zabawki, którą akurat ujrzeliśmy i zapragnęliśmy ją mieć, chociaż nie jest nam zupełnie potrzebna. Najwyższy niewątpliwie wysłuchuje wszystkich naszych próśb i ustosunkowuje się do nich z wielkim miłosierdziem. Niemniej jednak jesteśmy Jego dziećmi i musimy mu bezgranicznie ufać i powtarzać "Twoja wola niech się stanie" Bierzmy przykład ze Zmartwychwstałego, który klęcząc w Getsemani prosił Ojca Niebieskiego o oddalenie kielicha goryczy jednocześnie wyrażając gotowość na pełnienie woli ukochanego Taty jakakolwiek by ona nie była.

Niejednorotnie zdarzyło mi się coś zaplanować, ułożyć coś sobie w głowie. Jednak zawsze wtedy, gdy coś idzie nie po mojej myśli i nie według moich planów mówię w myślach (a przede wszstkim w sercu) "Tato widocznie Ty tego chciałeś, widocznie miało stać się tak jak się stało, a nie tak jak to zaplanowałam. Ale kocham Cię, ufam Ci i wiem, że dopuszczasz do tego, co dla mnie dobre i konieczne."
 
On wie co dla Ciebie dobre, On wie co robi... ufaj mu bezgranicznie i zgódź się na to, że nie zawsze Twoje plany są Jego planami i nie zawsze Twoje prywatne zachcianki prowadzą Cię Tam, gdzie pragnie Cię spotkać Tata twarzą w twarz. Nie lękaj się. Ufaj tylko...
 
 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło