Czas ucieka wieczność czeka.

Nie raz pewnie mówiliśmy sobie, że doba ma o 24 godziny za mało. Brakuje nam czasu...na wszystko. Na jedzenie, na rozmowy, na sen, na modlitwę i właśnie wtedy, zerkając na zegarki wydaje nam się, że coś z tym czasem jest nie tak.
 
 
Sama często doświadczam tego zjawiska. Widać to chociażby po braku systematyczności w moich wpisach, niestety najczęściej szkoła bierze górę nad wszystkim...prawie wszystkim (dlaczego prawie wyjaśnię dalej). Ale to nie zegarki, nie świat i nie czas zostały źle skonstruowane. To nasz styl życia spowodował, że brakuje nam czasu, choć cóż i to znaczy. Czy człowiek może stać się posiadaczem czasu? Jeśli tak to oczywistym byłoby, że mógłby go dowolnie cofać lub zatrzymywać, a czasem przyspieszać, omijać przykre momenty.
Żyjemy w czasie, jesteśmy od niego zależni, a jednocześnie nie mamy na niego wpływu. A wieczność? Trudno nam - ludziom zamkniętym w godzinach, terminarzach i kalendarzach wyobrazić sobie jednostkę czasu, która jest całkowicie nieograniczona. Wieczność to nie trylion milionów lat, to nawet nie kwadrylion trylionów miliardów lat... wieczność to wieczność - język polski, ale chyba żaden inny także, nie jest w stanie opisać czym jest właściwie owa wieczność. To prawda, czas ucieka i nie mamy nad nim kontroli. Możemy zaplanować sobie, że w danej porze dnia, miesiąca lub roku podejmiemy jakieś działanie, ale nie możemy mieć pewności, że wcześniej nie spotka nas wieczność.
 
 
 
Czas ucieka. Brakuje nam czasu. Ale doba ma idealnie 24 godziny, ani o jedną za dużo, ani za mało. To od człowieka, jego gospodarności, ambicji, zaangażowania zależy jak te 24 godziny wykorzysta. Niektórym dni dłużą się jak przysłowiowe flaki z olejem. Nie wiedzą jak wykorzystywać swój czas, jak nim zarządzać, by mieć czas zarówno na obowiązki jak i na przyjemności, by po pracy mieć czas na odpoczynek, by mieć czas dla przyjaciół i ostatecznie (o zgrozo, wybaczcie ten odwrócony porządek wartości!) mieć czas dla Boga. 24 godziny to wystarczająco dużo by się najeść, wyspać, odrobić lekcje, posprzątać mieszkanie, pójść na spacer, zadzwonić do wujka z USA lub pójść do przyjaciela; to wystarczająco dużo, aby wziąć do ręki różaniec, odmówić jedną z tajemnic, lub Koronkę do Bożego Miłosierdzia, aby przeczytać jeden rozdział książki, pobawić się z dzieckiem, zrobić sobie relaksacyjną kąpiel, przeczytać jedno zdanie z Pisma Świętego, zadbać o swoją urodę, naprawić żarówkę w samochodzie, przykręcić kran w łazience.
 
Moim motto jest - Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu. Można je sparafrazować i powiedzieć, że jeśli po otwarciu oczu znajdę czas dla Boga, choćby małe 2 minuty, może być nawet w drodze na pociąg mający dowieźć Cię do szkoły, czy stojąc w korku na czerwonym świetle w drodze do pracy, jeśli poświęcisz Mu tę chwilę na początku swojego dnia, to do jego ostatnich minut znajdziesz czas na wszystko, także na to, aby przed ułożeniem się do snu podziękować Mu za kolejny dobrze przeżyty dzień.
 
 
 
To od Ciebie zależy jak wykorzystasz swoje 24 godziny, ale proszę Cię, nie narzekaj więcej, że doba ma choćby o minutę za mało.

Komentarze

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch