Czy dynia może być święta?

Jutro 31 października. Dzień jak co dzień. Nie byłoby w tej dacie nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż od lat do kultury polskiej stara się wkraść zachodnia moda na Halloween. I tak jak nie mam nic do dyni, choć zupy, ani kompotu z tegoż owocu nie lubię, tak chyba po raz kolejny, trzeba stanąć jasno i wyraźnym znakiem sprzeciwu wobec tzw. "kultury dyni" skupiającej się przede wszystkim wokół celebracji śmierci. Bo jak inaczej można nazwać "zabawy" polegające na przebieraniu się w wizerunki przypominające ludzkie szkielety, wiedźmy, czarownice i inne zombie... Tak wiele istnieje dowodów na to, że te niewinne, wydawać by się mogło, zabawy, mają swoje tragiczne skutki nawet po wielu latach. Ale ja dziś nie o złu, choć także, chciałam pisać, a raczej, w opozycji do propagandy śmierci, chciałabym podkreślić, iż naszym głównym powołaniem jest powołanie do świętości. To do niej zostaliśmy stworzeni, a świętość możemy osiągnąć tylko poprzez propagowanie dobra i podkreślanie wartości życia.



Świętość. Czym ona właściwie jest? Gdyby tak zapytać kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu osoby, które dziś przed imieniem i nazwiskiem mają przedrostek św. lub bł. pewnie nie odpowiedzieliby nam na czym polega świętość. Z pewnością nie wskazaliby na siebie, jako wzór osób godnych do naśladowania i godnych tego tytuły. A jednak byli i są wśród nas. Zwyczajni święci, tacy codzienni. Każdy z nas może nim być i każdy z nas, zarówno Ty jak i ja, powinniśmy dążyć do tego, aby nimi być. Nikt nie jest w stanie obiecać nam, że przed naszym imieniem także kiedyś będzie widniało "bł." bądź "św.", jednak jest Ktoś, kto może nam zapewnić, że w Niebie ze świętymi znajdziemy się na pewno. Tym kimś jest Bóg, który sam będąc Świętym stworzył nas na swoje podobieństwo zatem uzdolnił nas także do bycia świętymi. Kultura dyni zaprzecza kulturze świętości, ale i ten, kto jeszcze, nazywając to ewangelicznie, chodzi w ciemnościach, może ujrzeć światło i wówczas i dynia będzie świętą, w metaforycznym tego słowa znaczeniu. Znane są bowiem wielokrotne przypadki nawróceń, które wielu ze świętych dziś wymienianych w kanonach liturgicznych, od świętego Pawła począwszy, doprowadziły do Nieba. Myślę, a nawet jestem pewna, że za życia żaden i żadna z nich nie myślało nigdy, iż dostąpi takiej chwały. Byli zwykłymi aptekarzami, lekarzami, rybakami, nauczycielami, uczennicami, matkami, ojcami, córkami, synami. Wywodzili się z małych miejscowości, często ich sytuacja społeczna i materialna była marginalna, a jednak wielu z nich zna dziś cały świat.
Kardynał Hlond w dość jasny sposób wyjaśnia na czym powinna polegać świętość w naszym codziennym życiu. Objawiamy ją bowiem i kształtujemy przez każdą swoją postawę, każde słowo, gest i zachowanie. Świętość jest skromna. Chcesz być święty? Idź przez życie za rękę z Bogiem, a nie z bożkami. Aby zostać świętym nie wystarczy pobożnie modlić się w kościele i poza nim. Trzeba przez cały czas żyć we wspólnocie, którą jest Kościół. Zamiast Halloweenowej imprezy pójdź na Mszę Świętą, czy chociaż na ostatnie październikowe nabożeństwo różańcowe. Pokaż Bogu, że zasługujesz na miano świętego. Wprawdzie uzdolnienie nas do świętości jest darem od Boga i to od nas zależy, czy ten dar wykorzystamy. Dar ten można nazwać swego rodzaju kluczem do Nieba. Bóg dał go i mnie i Tobie w momencie aktu stworzenia, ale to każde z nas indywidualnie decyduje o tym, czy zechce owym kluczem otworzyć bramy Raju, czy przez swoje niedbalstwo zgubi go gdzieś po drodze. 

Dni, które są przed nami (mam tu na myśli uroczystości Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny), są doskonałym czasem na uświadomienie sobie, że żyjemy w kulturze życia, nie kulturze śmierci. Popularna nazwa święta zmarłych jest jak najbardziej błędną i mylną nazwą listopadowych dni. Odkąd Chrystus umarł na Krzyżu, aby nas zbawić śmierć nie stanowi dla człowieka żadnego zagrożenia. Jest dla nas tylko pewnym etapem istnienia, zmianą, przewrotem. Dla człowieka idącego w życiu za znakiem Chrystusowego Krzyża śmierć nie powinna powodować przerażenia. Bóg obiecał nam życie wieczne, a jeśli Bóg coś obiecuje, zawsze słowa dotrzymuje, jak przed laty śpiewał zespół Arka Noego. Owszem, pamięć zmarłych jest ważna i ważne jest, aby w tych dniach nawiedzać cmentarze, zapalać znicze i kłaść kwiaty na grobach. Wszystko to jest jednak tylko wyrazem zewnętrznej pamięci o tych, którzy uprzedzili nas w osiągnięciu celu, do którego wszyscy dążymy. Nie możemy jednak odwiedzając cmentarz, czy to w tych dniach, czy kiedykolwiek, zapomnieć o tym, że te osoby ciągle żyją. Ich życie jest teraz pełne, bez ograniczeń fizycznych, psychicznych i jakichkolwiek innych. Życie. To ono powinno być promowane w tych listopadowych dniach. Nasze twarze, z pewnością skupione na modlitwie nad grobami, powinny wyrażać to właśnie słowo - ŻYCIE. Bo życie jest cudem, życie jest darem i naszym celem.
Świętość nie jest przywilejem zarezerwowanym dla nielicznych, ale powinnością wszystkich [Święty Jan Paweł II]

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch