Mogli zawrócić, ale nie chcieli, bo mieli wiarę...


Początki czegokolwiek są zawsze miłe. Gdy coś pierwszy raz oglądamy, zwiedzamy lub robimy zwykle podchodzimy do tego z niebywałym entuzjazmem i zaangażowaniem. Z czasem jednak ów entuzjazm opada, a do życia wkrada się rutyna. Zwykle wówczas pojawia się też znużenie, brak sił, zniechęcenie i chęć rezygnacji. Tak dzieje się też w naszym życiu duchowym. Często na początku odczuwamy radość z modlitwy, Bóg daje nam odczuć płynącą z niej energię i siłę. Czasami zsyła na nas rzeczywiste, realne i namacalne łaski i cuda, aby nas rozkręcić, zachęcić do modlitwy, ale po jakimś czasie nagle to odbiera. Po jakimś czasie modlitwa zaczyna nas nudzić, nie dostrzegamy płynących z niej korzyści, nie czujemy relacji z Bogiem, w zasadzie wydaje się wtedy, że modlitwa jest bez sensu i lepiej ten czas poświęcić na coś innego.


Miłość to wierność wyborowi. Tak kilkaset lat temu mówił święty Augustyn. To stwierdzenie tegoż ojca Kościoła można podpiąć pod różne płaszczyzny naszego życia, zarówno pod relacje rodzinne, partnerskie, przyjacielskie, ale także, a może przede wszystkim pod relację z Bogiem. Wczoraj zakończyły się w Poznaniu trzydniowe rekolekcje adwentowe, w trakcie których prelekcje wygłaszał Szymon Hołownia - ten sam, który wielu znany jest tylko z tego, iż wraz ze swoim dobrym kolegą, Marcinem Prokopem prowadzi znany w TV show. Niewielu jednak, prawdopodobnie, jest świadomych tego, jak głęboką wiarą w Zmartwychwstałego odznacza się ten człowiek. O spotkaniu z nim marzyłam odkąd zaczęła się moja przygoda z jego książkami, a było to bite 3 lata temu, kiedy to do rąk wpadła mi książka "Bóg. Życie i twórczość", ale to temat na osobny artykuł. We wczorajszej prelekcji Szymon wspomniał, co warto głosić i powtarzać każdemu napotkanemu na drodze człowiekowi, iż Bóg nie mieszka tryliard tysięcy kilometrów od nas na błękitnym obłoczku z dala od człowieka i biada, gdy ten zechce się choć o centymetr do Niego przybliżyć. Bóg mieszka realnie pośród nas. I jeśli tworzymy z Nim relację, jeśli chcemy się z Nim kumplować, przyjaźnić, to normalnym jest, iż przyjdzie też w życiu czas, kiedy będziemy chcieli się z Nim pokłócić, bo, po ludzku, nie będzie nam odpowiadało to, czy tamto, co wydarzyło się w naszym życiu.Najważniejsze jednak wówczas jest to, aby od Niego się nie odwrócić.


Bóg wszystko wie i wszystko rozumie. On zna nasze myśli jeszcze zanim pojawią się w naszych głowach. Pisząc ten artykuł jestem świadoma tego, że Bóg wie, jakie będzie jego zakończenie, ale jednocześnie daje mi wolną wolę. Jednocześnie podsuwa mi myśli, ale pozwala na to, abym, jeśli zechcę, napisała tu cokolwiek  mi się będzie podobało, nawet, gdyby nie było to zgodne z Jego wolą. Dlatego też Bóg pozwala nam się z Nim pokłócić. On jest gotowy na to, abyśmy przyszli do Niego i wykrzyczeli Mu to, co nam się w  życiu nie podoba. Jeśli modlitwa Cię nuży, jeśli nie widzisz radości z niej płynącej, nie widzisz sensu w relacji z Bogiem, weź Mu to powiedz. Ale powiedz to Jemu - prosto w twarz, nie rozpowiadaj wszystkim dookoła, że Boga nie ma, albo, że Bóg jest niesprawiedliwy i nie warto Mu wierzyć, ani ufać. Kiedy kłócisz się z kumplem to nie biegniesz od razu na najbardziej ruchliwą ulicę w mieście i nie mówisz każdemu napotkanemu człowiekowi, że nie warto się z nim zadawać. Kiedy kłócisz się z kumplem mówisz mu prosto w twarz, że jest głupi, beznadziejny, niemądry, że to świr i że masz go dość. Bóg chce, abyś mając jakiekolwiek zastrzeżenia wobec Niego, robił tak samo. On wie, że jesteś na Niego zły, ale chce, abyś mu to wykrzyczał w twarz. Dlaczego? Bo nawet jeśli się z Nim pokłócisz to najważniejsze jest, abyś z Niego nie zrezygnował.


Przykład życia wielu świętych obrazuje to doskonale. Liczne rzesze tych, którzy zostali wyniesieni na ołtarze miało w swoim życiu czas konfliktu z Bogiem. Wielu z nich przez dłuższy lub krótszy okres swojego życia nie odczuwało radości z modlitwy, a wręcz przeżywało katusze klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, czy czyniąc zwykły znak krzyża. Dlaczego zatem są święci? Bo mimo wejścia w konflikt z Bogiem nie odwrócili się od Niego. Bóg jest cierpliwy. On dlatego chce, abyśmy swoje żale wobec Niego wypowiadali Mu prosto w twarz, bo wie, że wówczas jest szansa na to, że się opamiętamy, że zauważymy, że to wcale nie tak niesprawiedliwie, jak nam się wydaje i wtedy na nowo zaczniemy czerpać przyjemność z relacji z Nim, bo modlitwa jest niczym innym jak relacją. Pięknie zobrazowane jest to w filmie "Niebo istnieje naprawdę", gdzie ojciec głównego bohatera, nota bene pastor, buntuje się na Boga, gdy jego syn walczy o życie. On nie biegał po korytarzach szpitala i nie krzyczał wszystkim, żeby odwrócili się od Boga. On poszedł do kaplicy i tam wykrzyczał Bogu w twarz, co o Nim myśli. Ale mimo tego nie przestał Mu ufać. I to jest kwintesencją naszej wiary.


Bóg nie chce, abyśmy całe życie słali Mu róże najpiękniejszych modlitw pod Jego stopy (o ile je w ogóle ma). Bóg chce, abyśmy tworzyli z Nim relację i aby była to relacja szczera, jak z najlepszym przyjacielem. Jeśli musisz Bogu nawymyślać i nakrzyczeć, zrób to, ale nie przestawaj Mu ufać. Nie nastawiaj całego świata przeciwko Niemu. On doda Ci sił w stosownym czasie. Jeśli teraz nie czujesz tej relacji, jeśli uważasz, że modlitwa nie ma sensu i że to tylko zmarnowany czas, powiedz Mu o tym, ale nie ustawaj, bo Ci, którzy Bogu ufają odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły i biegną bez zmęczenia. Będą się w Twoim życiu pojawiały wątpliwości. Będzie zmęczenie i brak chęci. Ale jeśli zaufasz Najwyższemu odzyskasz po trzykroć. Trwaj tylko i pamiętaj, że modlitwa = relacja, to nie tylko słowa, a może przede wszystkim nie słowa, a obecność. Jeśli słowa Cię męczą, bądź. Czasami z samej obecności płynie więcej dobra i łask niż z czczej gadaniny.

Komentarze

  1. Post zdecydowanie przykuł moją uwagę. Pozdrawiam!


    My blog post - medycyna zdrowie i uroda - http://www.skinetrinpromo.pl -

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch