Moja Góra Tabor.

Dziś święto Przemienienia Pańskiego. Pan Jezus wszedł na Górę Przemienienia wraz z trzema swoimi uczniami. Na ich oczach dokonało się coś, co na zawsze odmieniło ich życie, ich wiarę i duchowość. Twarz Jezusa pojaśniała jak słońce i jego szaty stały się bielsze od bieli Góra Tabor. Uczniowie przeżyli tam coś, co nie pozwoliło im wrócić do swoich domów takimi samymi, jakimi z nich wyszli. Właśnie na tej Górze Bóg powiedział do nich "Wstańcie, nie lękajcie się!". Bóg nie chciał ich wystraszyć, wręcz przeciwnie, chciał by jeszcze bardziej się do niego zbliżyli. 



Każdy z nas był kiedyś, bądź dopiero będzie na Górze Tabor. Dla każdego symbolem Góry Przemienienia jest coś innego. Być może jest to postać matki, która jako pierwsza nauczyła nas modlitwy "Ojcze nasz", może kolega ze szkolnej ławki, który zawsze przed posiłkiem czynił znak krzyża. Być może to katecheta w szkole średniej, kiedy to w okresie buntu mieliśmy za nic Boga, a on właśnie pokazał nam, że Bóg to "równy gość". Może jeszcze nie doświadczyłeś tego kulminacyjnego momentu, ale nie martw się, przyjdzie czas również na Ciebie. Każdy ma swoją Górę Tabor. Każdy miał w życiu taki moment, który go odmienił, sprawił, że zmieniło się jego myślenie, nastawienie do życia, wiary. Może jesteś ciągle w trakcie wspinaczki na swoją Górę. Może jesteś jeszcze w drodze. Ważne abyś uświadomił sobie, co jest Twoją Górą Tabor.

Dla mnie Góra Tabor od trzech lat to rekolekcje dla młodzieży odbywające się pod tą właśnie nazwą. Po pierwszym uczestnictwie wiedziałam już dokładnie dlaczego zostały one tak nazwane. Moja pierwsza Góra Tabor, o której wspominam, a raczej przeżycia "po" zostały dość szczegółowo opisane w jednym z moich artykułów na tym blogu, do którego lektury serdecznie zapraszam. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie wakacji bez uczestnictwa w tych rekolekcjach. Są one dla mnie punktem w ciągu roku potrzebnym do tego, aby się zatrzymać, zastanowić nad minionym rokiem, zmienić to, co było nie tak i ulepszyć to, co było we mnie przez ostatni rok. To czas, kiedy mogę spotkać się z Jezusem. Dla mnie ta właśnie Góra Tabor to nie tylko okazja do przemiany siebie, ale także okazja do zobaczenia, tak jak uczniowie, przemienionego Chrystusa. Tam Chrystus jest niejako bliżej niż zwykle. To czas, kiedy można sam na sam pobyć z Nim obecnym w Najświętszym Sakramencie. To czas, kiedy spotykam Go bardziej niż zwykle w każdej Mszy Św. w radości uczestników podczas Uwielbienia, w łzach podczas adoracji. Chrystus zmienia siebie, aby zmienić mnie. Tam właśnie zauważam i zaczynam rozumieć to, co przeżyli Apostołowie. Tam spotkałam Boga innego niż w codziennej modlitwie, czy Mszy. To tam Bóg przemienił swoje Oblicze, aby pokazać mi jak bardzo mnie kocha i że jest bliżej nas niż nam się wydaje, że jest naszym kochanym Ojcem, a nie sędziwym staruszkiem fruwającym gdzieś na chmurce.


Ale moja Góra Tabor to nie tylko okres tych pięciu dni rekolekcji. Z dnia na dzień przekonuję się, że moja wędrówka na nią ciągle trwa. Rozpoczęła się dniem mojego chrztu, poprzez pierwszą spowiedź świętą, Pierwszą Komunię, bierzmowanie. Ta wędrówka wiedzie przez różne drogi, często kręte, niepewne, czasem w deszczu, czasem w skwarze słońca. Różne punkty zaliczyłam już na mojej mapie ku Górze Przemienienia, ale sporo jeszcze przede mną. Moją Górą Przemienienia jest każda spowiedź święta, każda przyjęta Eucharystia. Każdy wpis na tym blogu to kolejny zdobyty szlak, podobnie jak wszystkie rozmowy z moim Ojcem Duchownym, dzięki którym przybliżam się do Boga odmieniając swoją duszę i serce. Codziennie wspinam się na szczyt. Co dzień robię kilka kroków do przodu i staram się, aby nie robić żadnych kroków w tył. Odkryj własną Górę Tabor. Odkryj miejsce, wydarzenie, osobę w swoim życiu, która przybliża Cię do Boga. Chwyć się ręki najlepszego Przewodnika na tę Górę i pozwól, aby Twoja twarz rozpromieniała. Wejdź na swoją Górę Tabor. Nie lękaj się. Wspinaczka wymaga cierpliwości, ale na szczycie czeka Cię nagroda. Ważne, abyś odnalazł właściwy szlak na właściwy szczyt.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło