Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia

Kiedy na przełomie lat 2006/2007, ktoś powiedziałby mi, że dziś znajdę się w tym miejscu, w którym jestem popukałabym się, kolokwialnie mówiąc, w głowę. Gdyby ktoś wówczas powiedział mi, że zwykła zabawa zamieni się w coś poważniejszego pewnie zareagowałabym podobnie. No bo "gdzie ja?". A dziś?
 



W moim profilu przeczytać możecie, iż nazywam się Angelika Wyrwich, mieszkam w Lipnie i jestem strażakiem-ochotnikiem w OSP Lipno. 4 maja przypada wspomnienie świętego Floriana - patrona strażaków, hutników, kominiarzy, stąd też cały maj jest niejako świętem Straży Pożarnej. We wspominanych latach 2006/2007 pierwszy raz wzięłam udział w Gminnych Zzawodach Sportowo-pożarniczych. W rok później stałam się kapitanem drużyny, pojechałam też na dwutygodniowy obóz Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych. Ale to wszystko było ciągle tylko zabawą, fajną rozrywką, nic więcej. Jednak przez całe życie straż była jakoś szczególnie wpisana w moją mentalność. Na dźwięk syreny strażackiej budzę się nawet w samym środku nocy i ciarki przeszywają całe moje ciało.


 

Na początku tego roku podjęłam kurs podstawowy na strażaka ochotnika. Około dwóch tygodni temu pozytywnie przeszłam przez potrzebne do czynnej służby badania. Z każdym kolejnym etapem, który przechodzę mam coraz większą radość z tego, kim się staję. Wielu ludzi, również bardzo mi bliskich mówiło mi na początku, że mam wybić sobie ten pomysł z głowy, że kobieta i straż to dwie odmienne sprawy, nie ten zestaw. Coraz więcej jednak pojawia się na świecie i w Polsce kobiet wykonujących ten zawód. W naszej jednostce czynnych druhen ochotniczej jest trzy. Moje otoczenie też z czasem wszyscy powoli zaczyna się przekonywać do tego, że jednak dam radę, że służba innym jest nie tylko moim ogromnym marzeniem, ale też...powołaniem.


 
 
Służba w straży pożarnej, nawet ochotniczej, to wyjątkowe powołanie. W momencie, w którym udział w zawodach sportowo-pożarniczych czy konkursie wiedzy o pożarnictwie przeradza się w chęć jazdy na prawdziwą akcję, pożar, wypadek, chęć  niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, podmiot STRAŻ staje się czymś więcej niż tylko hobby. Powołanie to dar od Boga. Nie mówię nikomu, że nie ma we mnie strachu - bo jest, oczywiście. Tylko głupiec nie boi się wejść w ogień. Ale przewodnią myślą jest pomoc bliźniemu. Najważniejsze, by mimo strachu dbać o życie i mienie innych. Swoją pierwszą akcję mam jeszcze przed sobą. Niemniej, jak mówią słowa jednej ze zwrotek strażackiego hymnu "Opatrzność nam sprzyja więc raźniej nieść pomoc, na którą ktoś czeka". Boża Opatrzności - czuwaj nad nami i pozwalaj nam dzielnie wykonywać swoje powołanie.
 

Bogu na chwałę, bliźnim na ratunek!

Komentarze

  1. "Strażak to człowiek, który w sposób szczególny został powołany do służby"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch