Zwycięstwo gdy będzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy

Powszechnie wiadomo, iż miesiąc październik szczególnie poświęcony jest czci Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego. Różaniec to specyficzna modlitwa, bo Maryja zaprosiła ludzi do niej sama, objawiając się trójce dzieci w Fatimie. Większość z katolików potrafi wymienić tajemnice różańcowe, wie jak modlić się na różańcu. Może nie każdemu to wychodzi tak, jak chciałby, aby wychodziło. Często brak nam determinacji, aby codziennie albo chociaż kilka razy w tygodniu wziąć różaniec do ręki i pomodlić się na paciorkach powtarzając 50 razy "Zdrowaś Maryjo...". Różaniec jest modlitwą wymagającą, potrzebującą skupienia, ale też ogromnej wiary, wiary w Boga i wiary w Maryję. Wiemy sporo na temat modlitwy różańcowej, a ile wiemy o samej adresatce naszych modlitw? Jak bardzo znamy Maryję i jak bardzo, albo czy w ogóle, staramy się ją naśladować w swoim życiu, brać z niej przykład?


"Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego" - to słowa, które Maryja wypowiedziała do Anioła po Zwiastowaniu. Przedtem jednak w jej głowie roiło się od burzliwych myśli i pytań, co zresztą zawarte jest w Piśmie Świętym w Jej pytaniu "jakże się to stanie skoro nie znam męża?". To nie tak, że Maryi ukazał się Anioł i od razu była pewna, że podda się woli Boga. Można nawet przypuścić, że stawiając wspomniane pytanie Archaniołowi przez myśl przeszło jej nawet, aby się wycofać, aby nie przyjąć propozycji. Koniec końców jednak się zgodziła. Zaufała, że to, do czego zostaje powołana, pochodzi od Boga. Przyjęła wolę Pana. W tajemnicach różańcowych także odnajdujemy Zwiastowanie. Zatrzymaj się przy tej tajemnicy chwilę dłużej niż tylko na 10 "zdrowasiek". Pomyśl, co z tajemnicy Zwiastowania możesz wziąć dla siebie. Jaką naukę daje Ci Maryja w tej tajemnicy? Czy bierzesz z niej przykład wtedy, gdy Bóg stawia na Twoje drodze sprawy często dla Ciebie niezrozumiałe? Czy potrafisz otworzyć się na Jego łaskę? Zaufaj Bogu. Możesz mieć wątpliwości, Maryja też je miała, ale ostatecznie powiedz - Panie, niech się stanie według Twego słowa. Nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje. Daj się prowadzić Bogu, tak jak dała się Mu prowadzić Maryja. Chwyć Ją za rękę i poproś, aby Ci pomogła iść tą drogą, którą szła i Ona. 


Jeśli mowa o prowadzeniu przez Maryję, nie sposób nie wspomnieć tu wielkiego Pasterza Kościoła, Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda, który osobie Maryi poświęcił niemal całe swoje życie ukochawszy Ją do granic możliwości, obrawszy Ją sobie za patronkę swego życia i powołania. Nie było w życiu Prymasa sprawy, której nie oddawałby Maryi, jak zresztą sam wielokrotnie o tym pisał i mówił. Wielką miłość do Maryi, Hlond wyniósł z rodzinnego domu. Tam to ów cześć Matki Bożej zaszczepiła w Auguście i jego rodzeństwu ich matka, Maria Hlond. Warto zauważyć także, iż zapoczątkowany przez Sługę Bożego szczególny kult Wspomożycielki Wiernych kontynuowali w swojej pracy duszpasterskiej Prymas Tysiąclecia Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, jak i Święty Jan Paweł II. Wyszyński wielokrotnie podkreślał, że oddanie swego życia i swych nauk Maryi zawdzięcza temu, czego nauczył się obserwując swego poprzednika, Kardynała Hlonda. Prawdą jest, że Maryja była w życiu Sługi Bożego Augusta obecna zawsze i wszędzie, można powiedzieć, iż była ona jego przyjaciółką, której mógł ufać w każdej sprawie. Stąd też ze wspomnień osób, które spotykały, go na co dzień wynika, iż niemal nie rozstawał się on z różańcem. Nawet w przededniu swojej śmierci, której nota bene 66 rocznicę będziemy obchodzić jutro, pozostawił po sobie swego rodzaju testament zawarty w chyba najbardziej znanych słowach Kardynała: 
Warto zatem odmawiając różaniec, zwłaszcza teraz, w październiku, ale oczywiście za każdym razem, kiedy chwytamy za te niezwykłe koraliki, pomyśleć o tych wielkich Pasterzach naszej Ojczyzny, którzy całe swoje życie zawierzyli Matce Bożej. Warto przy każdej tajemnicy zastanowić się, co, prócz pobożnego odmawiania "Zdrowaś Maryjo.." mogę wyciągnąć z tych tajemnic dla siebie? Jaka nauka płynie do mnie ze sceny Zwiastowania, a jaka z odwiedzenia Elżbiety przez Maryję?  Może jest ktoś, kto bardzo potrzebuje moich odwiedzin? Może nie chce albo nie ma możliwości, aby nam o tym powiedzieć, ale w głębi serca bardzo na to czeka. Może oprócz naszej modlitwy ów ktoś potrzebuje właśnie naszej obecności. A może tym kimś jest sam Bóg, którego dawno nie odwiedzaliśmy, z którym kontakt nam się w jakiś sposób urwał, bo nie mamy czasu na modlitwę, czy pójście do kościoła? Co zrobiła Maryja właśnie wtedy, gdy nie miała czasu, aby iść tak daleko, by odwiedzić swoją krewną? Spakowała się i poszła! Powinna siedzieć w domu, myśleć jak powiedzieć Józefowi o tym, iż jest w stanie błogosławionym, powinna przygotowywać siebie i dom na narodziny dziecka, a z racji swojego stanu powinna się oszczędzać, a Ona wbrew wszystkiemu zaufała Bogu, że wystarczy jej sił, zdrowia i czasu i ruszyła w drogę. A jakie przesłanie płynie do mnie i do Ciebie ze sceny pod Krzyżem? Z pewnością nie było Maryi do śmiechu wtedy, kiedy jej Syna, jedynego, pierworodnego i to zesłanego przez Boga, śmiertelnie biczowano i poniżano, kiedy zadawano mu setki ran, kiedy lała się z niego krew i nie miał już sił na stawianie kolejnych kroków. Ale została z nim do samego końca. Po raz kolejny oddała wszystko w ręce Boga. Jemu powierzyła swoje cierpienie spowodowane koniecznością oglądania agonii swego Dziecka, Jemu też oddała ból i cierpienia Jezusa. Inni uciekli, nie mogli znieść tego widoku. 


Maryja została. I Ty zostań. Nawet wtedy, kiedy jest źle, kiedy nie domagasz, kiedy wydaje Ci się, że sytuacja jest na tyle beznadziejna, że już gorsza być nie może, stań z Maryją pod Krzyżem, chwyć ją za rękę, odmów kolejne "Zdrowaś Maryjo...", ale zrób to z głową, zaufaj Bogu, że On wyciągnie Cię z sytuacji, w której się znajdujesz. Modlitwa czyni cuda. Maryja się o tym przekonała, poznawaj ją, ucz się od niej jak żyć i przekonaj się i Ty, że można żyć inaczej.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło