Stacja IV - Maryja.

Przeszedł już jedną czwartą wyznaczonej Drogi Męki i nagle staje przy nim Matka. Ta sama, która 33 lata wcześniej usłyszała radosną nowinę, że jej ukochane dziecko będzie Synem Boga. Fatalna sytuacja. Z jednej strony Syn, który kocha swoją Matkę, tęskni do Niej, a Jej widok zupełnie mu tego nie ułatwia. Z drugiej strony Ona, tak bardzo pragnąca ulżyć swemu Dziecku w męce. Która kobieta potrafiłaby patrzeć na mękę i śmierć swojego jedynego dziecka? Maryja jednak wie, że Bóg nie opuszcza Jej i Jezusa nawet w tej chwili. Jest to kobieta pełna ufności i miłości do Boga. Zaufała mu w momencie zwiastowania i ufa także teraz. Ufa, że to, co dzieje się na Jej oczach, okrutna bolączka Jej Syna jest potrzebna Światu. Jest potrzebna, aby świat poznał bezgraniczną Miłość Boga.

Maryja bezgranicznie ufa Bogu. A ja? Czy ja potrafię ufać Mu, w trudnych chwilach mojego życia? Jakże często stawiam w życiu pytanie "Gdzie był wtedy Bóg?". Takie pytanie stawiane jest przez przeciwników Kościoła zawsze wtedy, gdy na świecie dzieją się masakry i katastrofy. Stacja czwarta stawia przed naszymi oczami Maryję. Ona także mogła zapytać Boga "Gdzie jesteś?", kiedy widziała swojego Syna idącego na pewną śmierć. Po ludzku cierpiała, była pełna smutku, zrozpaczona. Jednak nie zachwiała się w swojej ufności do Boga. Potrafiła wytłumaczyć sobie, mimo bólu jaki musiała znosić, że śmierć Jezusa jest niezbędnym elementem odkupienia ludzkości. Niezbędnym elementem odkupienia mnie i Ciebie.


Stacja czwarta nie pojawia się w rozważaniu Drogi krzyżowej przez przypadek i nie przez przypadek nacisk w tej stacji postawiony jest właśnie bardziej na Maryję niż na Chrystusa. Wskazuje to na fakt, iż Via Dolorosa jest nie tylko drogą samego Jezusa. Matka jest z Synem od poczęcia, aż do chwili śmierci, idzie krok w krok z Nim. Jest zakochana w Bogu, zakochana w Synu i bezgranicznie Im ufająca. Matka ukazuje w tej stacji zarówno mi jak i Tobie, że mimo bólu i cierpienia Bóg zawsze jest przy nas. Nic nie dzieje się przez przypadek, ale dostrzeżemy to dopiero, gdy zaufamy Panu


Maryjo, Matko Boga, kobieto zrozpaczona, załamana, cierpiąca, ale w swym cierpieniu wiernie ufająca Bożemu Miłosierdziu, ucz mnie takiego zaufania do Boga, abym już więcej nie wątpił w Jego obecność, zwłaszcza w trudnych chwilach mojego życia i przyczyń się za mną i za całym światem.






Stacja III
Stacja II

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch