Taki duży taki mały...

Listopad. Uroczystość Wszystkich Świętych. Każdy wie, o co chodzi. Na miesiąc przed kupowane wiązanki, znicze... Kolejki do konfesjonałów, daj Bóg, pięknie. Zaduma, warto się nad życiem chwilę zatrzymać, zrobić retrospekcję. Jesień sprzyja temu szczególnie. Ale co dalej?


W naszej kulturze zakorzenił się kult śmierci. Nasze odwiedzanie cmentarzy jest pełne pustki, bezrefleksyjne. Rozżalamy się nad tym, że naszych bliskich, znajomych już z nami nie ma, a zapominamy o istocie rzeczy. Zapominamy o obietnicy danej nam od Boga. O tym, że Chrystus zmartwychwstał żebyśmy i my mogli żyć wiecznie.

Musimy pamiętać, zaczynajac od dzisiejszego dnia, że podstawowym powołaniem człowieka jest powołanie do świętości. I ci, którym zapalamy znicze na pomnikach, nas w wypełnieniu tego powołania wyprzedzili. Musimy uświadamiać się w tym, że obchodzimy święta żywych, a nie umarłych. W przeciwnym razie bez pokrycia będzie nasze wyznanie wiary w obcowanie Świętych i życie wieczne.


 Chrystus powołuje każdego z nas do bycia świętym, tak jak on jest święty. I jeszcze jedno znadnie...z dzisiejszego kazania w mojej parafii. Powołanie do świętości jest pierwszym i jedynym z powołań. Każde inne powinno opierać się na tym głównym powołaniu, z niego wynikać i ku niemu się zwracać.

Z serca życzę każdemu z Was wszystkiego dobrego z okazji imienin, bo Wszystkich Świętych to każdego z nas, każdy ma przecież imię, za którym kryje się jego Patron.
Wpatrujmy się we wzory naszych patronów i idźmy przez życie kierując się ich wskazówkami, a na pewno czeka nas taka nagroda, jaka spotkała ich.


Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch