Kościół na językach

Mamy we "Wzrastaniu" stały element redagowany przez księdza profesora Krzysztofa Bardskiego, wykładowcę Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie. 

Strony redagowane przez Księdza Profesora noszą tytuł "Ewangelia warszawska" i w prosty, ale nie żenujący i nie obraźliwy dla nikogo sposób, przedstawiają ewangeliczne wydarzenia, jak gdyby miały one miejsce w dzisiejszych czasach na ulicach współczesnej nam Warszawy (ale schemat wpisuje się idealnie w każde, dowolnie wybrane, inne miasto).

"Wzrastanie", jak pisałam niedawno, to pismo dedykowane w szczególności do młodzieży. Nasi Czytelnicy to w większości grono gimnazjalno - licealne. Musimy więc w taki sposób pisać swoje artykuły, aby współczesna młodzież je po pierwsze w ogóle zechciała je przeczytać, a po drugie, zrozumiała, co czyta. Tak też w sposób przystępny dla 15 - 18 latków ksiądz Krzysztof przekłada patetyczny język Ewangelii na język Ewangelii będący do przyjęcia przez wskazaną grupę odbiorców.

Dlaczego o tym pisze? Bo taki powinien być właśnie dzisiejszy Kościół. Prosty i przystępny dla zwykłego człowieka. Inspiracją do napisania tego artykułu był odczytywany wczoraj w czasie kazań, List Pasterski Przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski, Metropolity Poznańskiego, księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego na Wielki Post. Nie byłoby w ów Liście nic złego, gdyby nie to, że człowiek musi go na spokojnie przeczytać w domu raz drugi, albo trzeci, a i tak nie jestem pewna, czy go do końca zrozumie.


Kościół musi być dla ludzi, nie ludzie dla Kościoła. Dlatego księża muszą wygłaszać proste homilie, co wcale nie oznacza, że mają one stracić na wartości, czy głębi. Język polski ma niezmiernie bogaty zasób słów. Tak jak w języku angielskim częściej znajdziemy jedno słowo na określenie kilku - kilkunastu rzeczy, tak w języku polskim możemy znaleźć kilka - kilkanaście słów na określenie jednej. Zasiadając do napisania tego artykułu przeszło mi przez myśl, że kurie w całej Polsce powinny zainwestować w słowniki synonimów dla parafii. Przy dogadaniu się z jednym, czy drugim wydawnictwem, pewnie utargowałyby też jakiś rabat przy zakupie większej ilości... 

Wybaczcie wszelkie uogólnienia, bo trzeba zaznaczyć, że nie każdy ksiądz w nie każdej parafii nie potrafi mówić kazań. Co to to nie! Ale po co udziwniać? Jeśli celem używania patetycznych, archaicznych i niezrozumiałych słów jest tylko chęć pokazania swojej elokwencji to wznoszę, do wszystkich czcicieli takich praktyk, apel. Pokory, kochani kaznodzieje! 


Kościół powinien być atrakcyjny dla wiernych, wychodzić na przeciw ich oczekiwaniom. 
To wcale nie oznacza, że od teraz Kościół ma przystawać na wszystko zło, które dzieje się wokół. To nie znaczy, ze nie ma stać na straży moralności, zasad etycznych i Ewangelii. Atrakcyjny Kościół, to Kościół, do którego wierni chcą należeć, z którym chcą się identyfikować. A jeśli wierni po raz kolejny słyszą w tym Kościele słowa, na których nawet nie można się skupić, przez zawiłość zdań i słów, to długo już w tym Kościele nie pobędą. Nie ma co się wywyższać, a najlepszy przykład tego dał nam Bóg, uniżając swoją godność Boga, stając się człowiekiem, który narodził się w brudnej, cuchnącej bydłem szopie, a który ostatecznie w najgorszym wstydzie, bólu i pohańbieniu umarł na Krzyżu. Jeśli Bóg się uniża, my nie możemy się wywyższać ponad Boga.

[Za inspirację dziękuję L.S.]

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch