Stacja XIII - Ciało.

Zdjęli Jego Ciało z Krzyża. Umęczone, skrwawione, zniesławione Ciało. Matka mogła wreszcie przytulić swego Syna, a raczej to, co pozostawili po Nim okrutni żołnierze. Chciała mu ulżyć, ale nie mogła już nic zrobić. Jej Syn był martwy, a jej pozostała tylko Jego skóra i kości. Maryja jednak i teraz się nie załamuje. Przecież Bóg obiecał jej wieczną chwałę, szczęście, to nie może się tak skończyć...

Maryja nie traci nadziei. Wprawdzie ma w swoich ramionach Ciało Jezusa, wprawdzie Jego dusza jest już w Niebie, a Korpus pozostaje martwy, ale Ona nadal wiernie kocha i ufa. Ufa, bo poznała obietnicę życia wiecznego i nie odwróciła się od niej. Z pewnością przeżywała żal, trwogę, smutek. Przecież umarł jej jedyny (!) Syn. Ale nie zwątpiła, ani w Boga, ani w Jego dane słowa. A jak my zachowujemy się, gdy tracimy kogoś bliskiego? Czy potrafimy tak jak Maryja pozostawiać wiernym? Czy nie na daremno wylewamy łzy nad tymi, których nie ma już na tym świecie jak zwykło się mówić? Przecież na każdej Mszy Świętej w Credo wypowiadamy słowa, iż wierzymy w życie wieczne. Wierzymy, ale tylko na papierku? Tylko wtedy, gdy jest ładnie, pięknie i kolorowo? A gdy, ktoś umiera? Pojawia się niewypowiedziana pustka. To normalne. Ale wraz z nią pojawia się smutek, który doprowadza nas czasami nawet do depresji. Dlaczego nie pamiętam wtedy o danej przez Boga obietnicy życia wiecznego?

Najgorsze są dni, chwile tuż przed i tuż po pogrzebie. Widok ukochanej osoby, z którą jeszcze niedawno piło się kawę, herbatę, śmiało się i rozmawiało, a teraz leży ona nieruchoma, niema, chłodna w trumnie jest przerażający. Dotyka najgłębszych i najbardziej niedostępnych warstw serca i duszy człowieka. Boli tym bardziej, kiedy rozstanie nastąpiło niespodziewanie. Boli mocniej, kiedy ciało wyglądem choć trochę podobne jest do ciała Jezusa, kiedy ktoś bliski był ofiarą wypadku, pobicia, pożaru, katastrofy... Pomyśl teraz, co musiała czuć Maryja w tej chwili? Ale ona pamiętała, że śmierć nie kończy życia. Pamiętała, że kiedyś wszystkich czeka zmartwychwstanie. Wiedziała, że czeka ono także Chrystusa. Musimy pamiętać, że śmierć nie kończy, ale odmienia życie, ale tylko wielka Miłość pokładana w Bogu pozwoli nam zrozumieć ową tajemnicę śmierci i tajemnicę życia. 

Chryste, którego Święte Ciało zostało zdjęte z Krzyża. Pozwól abym pamiętał, że śmierć to tylko pewien kolejny etap mojego życia, po którym czeka mnie już tylko życie wieczne. Zmiłuj się nade mną i nad całym światem.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło