Serdeczna Matko, opiekunko ludzi...

Dzień Mamy nie przez przypadek jest umiejscowiony w kalendarzu właśnie w tym miesiącu. W miesiącu, w którym przyroda budzi się do życia, kwitną kwiaty, a w Kościele szczególnie uwielbiamy Najświętszą Maryję Pannę.



W litanii loretańskiej wymieniamy wiele przymiotów Maryi. Wszystkie te jednak można zamknąć w jednym słowie - MATKA. Opiekuńcza, stanowcza kiedy trzeba, pokorna, łaskawa, Wspomożycielka Wiernych, Uzdrowienie Chorych, Ucieczka Grzesznych. Maryja w prostocie swej osoby jest zarazem tak wyjątkowa, że ludzki umysł nie jest tego w stanie pojąć inaczej niż tylko przez wiarę. Maryja przez poczęcie za sprawą Ducha Świętego stała się niejako Matką nad matkami. Stała się wzorem matki, z którego przykład powinny brać wszystkie matki świata. W swoim życiu do granic możliwości zaufała Bogu i codziennie tego zaufania uczy swoje dzieci - każdego z nas. "Matko oto syn twój, synu oto Matka twoja". Testament Chrystusa z Krzyża wyraźnie wskazuje nam Maryję jako Matkę, jako tę, do której mamy uciekać się w każdej potrzebie. Ona przez całe swoje życie wskazywała na Niego, na swojego Syna i Jego nauczanie. Dziś, gdy zwracamy się do niej w potrzebie ona nie pozostawia tego dla siebie tylko tak jak dawniej, z każdą sprawą zwraca się do Jezusa. Tak samo jest, kiedy oddajemy jej chwałę dziękczynienia, ona przekazuje ją Bogu. Niezwykle skromna, wrażliwa, mądra, pełna pokory, chwały, wdzięku...
 
 
Dobra Matko i Królowo z Jasnej Góry,
Z wdzięcznym sercem dziś ku Tobie wznoszę wzrok
Nie potrafię podziękować za Twe serce,
Którym wspierasz każdy czyn mój, każdy krok.
Gdy upadam, Ty wyciągasz do mnie ręce,
Gdy mi ciężko, Ty oddalasz to, co złe,
Twą obecność czuję zawsze, czuję wszędzie,
Z Tobą Matko tak radosne serce me.
Choćby chmury przysłoniły Cię, Maryjo,
I zginęła gdzieś za nimi Twoja twarz,
Wiem, że serce Twe i oczy zawsze żyją,
Wiem, że Jesteś przy mnie blisko, wiem, że trwasz.

Dziękuję Ci Matko za to, że mogę być Twoim dzieckiem i w każdej chwili mogę przyjść do Ciebie, wtulić się w Twoje ramiona i czuć się bezpiecznie. 

Komentarze

  1. Czytając Twój post łzy stanęły mi w oczach, bo coś sobie uświadomiłam. Mam w tej chwili do rozwiązania problem z którym z nikim nie mogę się podzielić, ale teraz właśnie uprzytomniałam sobie, że jest Ktoś komu mogę o tym powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch