Z rodziną najlepiej na zdjęciach.

Popularne powiedzenie głosi, jak w temacie, iż z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Prawdą jest, że najwięcej sporów, kłótni i sprzeczek rodzi się w rodzinach właśnie, ale nie można w tym wszystkim zapominać o istocie tej komórki społecznej. Wszystkie podręczniki zahaczające choć minimalnie o elementy socjologi głoszą, iż rodzina jest podstawową, pierwotną grupą społeczną. Dlaczego zatem tak wielu próbuje w instytucje rodziny ugodzić? Dlaczego coraz liczniejsze środowiska starają się ze społeczeństwa rodzinę wykluczyć, zmarginalizować jej istotę i znaczenie jako tej, która jest matką wszelkich środowisk, zachowań i ludzkiego wychowania?
 
 
Już w 1946 roku Kardynał August Hlond w swoim przemówieniu pt. "Zagadnienie Rodziny Chrześcijańskiej" mówił, iż "Rodzina nie powstała (...) ani sztucznie, ani przypadkowo, nie jest tworem spowodowanym koniunkturą i zewnętrznymi warunkami, lecz wywiązała się jako organizm naturalny w normalnym i koniecznym następstwie przyrodzonych właściwości człowieczych" i dalej, że "Rodzina jest najdawniejsza społecznością, starszą od państwa". A jednak to nie problem tylko naszych dziejów, że rodzinę stara się zepchnąć na boczny tor. W wielu listach pasterskich i przemówieniach Prymasa można znaleźć odniesienia do współczesnych jemu problemów rodziny, które w zadziwiający sposób są aktualnie nawet dziś. 

Współczesne prawa wcale nie są przychylne rodzinie. Populacja spada, bo młodych ludzi, często długie lata szukających zatrudnienia po prostu nie stać na to, aby zapewnić choćby minimum socjalne więcej niż dwójce potomstwa. Rodziny się rozpadają, bo brak im prawdziwego autorytetu, kiedy w ustawach ciągle pojawiają się nowe adnotacje raczej rozluźniające niż pozwalające ścieśniać stosunki między małżonkami. Z przykrością należy spojrzeć jednak w przeszłość, iż to, co dzieje się dziś na naszych oczach jest wynikiem działania machiny zachodu, która pustoszeje świat od dobrych 60 lat. To wtedy właśnie powstawały pierwsze umowy i ustawy legalizujące rozwody, ustanawiające śluby cywilne, a dziś dożyliśmy momentu, kiedy ślub można zawrzeć z każdym, wszędzie i niekoniecznie na całe życie. Instytucja rodziny i małżeństwa została odarta z szaty i godności sakramentu, co nas, katolików powinno nie tylko razić, ale i przerażać i powinno nas motywować do stanowczej walki z tym, co dzieje się na naszych oczach, do odważnego słowa sprzeciwu i wyrażenia swojej jasnej i klarownej opinii na ten temat.



"(...) rodzina chrześcijańska, zwłaszcza w pojęciu katolickim, jest boską instytucją, która istnieje nie z łaski kogokolwiek bądź, ale istnieje tylko z ustanowienia boskiego i od Boga samego ma swoje prawa i nakazy." Warto zastanowić się nad tym, dokąd zmierza dzisiejszy świat. Czy rodzina jest nadal tą grupą społeczną, w której czujemy się najbezpieczniej, gdzie Dom nie oznacza czterech ścian, czy własnego pokoju, ale oznacza ludzi, którzy go tworzą? Z rodziną nie trzeba wychodzić dobrze tyko na zdjęciach. Aby tak było trzeba jednak przypomnieć sobie, jakie jest znaczenie rodziny. Trzeba czarno na białym, najlepiej drukowanym, wyryć sobie w mózgu i na sercu, że rodzina nie jest zabawką. To nie zachcianka na pięć minut, jak także pisał o tym Kardynał Hlond, nota bene bardzo wierny syn dla swoich rodziców, który z wdzięcznością odnosił się właśnie do nich w chwilach sukcesów, dziękując matce za dar życia, dzięki któremu mógł w życiu osiągnąć to, co udało mu się zdziałać. 
 
 
 
Rodzina to przede wszystkim odpowiedzialność i niech się wokół dzieje jak chce i niech wprowadzają sobie nowe ustawy, ale nawet ich wprowadzenie nie oznacza tego, że muszą one być wykorzystywane. Niech przy zakładaniu rodziny budzi się w nas przede wszystkim czynnik odpowiedzialności przyjmowanego sakramentu i przyjmowanego obowiązku. Nawet jeśli przyszło urodzić Ci się w rodzinie nie do końca zdrowej, w której nie całkiem wszystko poukładało się tak, jak powinno, to przecież kiedyś założysz swoją rodzinę. Będziesz wtedy Ty, a nie Twoi rodzice, mamą, tatą, żoną lub mężem. Staraj się wtedy być odzwierciedleniem ideału Świętej Rodziny, do którego każdy z nas powinien w relacjach z najbliższymi dążyć. Niech brak autorytetu w domu rodzinnym nie zachwieje tego Domu i tego fundamentu, który Ty będziesz budował. Niech wszystkim będącym w związkach małżeńskich bądź planujących w takowe wejść przyświeca ostatnia na dziś myśl Prymasa, iż "Rodzina chrześcijańska to jeden mąż, jako ojciec, jedna, jedyna żona, jako matka - i dzieci, dzieci witane z radością, jako dar boży i kochane jako błogosławieństwo."

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło