Coraz bliżej... Adwent.

Wprawdzie z tym artykułem chciałam poczekać jeszcze z jakiś tydzień, czy dwa, ale otoczenie wymusza na mnie konieczność napisania go znacznie wcześniej. Coraz bliżej adwent. Pewnie powiecie, szalona, o co jej chodzi, dopiero skończyliśmy obchodzić oktawę Wszystkich Świętych, a ona już pisze o adwencie. Tak! Bo właśnie nastał czas, gdzie trzeba przypomnieć, co i w jakiej kolejności znajduje się w kalendarzu. Dlaczego w pierwszej połowie listopada piszę o adwencie? Bo w tym samym czasie w TV pojawiają się już reklamy promujące tzw. "produkty na święta", wprowadzające bożonarodzeniową atmosferę etc. Za wcześnie na wpis o Adwencie? A na reklamy ze Świętym Mikołajem, choinkami, opłatkiem, bombkami, lampkami etc. pora jest akurat? Bo o ile o Adwencie nie myśli się jeszcze nawet w Kościele, o tyle o świętach huczy już cały świat, a może wypadałoby napisać cały komercyjny świat.


Chwyciłam się za głowę już w ostatnim tygodniu października, kiedy to znajomy ksiądz posługujący na parafii w Niemczech umieścił na Facebooku zdjęcia witryn sklepowych z wszechobecnymi tam już wówczas motywami świątecznymi. Ale myślę sobie, OK., Zachód, daleko nam do nich, cieszę się, że w naszym kraju jeszcze nie do końca ześwirowano. Aż tu nagle surprise! 2 listopada, a w TV pierwsza świąteczna reklama pewnej znanej sieci marketów samoobsługowych. I o ile jedną jeszcze byłam w stanie jakoś przeżyć tłumacząc zachodnim pochodzeniem owej sieci sklepów, o tyle widząc wczoraj ciągnący się blok reklam, w których jedna po drugiej wybrzmiewały dźwięki kolęd, pojawiały się świąteczne ozdoby i inne, charakterystyczne dla tego okresu motywy, stwierdziłam, że trzeba przestać milczeć.


Czy współczesny świat jest już tak bardzo zdemoralizowany, iż naprawdę nikt nie pamięta o tym wspaniałym czasie Adwentu, który dopiero przygotowuje nas na przeżywanie świąt Bożego Narodzenia? Jeszcze na dobre nawet nie rozpoczął się on sam, a wszędzie już mówi się o tzw. "Gwiazdce". Wielu tłumaczy zjawisko, które obserwujemy tym, że pojawiające się stopniowo już dziś, świąteczne promocje w sklepach umożliwiają ludziom zrobienie wcześniejszych zakupów, rozłożenie wydatków w czasie, co nie obciąży aż w tak dużym stopniu ich domowych budżetów. Osobiście jednak nie chce mi się wierzyć, iż rodzina XYZ, która kupi dziś w promocji pudełko pierników z przeznaczeniem "na święta" zachowa je do Wigilii. Reklama dźwignią handlu. Pojawiające się w połowie listopada promocje sprawiają, że wspomniana wcześniej rodzina kupi owe opakowanie pierników teraz, skonsumuje je przed Wigilią, a na sam czas świąt zakupi jeszcze jedno lub dwa i biznes się kręci. 

Nie warto odzierać przygotowań do Bożego Narodzenia z Adwentu i Adwentu z jego pewnej magicznej otoczki. Przecież, gdy się na coś czeka to radość, gdy się to w końcu osiągnie lub otrzyma jest stokroć większa. Taki zamysł ma także idea Adwentu jako radosnego oczekiwania na narodziny Zbawiciela. Mam wrażenie iż ten "drobny szczegół" został dziś zapomniany, mianowicie, iż święta to nie choinka, kolędy, prezenty, bombki i śnieg za oknem. To tylko ozdoby, rzeczy, które mają swoje pewne symboliczne znaczenie, które są przymiotami świąt i jasne, że bez tego trudno poczuć świąteczny klimat. Ale musimy pamiętać i mieć ciągle przed oczyma jeden, bardzo istotny fakt. Ten zapomniany "drobny szczegół" to fakt, że świętujemy Boże Narodzenie. To Jezus Chrystus powinien stać w centrum tych świąt, nie wigilijny stół i 12 potraw, nie pięknie przystrojona choinka, nie prezenty. ON! Pozostałe to tylko przymioty świąt, prawdziwym ich podmiotem jest Bóg. I właśnie na takie świętowanie powinniśmy się przygotować zaczynając od oczyszczenia naszych serc. Zakupy nie zając.. Kwestia naszego zbawienia, mojego i Twojego (tak, Twojego także) to rzecz pierwszorzędna. Nie dokona się w nas zbawienie, gdy nie przygotujemy się należycie na przyjście Chrystusa na świat. 


Dlatego odłóżmy przynajmniej jeszcze na jakiś czas przygotowania do świąt. Nie przystrajajmy jeszcze swoich domów, nie kupujmy ozdób świątecznych. Zanim rozpocznie się Adwent zastanów się, co możesz przygotować w tym czasie od siebie dla rodzącego się Boga. Jaki prezent dasz Jemu w dniu narodzin? Spójrz w kalendarz i ochłoń. Wejdź z wiarą i ufnością w Adwent, nie myśl jeszcze o tym, co na jego końcu. Bądź cierpliwy i oczekuj. Nie poddawaj się fali reklam i otoczenia krzyczącego, że trzeba zacząć szykować się do świąt. Zrób to. Zacznij przygotowania, ale niech to będą wpierw przygotowania Twojego serca i umysłu. Rozpocznij od odpowiedniego przystrojenia swojej duszy na przyjście Zbawiciela, a dopiero później skup się na kwestiach zewnętrznych związanych z wszystkim tym, co powszechnie pomaga nam poczuć magię świąt. Pamiętaj, że gdy, potocznie mówiąc, nie możemy się doczekać aż coś nastąpi, potrafimy się bardziej cieszyć, gdy w końcu nadchodzi moment kulminacyjny naszego oczekiwania. Niech radość z narodzin Jezusa Chrystusa będzie większa niż kiedykolwiek za sprawą tego, że nie zamienisz dni w kalendarzu i pozwolisz życiu biec tak, jak powinno. Nie wyprzedzaj czasu, bo kiedyś czas może wyprzedzić Ciebie. Celebruj każdą daną Ci chwilę z należytym dla niej samej szacunkiem i oczekuj tego, co ma dopiero nastąpić.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch