Im dalej w las tym więcej drzew.

Życie duchowe, życie sakramentalne, a już tym bardziej spowiedź to tematy bardzo osobiste, indywidualne dla każdego z nas, uderzające w sfery, które nie powinny być szeroko dostępne dla osób postronnych. Są to tematy często niewygodne, powszechnie uważa się bowiem, że to kwestia każdego z nas osobiście jak i kiedy przystępujemy do spowiedzi, czy dbamy o to, by żyć w blasku łaski uświęcającej. Jednak warto czasem zauważyć, że uwagi innych odnośnie częstotliwości naszych spowiedzi, zwłaszcza, gdy są one w odległym od siebie czasu, jedna od drugiej, nie bywają bezpodstawne. Ci, którzy nas upominają, są wysłani na ziemię od Boga. To Bóg właśnie za pośrednictwem tych ludzi chce byśmy się nawrócili, byśmy trwali przy Nim i nie odstępowali Go na krok.


Sama nie zwracałam większej uwagi na to, jak często wypada, czy trzeba chodzić do spowiedzi, szłam, gdy zaistniała taka potrzeba. Nie były to spowiedzi regularne. Odkąd zdecydowałam się oddać w ręce Boga i ręce mojego kierownika duchowego zmienił się jednak mój pogląd na ten sakrament, ale także na wszystkie inne. Dlaczego częsta spowiedź jest tak ważna? Bo człowiek po spowiedzi, jest, kolokwialnie mówiąc, zawsze przez jakiś czas aniołkiem. Może nie dosłownie, bo jednak mamy ciało i żyjemy na ziemi, ale jest po odejściu od konfesjonału taki czas, gdy staramy się niczym naszej duszy nie splamić. Sakrament pokuty oczyszcza nasze sumienia i pozwala nam żyć w komunii z Bogiem.

Im dalej od spowiedzi tym gorzej. Można użyć stwierdzenia, iż im dalej w las tym więcej drzew. Im dłużej żyjemy bez spowiedzi tym więcej grzechów popełniamy, każdy kolejny starając się usprawiedliwiać następnym. Może nie zauważasz tego w swoim życiu, tak jak ja nie zauważałam w swoim, ale zastanów się, kiedy ostatni raz byłeś u spowiedzi? Jaki byłeś po wyjściu z kościoła, po odejściu od konfesjonału. Pewnie starałeś się być lepszym człowiekiem, nie grzeszyć, być dobrym i przykładnym chrześcijaninem. A jaki jesteś dziś, teraz, w trakcie czytania tego artykułu? Niestety, natura ludzka jest grzeszna i nie da się przejść przez życie nie popełniając błędów. To jeszcze nie przekreśla nas całkowicie. Po to w Kościele istnieje sakrament pokuty i pojednania, aby przyjść i Boga za grzechy przeprosić. Bóg czeka na Ciebie w konfesjonale, w osobie spowiednika, czeka by znów zmyć plamy z Twojego sumienia i byś znów z czystą kartą mógł iść czynić dobro. Częsta spowiedź jest zatem potrzebna, byśmy byli lepszymi ludźmi. Im częściej korzystamy z sakramentu pojednania tym dłużej trwamy w łasce uświęcającej. Dzięki niej możemy przyjmować Chrystusa w Eucharystii, który mieszkając w naszych sercach przemienia je, sprawia, że Jego blask promienieje na zewnątrz nas. 

"(...) sakrament pokuty został ustanowiony dla większej radości i pokoju serca. (...) Sakramentalna spowiedź jest jedną z największych łask dla człowieka i jest potężnym środkiem na drodze uświęcenia, źródłem pociechy, siły, postępu w miłości i łasce. (...) Dzięki otrzymanej łasce sakramentalnej łatwiej wytrwać w dobrym, gdyż łaska umacnia w cnocie, pobudza do czuwania nad sobą (...)" - ["Wszystko dla Boga, wszystko dla dusz... Duchowość Towarzystwa Chrystusowego według o. Ignacego Posadzego TChr" ks dr Bogusław Kozioł TChr]

Łatwiej zmagać się ze swoimi problemami, jeśli powierzy się je Bogu. Łatwiej wytrwać w postanowieniu bycia dobrym człowiekiem, gdy weźmiemy sobie do pomocy Chrystusa. On, który ukochał nas jako pierwszy i to najmocniej jak tylko się dało, wskaże nam drogę, którą powinniśmy iść, jednak Jego rady usłyszeć możemy wówczas, gdy żyjemy pełnym życiem sakramentalnym. Co mnie osobiście daje częsta spowiedź? Prościej jest spojrzeć na swoje grzechy, przeanalizować stopień swojej poprawy lub pogorszenia swojego stanu ducha, gdy mamy do analizy krótszy okres czasu. Przez regularną spowiedź mam kontrolę nad sobą, swoją wiarą, swoim życiem. Zauważam doskonale, że moje zachowanie, moje słowa i myśli zmieniają się im dłuższy mija okres od poprzedniej spowiedzi. To też pozwala na pogłębianie swojej relacji z Bogiem, bo dzięki temu wiem, gdzie jest granica, za którą nie wolno mi przejść, aby nie stracić Boga ze swoich oczu. Częsta spowiedź pomaga mi trwać w miłości Chrystusa, a gdy tylko zauważam niepokojące objawy oddalenia się od niego wiem, że konieczna jest interwencja spowiednika i samego Boga przemawiającego przez jego usta. 


Jeśli lubisz to uczucie, gdy tuż po spowiedzi jesteś przysłowiowe kilka kilogramów lżejszy na sumieniu, kiedy czujesz, że prawie lewitujesz w powietrzu z radości, którą wlewa Duch Święty do Twojego serca, jeśli lubisz być "aniołkiem", choć przez ten krótki czas, korzystaj z sakramentu pokuty i pojednania jak najczęściej. Niech ten czas nie będzie tak krótki, poprzez spowiedź możesz go wydłużać w nieskończoność, a efekty i zmianę w swoim życiu zauważysz błyskawicznie. Odnajduj w sobie pragnienie bycia dobrym, przez co Bóg zaszczepi w Twym sumieniu pragnienie częstej spowiedzi. Chrystus siedzący w konfesjonale nie gryzie. On chce Twojego dobra, chce byś był dobry dla siebie i dla innych, byś żył pod płaszczem miłości i opieki Boga przez całe życie. Nie oburzaj się, gdy kolejny raz ktoś z bliskich powie Ci, że wypadałoby, abyś poszedł do spowiedzi. Zastanów się, czy przez tę właśnie osobę nie przemawia sam Bóg.
 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch