Jesteś (z) Bogiem...

Sukces wpisu "Piękna" pokierował moje myśli w stronę płci mnie przeciwnej i postanowiłam napisać coś tym razem dla męskiej części czytelników mojego bloga. Wielu z nas zna pewnie pielgrzymkową piosenkę zatytułowaną "Wojownicy Pana". Chciałabym, aby posłużyła mi ona za podłoże dzisiejszej refleksji. Tak jak każda kobieta choć przez chwilę marzyła o byciu księżniczką tak każdy mężczyzna w pewnym okresie wieku chciał być strażakiem, policjantem albo żołnierzem. To takie tradycyjne marzenia, 99 na 100 chłopców prędzej czy później takie ma.
 
Żołnierz. Właśnie tego ostatniego chciałabym się kolokwialnie mówiąc "uczepić". Odkąd zniesiono obowiązkową służbę wojskową niewielu mężczyzn widziało wojsko od środka. A jednak wszyscy są wojownikami. Wszyscy należą do Armii, chociaż sami często nie zdają sobie z tego sprawy.
 


Drodzy Panowie, stoi przed Wami poważne zadanie. Rekrutacja do tej Armii trwa przez całe życie. Nie ważne, czy masz lat -naście, - dzieścia, czy - dziesiąt, w każdej chwili możesz dołączyć do Żołnierzy Chrystusa. Wydaje się śmieszne i banalne, ale zadanie to wcale nie należy do najprostszych. Nie czeka Was walka na ostrze i miecze, ale czeka Was coś jeszcze trudniejszego. Prawdziwa walka na śmierć i życie, która rozgrywa się każdego dnia między dobrem, a złem. Waszym zadaniem jest prawidłowe rozdzielanie jednego od drugiego i kierowanie się w dobrą stronę. To od Waszej postawy, Waszej modlitwy i zaangażowania we własną sferę duchową zależy duchowa przyszłość tego świata.
 
Mój Ojciec Duchowny powiedział mi kiedyś, że kobiecie łatwiej jest uwierzyć w Boga, ale często do tej wiary kobiety podchodzą zbyt emocjonalnie. Mężczyzna natomiast, kiedy przekona się do Boga trwa przy nim, a jego wiara jest silna jak nikogo innego. To prawda. Widok modlącego się dziadka, wujka, ojca, czy brata potrafi podnieść na duchu, umocnić w wierze, nawrócić. Widok mężczyzny skupionego na modlitwie jest jak widok żołnierza wyruszającego na wojnę. Być może to jego ostatnia wojna. Być może dla tego, który klęczy teraz przed Najświętszym Sakramentem to jego ostatnia modlitwa. Ten widok wywołuje łzy wzruszenia, czasami żalu; bo to przecież facet, płeć twarda, silna, a on klęka przed Bogiem do modlitwy!? Także Twój widok drogi Czytelniku, rozmodlonego i wpatrzonego w Oblicze Boga jest dla kogoś widokiem, który odmienia jego serce, który być może jego samego przybliża do Ojca. 
 
 
 
Drogi Wojowniku, uwierz zatem w swoją moc. Uwierz w swoją siłę. Stań do walki ze złem, najpierw tym w swoim sercu, później w swoim otoczeniu na końcu ze złem na całym Świecie. Zostań Wojownikiem Pana i codziennie tocz bitwy i  to nie byle jakie - bitwy, od których zależy życie Twoje i Twoich bliskich. Nie jeden z Was myślał pewnie, że nie nadawałby się do służby wojskowej, do tego, aby wsiąść w czołg, zarzucić karabin na plecy i ruszyć na poligon. Bóg na taki poligon wysyła Cię w każdej minucie Twojego życia. Zawsze wtedy, kiedy chce Ci się przeklnąć, skłamać, obrazić drugiego człowieka. Zawsze wtedy, kiedy w Twojej obecności ktoś jest poniżany, bity, mieszany z błotem. Ty jesteś mężczyzną! To na Tobie spoczywa obowiązek stawiania czoła złu! To Ty jesteś samcem alfa, którego Bóg chce mieć w swojej Armii.
 
 
Jesteś z Bogiem - uświadom to sobie! Nie masz odwagi? Boisz się, że nie dasz rady? Uważasz, że się nie nadajesz? Bóg jest przy Tobie. To On daje Ci siły, odwagę i moc. To On jest Twoim mieczem, Twoją zbroją i ochronną tarczą. Bóg nie pozwoli Ci zginąć, ale tylko wtedy, kiedy Ty pozwolisz mu sobą dowodzić. Kiedy swoją wolną wolę poddasz Jego woli. Nie myśl, że jesteś słaby albo, że Twój udział w tej wojnie nic nie znaczy, że sam jeden niczego nie zdziałasz. Sam nie, ale co by się stało, gdyby w ten sam sposób pomyślało wielu Wojowników? Nie bój się pójść na tę wojnę. Nie umrzesz na polu tej bitwy jeśli pozwolisz Bogu być swoim Wodzem i Panem, a Ty będziesz posłusznie wykonywał polecenia. Bądź Wojownikiem Pana i swoim życiem, swoją modlitwą doprowadzaj do nawrócenia serc innych ludzi. Niech Twoja postawa na modlitwie będzie powodem wzruszenia tych, którzy może są daleko od Boga. Bądź przykładem wiary dla swojej matki, żony, dla swoich dzieci. Niech Twoja wiara buduje, nie niszczy i niech to budowanie będzie celem Twojej służby u boku Najwyższego Wodza. Twoja modlitwa ma być Twoim karabinem. To ona ma być najsilniejszymi nabojami uderzającymi w Złego. Marzyłeś o tym żeby być żołnierzem? Jesteś nim, musisz tylko uciszyć swój głos i usłyszeć głos swojego Pana!
 
A wszystkich Wojowników zapraszam do odwiedzenia i polubienia Facebook-owego profilu "Banita" - stworzonego specjalnie dla rekrutów Armii Pana!

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch