Wróg = przyjaciel.

Pewnie uznalibyście mnie za niespełna rozumy, gdybym stanęła przed kimś z Was i powiedziała - Twój wróg to Twój najlepszy przyjaciel. Tak. Nie jest Twoim najlepszym przyjacielem ten, który najwięcej Ci pomaga, spędza z Tobą najwięcej czasu i jest gotowy oddać za Ciebie życie. Pewnie nadal myślisz, że piszę głupoty, nic nie wiem o życiu i nie warto tego dalej czytać, ale postaram się przekonać Cię choć trochę do swojej racji.



Zastanawiasz się pewnie skąd stwierdzenie, iż wróg może być przyjacielem. A to z tego, że do wrogów trzeba mieć sporo cierpliwości. Będąc w obecności swojego wroga trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby pohamować emocje, kiedy nas zdenerwuje. Zachowanie spokoju nie jest takie łatwe, zwłaszcza, kiedy ktoś doprowadza nas do szewskiej pasji. Cierpliwość to cnota, którą warto posiadać i warto ją ćwiczyć, aby była w nas jeszcze doskonalsza. A jak ją ćwiczyć lepiej, jeśli nie poprzez naszych wrogów? Nasi nieprzyjaciele prowadzą nas zatem do Nieba! A gdy ktoś prowadzi mnie do Nieba to już nie jest moim wrogiem, ale staje się moim przyjacielem.

"Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko , co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! (...)"  (Syr 2)

Cierpliwość to bardzo ważna cnota w naszym życiu. Sprawia, że życie staje się łatwiejsze, bo gdy uzbroimy się w cierpliwość, pozbędziemy się stresu, a pozbywając się stresu wpłyniemy pozytywnie na stan naszego zdrowia. Patientia (łac.) to zatem cnota, która uzdrawia nas nie tylko duchowo, ale też fizycznie. I kto by pomyślał, że ci, których tak bardzo nie lubimy mogą najlepiej wpływać na nasze życie. Bóg ma swój plan i cel we wszystkim, co czyni, także w stawianiu na naszej drodze ludzi, którzy nam są czasem "nie po drodze". Często pewnie mówisz sobie "Boże za jakie grzechy muszę przebywać z tym człowiekiem?", a tu niespodzianka - odpowiedź Boga brzmi, że to nie "za grzechy" tylko, aby umocnić Cię w Twojej wierze, aby uczynić z Ciebie jeszcze doskonalsze dzieło Stworzenia, aby przybliżyć Cię do zbawienia!


Zatem, kiedy następnym razem stwierdzisz, że tak zwaną "karą Boską" było spotkanie jakiegoś człowieka, czy konieczność dłuższego przebywania w jego obecności pomyśl o tym, ile dobra możesz zyskać dla siebie z tego spotkania. Pomyśl o tym, że wrogiem nie może być ktoś, kto czyni z Ciebie świętego człowieka i prowadzi Cię do Nieba. Wreszcie pomyśl o tym, że Twój wróg może być Twoim przyjacielem...punkt widzenia zależy od punktu spojrzenia.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło