Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu

Każdy z nas chyba zna popularny program telewizyjny, do którego można się zgłosić, gdy się ma niezły bałagan w domu, życiu i nie potrafi się tego bałaganu opanować. Powstało też na ten temat wiele książek prawiących o tym, jakich środków używać, najlepiej naturalnych, własnej roboty, bo to teraz takie mainstreamowe (odsyłam, mało ambitnie, do Wikipedii, w miarę przystępnie, na chłopski rozum wyjaśnia owe słówko/zjawisko), aby jak najskuteczniej wyczyścić okna, sprać plamę po czerwonym winie z białej koszuli, czy którą ręką lepiej trzepać dywany. Pewnie się zastanawiacie, co ma Bóg do sprzątania i dlaczego piszę na swoim blogu artykuł o Poradniku Perfekcyjnej Pani Domu.

Myśl do napisania tego artykułu naszła mnie w minionym tygodniu, kiedy to dzień wolny od zajęć na uczelni poświęciłam na generalne porządki w moim studenckim mieszkaniu. Żadna ze mnie pani domu, a już tym bardziej perfekcyjna, ale budząca się do życia natura, wiosna, słoneczna pogoda i ciepłe powietrze za oknem skłoniły mnie do poczynienia kroków w celu odgruzowania swojego pokoju i wpuszczenia do niego (i kilku innych pomieszczeń w mieszkaniu) kilku promieni słońca więcej (przez okna codziennie rano widziałam mgłę ;-) ). Nadal jednak nie ma to nic wspólnego z Bogiem, ani Wielkim Postem, chyba, że zaliczymy generalne porządki do sprzątania przedświątecznego, ale przecież do Wielkiej Nocy jeszcze sporo czasu.

A jednak. W ferworze walki z zabrudzonymi oknami stwierdziłam, że właściwie dlaczego co roku tłumaczymy się tym, że nie mamy czasu na branie udziału w liturgiach Wielkiego Tygodnia, czy chociażby Triduum Paschalnego? Dlaczego w Wielki Piątek, miast rozważać śmierć i mękę Pana Jezusa, stoję z mopem w przedpokoju i wycieram podłogi? Czy nie było na to czasu wcześniej?

W programie o perfekcyjnym prowadzeniu domu chodzi głównie o to, by jego uczestnicy poukładali przede wszystkim swoje życie. Gdy w naszej psychice i życiu wszystko jest na swoim miejscu, wtedy przedmioty w naszym domu i szeroko pojmowany porządek, też będą na swoim miejscu. Wielki Post można w pewien sposób przyrównać do takiego właśnie programu. Herezja? A czym innym jest spowiedź święta, jak nie praniem naszych brudów? Wybielaniem zszarzałych i poplamionych dusz? Wielki Post to trochę przedłużona spowiedź. Niewątpliwie jest to dla nas czas nawrócenia. Dobrze, jeśli kończy się, przed wydarzeniami Wielkiej Nocy, faktycznie w konfesjonale, w sakramencie pokuty i pojednania. Ale Pan Bóg wcale nie chce byśmy przez świadome rozważanie Wielkiego Postu stali się perfekcyjni. Pan Bóg chce, abyśmy pozwolili poukładać swoje życie. W sakramencie spowiedzi spotykamy się z Miłosiernym Bogiem. Tylko On ma moc czyszczenia naszych dusz. Tylko On może wlać w nasze nowe, "wyprane' dusze Miłość, prawdziwą, Bożą, czystą i nieograniczoną Miłość. Właśnie dla tej Miłości warto i trzeba pozwolić Bogu wybielić nasze życie.

Znamy chyba wszyscy powiedzenie, iż jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim właściwym miejscu. Do tego właśnie usposabia nas Wielki Post. Musimy pozwolić Bogu być Perfekcyjnym Panem Domu. I wcale nie chodzi tu o nasze fizyczne domy, jako budynki, w których mieszkamy. Chodzi tu o domy naszych serc, domy, w których Chrystus chce mieszkać i chce w nich perfekcyjne panować. Jeśli pozwolisz Bogu być Perfekcyjnym Panem w Jego domu, którym jest Twoje serce, wierz mi, sukces murowany. Wtedy już nie będziesz szukał wymówek, aby nie iść do kościoła na liturgię Triduum Paschalnego, bo jeszcze nie posprzątane. 


Jeśli pozwolisz Bogu perfekcyjnie panować w swoim życiu i perfekcyjnie te życie planować, znajdziesz czas na przedświąteczne porządki i modlitwę. Ale jedno jest pewne. W twoim domu i Twoim życiu nigdy nie będzie prawdziwego porządku, jeśli nie zaczniesz od wysprzątania swojej duszy. Oddaj swoją duszę do prania. Pójdź do spowiedzi. Zaangażuj się w swoje życie duchowe bardziej niż w życie materialne i wpuść Perfekcyjnego do swojego Domu.

Komentarze

  1. Droga Angeliko, wolę jednak pozostać anonimowy, a Twoje porównanie w tym artykule robienia porządku w mieszkaniu do '' posprzątania '' swojej duszy jest genialne. Jestem ciekaw jakby w tej drugiej sytuacji wyglądał test białej rękawiczki? :) Angeliko mamy odmienny światopogląd, dla mnie dusza nie jest boską cząstką nas, nie jest czymś, co zostaje po nas, gdy umrzemy i odlatuje do nieba, dla mnie dusza to po prostu nasze wewnętrzne myśli i rozważania, nasze wspomnienia, uczucia, to co czyni nas ludźmi, abstrakcyjne myślenie, czyli w skrócie mózg i kora mózgowa i umiera to razem z nami. Muszę Ci się przyznać, że moja dusza nie jest uporządkowana, muszę dużo rzeczy poukładać, zmieść w końcu te brudy, które gdzieś dawno się w niej zawieruszyły, dzięki Twojemu tekstowi dotarło to do mnie i dało kopa do działania i dziękuję Ci za to, chciałbym abyś napisała jak Ty postrzegasz duszę, może było to już w jakimś Twoim artykule, ale jeszcze wszystkich nie przeczytałem ... w sumie to dopiero drugi :) , ale postanowiłem, że codziennie będę czytał jeden i pod każdym zostawiał komentarz i swoje przemyślenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdumiona. Cieszę się, że moje teksty są na tyle uniwersalne, że trafiają także do niewierzących antyklerykałów ;) Szanuję Twoją wolę pozostania anonimowym, chociaż chętnie bym Cię poznała i chciałabym z Tobą porozmawiać. Dziękuję za życzliwe słowa. Zapraszam do siebie każdego dnia, choć może nie każdego dnia pojawiają się tu nowości. Bądź sobą, bo widzę, że dobry z Ciebie człowiek. Nie musisz wierzyć, że Bóg Cie kocha... On i tak robi swoje w Twoim życiu :) Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch