Stacja XII - śmierć.

"Eloi, Eloi lema sabachthani" - zawołał Jezus do swego Ojca po czym wyzionął Ducha. Skonał na oczach tylu ludzi. Skonał na oczach swojej Matki, która towarzyszyła Mu w wędrówce aż do tej ostatniej, tragicznej chwili. Umarł. Nie żyje. Jezus Chrystus, Bóg - Człowiek został zabity. Zasłona Przybytku się rozdarła, mrok ogarnął ziemię.

Z prawd ewangelicznych wiemy, że oprócz Maryi pod Krzyżem był także święty Jan. On jako jedyny z uczniów Chrystusa pozostał przy nim, nie zaparł się w obawie o swoje życie. Zarówno Jan jak i Maryja zaufali Bogu do końca, nawet wtedy, gdy ich Mistrz, Nauczyciel, a dla Maryi jedyny i ukochany Syn umierał na Krzyżu. A ja? Ile razy zaparłem się Krzyża? Czy Idę wiernie za Krzyżem aż do samego końca? Czy z obawy o wyśmianie, wyrzucenie z pewnej grupy społecznej, własne poniżenie nie odwróciłem się kiedyś od Niego? Jak to jest z moim wiernym trwaniem do końca? Czy jestem wytrwały w dążeniu do bycia lepszym człowiekiem, wypełnianiu przykazań, spełniania dobrych uczynków? Czy po spowiedzi szczerze i wiernie dążę do mocnej poprawy? Uczniowie z różnych powodów zaparli się Chrystusa. Tylko jeden z nich pozostał do końca. Tylko niewielu z nas pozostaje od początku do końca wiernym Bogu, ale tak wielu nawraca się do Niego dopiero w chwili ostatecznej.

Chrystus skonał na oczach tamtych ludzi, ale kona ponownie na naszych oczach. Kona po to, by pokazać nam jak bardzo nas kocha. Ale czy ta śmierć zmienia coś w moim życiu? Droga Krzyżowa dobiega końca, końca dobiega też Wielki Post, ale nie kończy się moje ani Twoje życie. Dziś wiemy, że życie Chrystusa też się nie skończyło wraz ze śmiercią na Krzyżu. Ba. Czy chrześcijanin może powiedzieć, że śmierć to koniec? Na krzyżową śmierć Chrystusa nie można nie spojrzeć przez pryzmat Zmartwychwstania. Nas też ono czeka, ale tylko wówczas, gdy otworzymy się na Miłość Bożą i będziemy mu wierni. Tylko wtedy, kiedy pozostaniemy do końca wierni Krzyżowi, wtedy dopełni się nasza krzyżowa droga. Via Dolorosa mojego i Twojego życia. Każdego z nas z osobna.

Chryste, który oddałeś życie w imię miłości do mnie, pozwól mi być wiernym znakowi Krzyża nawet w chwilach trudnych i niewygodnych i doprowadź mnie przez to do Zbawienia. Zmiłuj się nade mną i nad całym światem.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch