Stacja X - szaty.

Odarli Go z ubrania. Podzielili los o Jego szaty. Stoi obnażony. Bóg jest nagi. Oni się z niego śmieją, a my jesteśmy oburzeni, zniesmaczeni. Poniżony do reszty. Upodlony. Zszargano jego godność cielesną, ale Chrystus nie pozwolił odebrać sobie godności ludzkiej i boskiej. Dla nich była to chwila, aby się wyżyć, aby spełnić swoje bestialskie żądze, dać upust negatywnym emocjom.

Patrząc na nagiego Chrystusa oburzam się jak Go potraktowano. Chwilę później jednak karmię się pornografią w sieci, zdjęciami, filmami, które nie powinny ujrzeć światła dziennego i których nie powinny ujrzeć nasze oczy. Denerwuję się na żołnierzy, bo przecież to Bóg. Ale Jego godność jako w pełni człowieka nie była inną godnością niż godność każdego z nas, mnie i Ciebie. Jego nie wolno było upodlić, ale poniżanie osób, które żyją obok mnie w realnym życiu jest w porządku? Obrażanie innych, uwłaczanie ich godności jako ludzi i jako Dzieci Bożych nie budzi we mnie obrzydzenia? Jezusa nikt nie bronił. Wszyscy Go wyśmiali. A ja? Czy ja potrafię stanąć w obronie wobec poniżanych, wyśmiewanych, szykanowanych? Czy mam w sobie wystarczająco siły i Miłości do drugiego człowieka, bym sam/a nie obrażał/a tych, którzy żyją obok mnie? Brak szacunku dla siebie, dla drugiego człowieka, traktowanie przedmiotowe ludzi, wykorzystywanie ich. Zachowanie niezgodne z własnym sumieniem, żeby dobrze wypaść, dorobić się kosztem wyrzekania się własnych poglądów, kosztem zdrowia, kosztem dobra rodziny… Czy aby nie tak postępuję w swoim życiu? Czy w taki sposób nie obnażam, poniżam zarówno siebie i innych?

Chrystus został obnażony z ubrania. Jednak nadal pozostał Bogiem. Szaty to tylko rzecz materialna. Jezus ubrany był w Bożą Miłość, dlatego przystał na pozbycie się stroju. Można by użyć tu stwierdzenia, iż nie szata zdobi człowieka i myślę, że byłoby to stwierdzenie jak najbardziej trafne. Nagiego Chrystusa zdobiło piękno wypływające z Jego serca. Stacja X uczy nas spoglądania na drugiego człowieka nie przez pryzmat jego materialnego posiadania. Chrystus obnażony z szat mówi nam dzisiaj, że najważniejsze jest ukryte głęboko w nas, niewidoczne dla oczu. Dobrze widzi się tylko sercem...

Jezu, którego odzieram z szat codziennie na nowo z uwagi na moje grzechy. Naucz mnie szanować Twoją godność, godność moich bliskich i godność każdego człowieka na świecie. Ucz mnie patrzeć na innych sercem. Zmiłuj się nade mną i nad całym światem.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch