Bóg to nie złota rybka.

Kiedy wyrzucają Cię drzwiami wchodź oknem. Wydawałoby się, że to postawa egoistyczna i bardzo bezczelna. Jednak przykłady takiego zachowania odnajdujemy też w Piśmie Świętym, gdzie właśnie taka wytrwałość i uparte dążenie do celu owocują w cuda. Na myśli mam tu konkretnie słowa Ewangelii świętego Marka [Mk 7, 24- 30], w których Ewangelista przytacza opowieść o pogance, Syrofenicjance, która bardzo chciała, aby Chrystus uzdrowił jej córkę.

 



Często nam się wydaje, że Bóg nie wysłuchuje naszych próśb. On jednak patrzy na to inaczej. Dużo zależy od naszej wierności Jego Miłości. Syrofenicjanka z Ewangelii mogła po jednokrotnej prośbie też odpuścić, powiedzieć sobie, że to bez sensu, że taki z Chrystusa Bóg, że i tak jej nie pomoże... Ona jednak, mimo, iż była poganką, wierzyła, że Bóg może uczynić dobro dla jej córki, dlatego cierpliwie i uporczywie o te dobro prosiła. Właśnie dzięki swojej wierności wyprosiła u Boga cud dla swej córki.

"Bądź wierny w małych rzeczach, nad wielkimi cię postawię"

Nie możemy się zrażać, gdy coś nam nie wychodzi. Bywają w życiu chwile, kiedy bardzo nam na czymś zależy, na pracy, ocenie, zdanym egzaminie, dziecku, rodzinie, a wszystko dookoła dzieje się, wydawać by się mogło, totalnie na odwrót. Po pierwsze warto zastanowić się, czy aby na pewno taka jest wola Boga w danej chwili względem naszego życia. Po drugie natomiast, jeśli sprawa, której pragniemy, jest naprawdę dobra i nikomu nie zaszkodzi, a wręcz może pomóc, należy pomyśleć, czy jestem wystarczająco wierny Bogu. Czy wystarczająco wiernie i uporczywie go proszę o to, co chcę otrzymać. Czy w ogóle proszę, czy może wydaję Bogu rozkazy? 

Czasami nasze rozmowy z Bogiem wyglądają jak popularne sceny z filmów (i z życia niestety też), kiedy małe dziecko urządza rodzicom scenę złości i rozpaczy na środku sklepu chcąc otrzymać jakąś zabawkę, czy słodycze. My też buntujemy się na Boga, kiedy nie spełnia naszych próśb. Też krzyczymy, tupiemy nogami, płaczemy... A chyba nie o to chodzi, aby Bóg był tylko złotą rybką do spełniania naszych próśb?


O tym, że Bóg spełnia nasze prośby stopniowo, elementarnie, a nie spektakularnie, ale że cuda się naprawdę dzieją, przekonuję się każdego dnia. Niedawno pisałam Wam, że zaczynam pracę w miesięczniku "Wzrastanie". Całkiem niedawno na łamach miesięcznika wyszedł mój pierwszy artykuł, a dziś po południu będę przeprowadzać wywiad z Krajowym Duszpasterzem Sportowców! (sic!) Wyjątkowym dla mnie działaniem Boga w tej sprawie jest też fakt, iż wywiad przeprowadzany będzie w Godzinę Miłosierdzia, a jak wiecie kult Bożego Miłosierdzia jest w moim życie szczególnie silny. To wszystko nie jest przypadkiem, zwłaszcza, iż wywiad miał być przeprowadzony już w piątek...

Dlaczego przytaczam ten przykład? Bo Bóg naprawdę działa poprzez małe cuda, które musimy zauważać. Nie dostrzeżemy ich tylko buntując się na Boga, że nie spełnia naszych próśb, a my właśnie teraz czegoś chcemy... Zanim zaczęłam współpracę ze "Wzrastaniem" chodziłam od redakcji do redakcji szukając takiej, która będzie chciała drukować moje artykuły. Bywało to już nudzące i frustrujące, gdy kolejny raz kazano mi przysłać tzw. "próbki tekstu", a odpowiedzi nie ma do dziś, często od pół roku... Nie poddawałam się. Ciągle publikowałam artykuły na blogu, ciągle szukałam i MAM! Wprawdzie jeszcze nie to, na czym chciałabym poprzestać, ale od czegoś trzeba zacząć. 


Zatem nie ustawajmy w wierności Bogu i nie obrażajmy się, gdy od razu nie spełnia naszych próśb jak baśniowa złota rybka. Bóg to nie złota rybka! I też nie jest on maszynką do spełniania naszych zachcianek.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło