Różaniec za kleryka.

Że październik miesiącem Maryi każdy wie. Że w czasie tego jesiennego miesiąca modlimy się na różańcu też gdzieś wszyscy z nas kiedyś słyszeli. Na początku tego miesiąca chciałam zaproponować Wam podjęcie pewnej akcji.

Sporo się słyszy we współczesnym świecie o kapłanach, którzy pogubili się na życiowej drodze, stracili z oczu Chrystusa i nie potrafią wrócić na właściwy tor. No właśnie...słyszy się, ale czy coś z tym robimy? Czy stać nas na coś więcej niż obmawianie, komentowanie, krytykowanie, czy ocenianie? Pażdziernik to doskonały czas, aby przestać gadać jak kumochy na targu, a zacząć się za nich modlić i to najlepiej już od zarodka. Już kiedyś pisałam o tym, że księży będziemy mieć takich, jakich sobie wymodlimy. Nie ma na co czekać. Komentowaniem zmanipulowanych informacji rodem z pewnego popularnego kanału serwisowego im nie pomożemy na pewno.
 

 Modlitwa niezmiernie pomaga młodym chłopakom w seminariach przetrwać czas formacji, rozłąki z rodzinami, wkraczania na drogę naśladownictwa Chrystusa, bycia narzędziem w Jego rękach. Różaniec za kleryka to akcja, która ogarnia swym zasięgiem wszystkie seminaria duchowne w Polsce począwszy od diecezjalnych po zakony i zgromadzenia zakonne. Różaniec sam w sobie ma niesamowitą moc działania. Kto raz poczuł siłę tej modlitwy ten wie, że pole rażenia jest większe niż bomby atomowej. A jeśli na celu ma się uświęcanie powołań kapłańskich to nie pozostaje nic innego jak chwytać w dłoń swoje paciorki i słać Matce Bożej, Wychowawczyni Powołań Kapłańskich i Zakonnych, piękne bukiety z róż w intencji dobrych i świętych przyszłych księży.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch