Daj się pokochać...

5 października. W kalendarzu liturgicznym dzień ten zarezerwowany jest dla św. siostry Faustyny Kowalskiej, tej samej, której zawdzięczamy wieść o Bożym Miłosierdziu i szczególnych łaskach, które można od Boga otrzymać dzięki ogromnie Jego miłosiernego Serca. Miłość, miłosierdzie, dobroć, bo to o nich dzisiaj pragnę pisać, to uczucia, cechy, których pragnie chyba każdy. Bóg chce nas nimi obdarzać każdego dnia. Kocha nas więc chce dla nas jak najlepiej. Troszczy się o nas, bo jesteśmy Jego dziećmi, każde z osobna jest Jego tak zwanym oczkiem w głowie. Dla Boga nie ma lepszych i gorszych, dla Niego jesteśmy tymi, których sobie upodobał, których stworzył na swoje podobieństwo i których miłuje ponad wszystko.


Pozwól się kochać. To wezwanie, które dziś usłyszałam w homilii podczas Mszy Świętej. Jest to swego rodzaju zadanie, które codziennie rano powinien stawiać sobie chyba każdy człowiek. Pozwól się kochać. Wydaje się, że to takie proste, bo przecież większość, jeżeli nie wszyscy ludzie, pragną miłości, ciepła, chcą się czuć bezpiecznie i chcą mieć w świadomości fakt, iż jest ktoś, kto zawsze na nich czeka, zawsze cieszy się na ich widok, z ich obecności. A jednocześnie z takim wielkim trudem przychodzi nam przyjmowanie miłości. Tak wielu z nas odrzuca miłość i to tę miłość, która jest najczystszą jej formą, najbardziej bezinteresowną, prostą i najwierniejszą. Odrzucamy Boga jednocześnie nie pozwalając mu nas kochać.

Chyba każdy zna uczucie odrzucenia, gdy w podstawówce, czy wyższych klasach po raz pierwszy się zakochaliśmy, lecz szybko okazało się, że obiekt naszych westchnień nie odwzajemnia naszego uczucia. Co wtedy czułeś? Przygnębienie, poczucie tego, iż jesteś niepotrzebny, że nikt Cię nie kocha i że już nigdy nie zainwestujesz w nikogo swoich uczuć, bo to był/była ten/ta jedyny/jedna? Czułeś się odrzucony, samotny, życie wydawało Ci się pewnie beznadziejne. Nie potrafiłeś wyobrazić sobie jak można tak bardzo kogoś zranić odrzucając jego miłość. Z pewnością takie, czy inne podobne myśli przechodziły wówczas przez Twoją głowę. A teraz spójrz i pomyśl, co czuje Bóg, który kocha Cię dosłownie na zabój, gdy Ty odrzucasz Jego uczucia. Jak Jemu musi być przykro i jak zachodzi w głowę, co zrobić, byśmy odwzajemnili Jego miłość? On daje nam siebie całego w każdej Eucharystii, oddał swoje życie za nas, za mnie i za Ciebie, jak jeszcze ma okazać Ci swoją miłość, abyś był zdolny Mu zaufać i tę miłość przyjąć? Pozwól się kochać. Nie odrzucaj miłości Boga do Ciebie.


Miłość Boża przejawia się w jeszcze jednym aspekcie naszego życia, mianowicie w drugim człowieku. Mój Ojciec Duchowy bardzo często powtarza mi zdanie "pozwól ludziom czynić dobrze" i ma w tym sporo racji. Wszelkie dobro, jakie otrzymujemy od naszych bliskich jest dobrem, które pierwotnie wyszło od Boga. To On przecież kieruje na ścieżki naszego życia różnych ludzi, lepszych i gorszych i wszystko to, co od nich otrzymujemy jest Jego darem. Często jest nam niezręcznie, gdy ktoś chce nas w czymś wyręczyć, bezinteresownie pomóc, czy nawet za coś podziękować. Mówimy, że nie trzeba, że sobie poradzimy, że ów osoba nie ma się fatygować i tracić swojego cennego czasu dla nas. Wielu ludzi często w modlitwach prosi Boga o wszelkie łaski dla całej rodziny i wszystkich znajomych z wyłączeniem samego siebie. 

Pozwól się kochać i pozwól ludziom czynić dobrze. To dwa przesłania płynące z dzisiejszej Liturgii Słowa. Jeśli ktoś daje Ci coś od siebie, chce to zrobić bezinteresownie, sam i z własnej woli przystań na jego propozycję. Daj komuś możliwość spełnienia dobrego uczynku. Nie zamykaj się przed dobrem wychodzącym z rąk drugiego człowieka, ale otwórz się na nie. Bądź winoroślą podatną na pielęgnacje, podlewanie i wszelkie zabiegi agrarne, a na końcu wydaj porządny, zdrowy i dobry owoc. Przyjmij Miłość Bożą w postaci Słowa Bożego, opieki Bożej Opatrzności, ale przede wszystkim przyjmij ją w drugim człowieku. Nie bądź jak ci rolnicy, którzy Boga w postaci proroków po prostu zabili w swoim życiu. Otwórz się na Niego, przyjmij tego proroka, który przychodzi z wyciągniętymi rękoma dzisiaj do Ciebie. Być może wydaje Ci się, że ten człowiek jest twoim nieprzyjacielem, ale spójrz na niego oczami Bożego Miłosierdzia. Nie zamykaj się na miłość, miłosierdzie i dobro. Nie mów, że nikt Cię nie kocha, bo jeśli tak uważasz to znak, że jeszcze nie odkryłeś tego uczucia, którym darzy Cię Bóg, niezależnie od tego, czy je odwzajemniasz, czy nie. Bóg cierpi, gdy go odrzucasz, ale nigdy się nie zniechęca w walce o Twoje serce. Pozwól kochać się, miłość znajdzie Ciebie! Prędzej czy później, znajdzie, a im wcześniej otworzysz przed nią drzwi tym lepiej dla Ciebie. Tylko nie stawiaj więcej oporów i daj się pokochać Bogu i ludziom...


A na lepsze popołudnie polecam pewien utwór muzyczny - [audio]

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch