Bez korzenia nigdy nie będzie kwiatu

" - (...) jesteś korzeniem (...) i tylko Bóg wie, jaki wydasz kwiat. Nie zagub się w potępianiu siebie za to, że jesteś korzeniem. Bez korzenia nigdy nie będzie kwiatu. Kwiat jest wyrazem tego, co teraz wydaje się powolne i nieważne, bezwartościowe.

- To melodia!"

[W. P. Young "Rozdroża"]

Kwiat jest melodią... Czym zatem jest melodia? Melodia to zbiór dźwięków, kwintesencja odgłosów, harmonia brzmień. Ale żaden kwiat nie zakwitnie bez korzenia osadzonego w żyznej ziemi. Żaden kwiat nie będzie melodią, jeśli wcześniej nie będzie tylko ziarnem i tylko korzeniem. Każdy z nas chciałby być pięknym kwiatem, a tu et voila, okazuje się, że tylko korzeń ze mnie i z Ciebie.


Ziarno rzucone na glebę musi obumrzeć, aby wydać plon. Aby kwiat zakwitnął musi być najpierw ziarnem, które obumiera. Ziarno, które nie obumrze pozostaje tylko zwykłym ziarnem rzuconym na ziemię, plewą, bezwartościową, nieważną i niezdatną do użytku. Jak w tej terminologii agrarnej odnaleźć siebie, jako człowieka?

Większość kwiatów wymaga regularnego nawadniania, nawożenia, użyźniania gleby etc. Wyobraźcie sobie kwiat niepodlewany przez dłuższy czas (z założeniem, że to nie jest nic z rodziny kaktusowatych). Co zostaje z takiego kwiatu? Suche liście? Suche badyle (łodygi) sterczące z doniczki? A teraz to Ty jesteś tym kwiatem. Kwiatem, który póki co jest tylko korzeniem, a może dopiero ziarnem. Co wykiełkuje z Ciebie, jeśli nie będziesz o siebie dbać? Jeśli nie zapewnisz sobie odpowiedniego źródła nawodnienia? Wierny, ale bierny i mierny, czy może wierzący nie praktykujący? A może jeszcze inne cudo natury?

Ziarno rzucone na żyzną glebę MUSI obumrzeć. Często boimy się zmian. Stając przed zmianą stajemy zawsze przed czymś niepewnym, nowym, czymś, co może zaskoczyć, czego nie znamy i ze strachu (przed nie wiadomo czym) boimy się tego nowego. A Chrystus mówi nam, że teraz jesteśmy ziarnem, ale musimy porzucić tę postać, musimy umrzeć, coś musi w nas pęknąć, tak jak w tym ziarnie, abyśmy wydali piękny kwiat.

Źródło, które mam na myśli to niewątpliwie Ewangelia i życie sakramentalne. Ze Źródła czerpiemy spotykając się z Miłosiernym na Eucharystii, ale także rozmawiając z tym samym miłującym nas Bogiem w trakcie spowiedzi świętej. Źródłem naszego nawodnienia i nawozem dla naszego wzrostu (duchowego) jest bycie w stałym kontakcie z Najlepszym Ogrodnikiem świata. On się zna na każdym swoim stworzeniu. My sami jako kwiaty i ziarna tworzymy niezbyt piękny ogród, ale Pan Bóg każdego dnia przechadza się po tym ogrodzie, z każdą naszą spowiedzią wyrzuca z tego ogrodu chwasty, z każdą Eucharystią nadaje nam, kwiatom, piękniejsze kolory.

Jestem tylko korzeniem. Ale gdybym nie wierzyła w to, że kiedyś z korzenia urośnie piękny kwiat, nie kupowałabym sadzonek i nasion żadnych roślin, nie podlewałabym doniczek, w których te rośliny sadzę, czy sieję, nie dodawałabym do gleby nawozów... Wiara bez uczynków jest martwa, ale uczynki bez wiary są jeszcze gorsze.

Nikt nie podlewa korzeni żeby miały wilgotno, czy aby sobie popływały. Podlewamy je, bo wierzymy, że w końcu trud opieki nad nimi zaowocuje pięknym kwiatostanem. Tak samo nie możemy przystępować do sakramentu bez wiary w to, że ów sakrament może coś zmienić. Bez sensu będzie nasz wysiłek związany z chodzeniem na Msze, przyjmowaniem Eucharystii i słuchaniem/czytaniem Słowa Bożego, gdy nie pozwolimy, aby umarło w nas to, co stare i aby Bóg pozwolił kiełkować młodemu. Stańmy się ziarnami, które padły na żyzną glebę, ale tymi, które obumarły i wydadzą owoc.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch