Stacja XI - gwoździe.

Najpierw doprowadzili do Jego totalnego wykończenia psychicznego i fizycznego. Poniżyli, upodlili słowem i czynem, biciem, wyzywaniem, popychaniem, krzykiem. Odarli z szat, ale tego było im mało. Więc przybili Boga do Krzyża. Ze stacji na stację wypełniają się słowa proroków, głoszące śmierć Chrystusa w imię zbawienia człowieka.Chrystus jednak nie uląkł się ani na chwilę. Mimo upadków, mimo cierpienia, bólu, załamania. Mimo braku sił fizycznych szedł dalej, aż do stacji XI, kiedy to musiał znieść jeszcze jeden ból.

Wbili gwoździe w jego ręce i nogi. Przebili bok. Poili go octem. Ale to nie gwoździe trzymały Go na Krzyżu. W jednej z pieśni śpiewamy "to nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech" i jest to sens Drogi Krzyżowej. Po co Chrystus wziął Krzyż na ramiona? Po co znosił męki, a na końcu pozwolił przybić się do Krzyża? Gwoździe, które Go trzymały to grzechy moje i Twoje. To moje i Twoje słabości, problemy, które nie pozwoliłyby nam wejść do Królestwa Niebieskiego, gdyby Jezus wcześniej nie odkupił ich swoją Krwią. Okrutni żołnierze, upodlili człowieka, zadali mu tyle bólu i cierpienia. Barbarzyńcy, łotrzy, mordercy. Czyż nie tak o nich myślę? Ale spoglądam dziś na siebie. Kim ja jestem w porównaniu z nimi? Jakim jestem człowiekiem jeśli to za MOJE winy Chrystus musiał ponieść te okropne męczarnie? A może to ja sam jestem mordercą Chrystusa? W końcu to nie gwoździe i młotki trzymane w rękach przez żołnierzy, ale moje grzechy przybiły Boga do Krzyża.

Przerażające prawda? A jak często zdajesz sobie sprawę z tego na co dzień? Jak często przypominasz sobie o wielkiej ofierze Chrystusa w imię miłości Boga do Ciebie. Miłości, która nie zna granic, dla której granicą nie była nawet ofiara życia? Czy potrafię Bogu dziękować za dar odkupienia mi grzechów? Czy jestem Mu wdzięczny na co dzień, nie tylko od święta, za ogrom Miłości jaką mnie obdarzył? Jezus został przybity do Drzewa gwoździami, którymi były moje i Twoje grzechy. Ale zrobił to z Miłości i tej samej Miłości uczy nas względem innych i względem siebie. Bezgranicznej Miłości do drugiego człowieka, niezależnie od tego jaki on jest. Miłości, która wypływa z Serca Bożego. 

Chryste moimi grzechami przybity do Świętego Drzewa. Ucz mnie codziennie dziękować Ci za ofiarę Krzyża i pozwól mi mieć w sobie tyle Miłości do drugiego człowieka, co Ty, nawet w chwili największego cierpienia. Zmiłuj się nade mną i nad całym światem.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch