Bo BUKA odwiedzi Cię w nocy

Raz do roku przypada dzień, który jest nie lada gratką dla wszystkich miłośników literatury - wszelakiej, od naukowej począwszy na komiksach i reportażach skończywszy. 23 kwietnia #WorldBookDay jak głoszą Instagramy, Twittery i inne, a po "naszemu" Światowy Dzień Książki. Dlaczego gratka dla czytelników? Bo wiele wydawnictw i księgarni oferuje w tym czasie liczne promocje i granty dla swoich klientów (kryptoreklama dla Wydawnictwa Znak, u którego i ja dziś zaszalałam na promocji). Ja dziś chciałabym podzielić się z Wami kilkoma moimi ulubionymi pozycjami książkowymi, ale żeby nie odbiegać od tematyki tego miejsca będą to książki o szeroko pojętej tematyce "religijnej" (duchowościowej/teologicznej *niepotrzebne skreślić)


Zacznę od pozycji, od której zaczęła się moja przygoda z literaturą religijną. Bóg. Życie i twórczość.[Szymon Hołownia]. Autora chyba nie muszę nikomu przedstawiać i gdybym mogła wrzuciłabym do tego zestawienia niemalże wszystkie jego książki. Bóg. Życie i twórczość jest to książka w ciekawy, nieco zabawny, ale wcale nie głupi sposób odpowiadająca na pojawiające się często w naszych głowach pytania, chociażby o istotę troistości Trójcy Świętej, czy tego, dlaczego mówimy, że Bóg jest miłosierny i w ogóle och i ach, a w Starym Testamencie widzimy Go jako surowego Ojca, który swoje dzieci tylko karze. Absolutny must have dla osób, które chcą od czegoś zacząć. Lekko, przyjemnie, ale z sensem - i o to właśnie chodzi. Mogłabym tu podać jeszcze kilka innych tytułów autorstwa Szymona, z pewnością Niebo dla średnio zaawansowanych, Last minute. 24h chrześcijaństwa na świecie oraz Hollyfood. Dla każdego coś miłego. Polecam, nie rozpisuję się - pozostawiam do indywidualnego rozpatrzenia. 

Chata i Rozdroża - książki, których autorem jest Wiliam Paul Young. Typowa powieść, nieco fantastyczna, ale ze świetnym wątkiem teologicznym. Masz problem ze zrozumieniem istoty Trójcy Świętej? Te książki są idealne dla Ciebie! O 180 stopni wywróciły moje patrzenie na Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeczytać. 

Seria książek Reginy Brett - Bóg nigdy nie mruga, Jesteś cudem i Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. Bestseller wielu księgarni i empików w ostatnim czasie i wcale mnie to nie dziwi! Wiele komentarzy czytałam i słyszałam na ich temat. Niektórzy twierdzą, że książki nieco za bardzo osadzone w rzeczywistości amerykańskiej, którą trudno przenieść na płaszczyznę polską. Moim zdaniem - zbiór świetnych felietonów, z których wypisałam mnóstwo cytatów, którymi posiłkowałam się również przy pisaniu niejednego już artykułu na tym blogu. Wiedząc, że autorka pisała z perspektywy obywatela USA a nie RP można pewne kwestie niejako odrzucić, ale uważam, że wartości moralne wyrażone przez panią Brett są uniwersalne na całym świecie.

Wiara z prawej lewej i Bożej strony Biskupa Grzegorza Rysia. Ciekawe spojrzenia na Ewangelię i Pismo Święte, których być może nie usłyszycie w swoich kościołach. Niecodziennie interpretacje Słowa Bożego, szeroki kontekst teologiczny i kulturowy. Warto po tę pozycję sięgnąć chociażby po to, by przekonać się, że na Biblię można spojrzeć inaczej i inaczej o wydarzeniach w niej zawartych można mówić. Biskup Grzegorz łamie wiele utartych schematów i stereotypów i prezentuje, że Pismo Święte da się lubić.



Oczywiście nie ośmieliłabym się poddać pod wątpliwość tego, że zdecydowanie najważniejszą pozycją wśród mojego księgozbioru jest PISMO ŚWIĘTE, a tuż po Nim Dzienniczek świętej Faustyny i cała gama książek poświęconych Słudze Bożemu Prymasowi Kardynałowi Augustowi Hlondowi. I mogłabym wymieniać te i inne książki w nieskończoność, ale moja dzisiejsza misja jest inna. Szukajmy. Czego? Wartościowych treści. Dziś, w czasach, kiedy niemalże każdy i wszędzie może wydać książkę praktycznie na każdy temat, musimy wyszukiwać perełek, tych tak zwanych białych kruków. Nie jest to łatwa misja, ale nie jest też ona niewykonalna. 

Zacznij od dodania do ulubionych zakładek kilku dobrych wydawnictw. Ze swojej strony mogę tu polecić wspominany już wcześniej Znak, Wydawnictwo WAM (swoją drogą ten Kraków to porządnymi wydawnictwami stoi), Wydawnictwo Salwator, Wydawnictwo Święty Wojciech (Poznaniacy nie gęsi!), Wydawnictwo Święty Paweł, Wydawnictwo Hlondianum, Wydawnictwo W drodze i wiele, naprawdę wiele wiele innych. Jest wiele wspaniałych treści, musimy tylko nauczyć się je dobrze selekcjonować. Zburzmy tę niechlubną opinię, że Polacy nie czytają książek. Czytajmy, a jeśli już czytamy, niech to będą konkrety.

TROCHĘ HUMORU NA KONIEC NIE ZASZKODZI :-)

A może Wy podzielicie się ze mną swoimi ulubionymi książkami?  Być może znajdzie się wśród nich coś z wymienionych wyżej pozycji, a może zainspirujecie mnie do przeczytania jakiejś ciekawej książki? Zachęcam do komentowania. 

Komentarze

  1. Naprawdę chciało Ci się przeczytać te wszystkie książki, wszystkie o wierze i Bogu? Szacun :) I nie chodzi mi o to, że z nimi jest coś nie tak, czy jak to mówią pseudoateiści : '' piorą mózg katolom '' - absolutnie tak nie uważam, mam na myśli fakt, że jesteś osobą, która posiada dużą teologiczną wiedzę, no i zna się na tym, a po mimo tego jeszcze bardziej wyczerpujesz ten temat i większość książek jakie czytasz jest o tej właśnie tematyce i nie nudzi Ci się to, moźe czas teraz na inną literaturę? :) Ja osobiście uwielbiam czytać Stephena Kinga - zwłaszcza wieczorami, w ciemnym pokoju przy starej, świecącej żółtym, przyciemniałym światłem lampce. Kilka lat temu, gdy miałem '' naście '' lat, byłem zauroczony powieściami Johna Greena - Szukając Alaski, Papierowe Miasta, znałem '' Gwiazd Naszych Wina '' wcześniej niż gimbusy, które pewnie nawet nie wiedzą, że film był na podstawie książki ;) Lubię utwory Paulo Coelho, chociaż niektórzy nie doceniają jego twórczości, mówią, że to literatura '' dla bab '' . Czytam też Fryderyka Nietzshego i Oscara Wilde'a, jeżeli chodzi o Wilde'a to na pewno znasz mit o Narcyzie, owym urodziwym młodzieńcu, który chodził codziennie podziwiać własne odbicie w tafli jeziora. Był on tak pochłonięty swoim obrazem, że pewnego dnia wpadł do jeziora i utonął. W miejscu, gdzie wpadł do wody, wyrósł kwiat, który nazwano narcyzem. Oscar Wilde napisał dalszą część tego mitu - ta przypowieść była też w '' Alchemiku '' Coelho jeżeli czytałaś.
    On opowiedział, jak po śmierci Narcyza leśne boginie, Oready, przybyły nad brzeg tego słodkiego ongiś jeziora i zastały je przemienione w czarę gorzkich łez.
    - Dlaczego płaczesz? - spytały Oready.
    - Płaczę za Narcyzem - odrzekło jezioro.
    - Wcale nas to nie dziwi - powiedziały wówczas. - Całymi dniami uganiałyśmy się za nim po lasach, ale jedynie ty mogłeś z bliska rozkoszować się jego urodą.
    - Narcyz był zatem piękny? - zdziwiło się jezioro.
    - Któż lepiej od ciebie mógłby to wiedzieć? - wykrzyknęły zaskoczone Oready. - To przecież nad twoim brzegiem pochylał się każdego dnia.
    Jezioro zamilkło na chwilę, po czym rzekło:
    - Opłakuje Narcyza, ale nie dostrzegłem nigdy, że jest piękny. Opłakuję Narcyza, bo za każdym razem, kiedy pochylał się nade mną, mogłem dojrzeć na dnie jego oczu odbicie mojej własnej urody.

    Ładna historia :) Gdybym miał wymieniać wszystkie ciekawe książki jakie znam to chyba nie starczyło by Ci czasu, żeby to wszystko przeczytać, ale kilka - Cień Wiatru, Zabić Drozda, Władca Much, 451 stopni Fahrenheita.
    Jak to kiedyś powiedział ktoś mądry : Im więcej człowiek czyta, tym bardziej sobie uświadamia jak mało wie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę mi się chciało :) I nadal mi się chce! To właśnie dzięki tym książkom, między innymi oczywiście, posiadam taką dużą, jak to nazwałeś, wiedzę teologiczną (choć osobiście uważam, że wcale nie jest ona duża). Jak sam zresztą też napisałeś w ostatnim zdaniu, które jest niemal kwintesencją i odpowiedzią, na zadane w pierwszym zdaniu pytanie, "im więcej człowiek czyta, tym bardziej sobie uświadamia, jak mało wie". I u mnie jest dokładnie tak samo jeśli idzie o książki o tematyce religijnej. Do powyższych powinnam jeszcze dopisać kilka innych, ale wybrałam te, będące totalnymi bestsellerami na mojej półce (jak na razie, bo na oku mam w kilku wydawnictwach upatrzone już kilkanaście kolejnych, ach gdyby to nie był taki drogi biznes...).

      Książek Coelho nie czytałam, ani jednej (wstyd przyznać?). Może jeszcze przyjdzie na nie w moim życiu pora. Nie lubię powieści jako takich, chociaż zdarza mi się też takie czytać, jako odskocznię od książek stricte religijnych i teologicznych. To też nie tak, że czytam tylko i wyłącznie książki z kategorii wymienionych powyżej. Niedawno na przykład przeczytałam "Bycie miłym to przekleństwo", a aktualnie zabieram się za poradnik "Pojedynek na słowa". Poza tym czytam też dużo książek "fachowych" związanych z przedmiotami na studiach więc jak już się znajdę czas dla siebie i zabieram za coś, co chcę przeczytać dla przyjemności, to przeważnie samo z siebie wychodzi, że sięgam po kolejną pozycję z kategorii wiary i duchowości.

      A historia o Narcyzie faktycznie ładna. Natknęłam się gdzieś na nią, choć też nie miałam w ręce wymienionej przez Ciebie pozycji. Na świecie jest tyle książek, że gdybym chciała przeczytać choćby 50% tych, które mnie ciekawią, musiałabym nie robić nic innego... Niestety.

      A na zakończenie dodam - Ty proponujesz mi odskocznię od książek (jak to ja je nazywam) duchowościowych, a ja artykułem powyżej namawiam do przeczytania chociaż jednej lub dwóch z takich książek zamiast na przykład Pięćdziesięciu odcieni szarości... :)

      Pozdrawiam także!

      Usuń
  2. hmmm rzeczywiście, trochę zabawnie to wyszło :) Tylko błagam nie nazywaj 50 odcieni szarości książką, aż serce boli, gdy sobie uświadamiam ile drzew zostało poświęconych żeby wydrukować w milionach egzemplarzy to coś :) Z czystej ciekawości, gdy będę miał wolną chwilę przeczytam książkę Szymona Hołowni, planuję to zrobić już od jakiegoś czasu.

    Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące Twojego bloga, no w zasadzie dwa :)
    1. Wszystkie komentarze muszą zostać przez Ciebie zaakceptowane, żeby się pojawiły, więc tak naprawdę ograniczone jest wyrażanie swoich opinii, bo załóżmy jeżeli jakiś komentarz Ci się nie spodoba to po prostu możesz zdecydować, że nie ujrzy on światła dziennego, no i czy w związku z tym nie zgodziłaś się kiedyś na publikację któregoś?

    2. Nie widzę reklam na Twoim blogu, rozumiem, że to blog katolicki i może nie wypada, ale to nic złego, a zawsze kilka złotych wpadnie do kieszeni, tym bardziej, że student zawsze potrzebuje pieniędzy :) No więc nie myślałaś o tym, aby na Twoim blogu pojawiły się reklamy? Chyba, że już są, a ja ich nie widzę, bo AdBlock mi ich nie wyświetla ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałem dodać - czekam na artykuł o pierwszych komuniach, sezon się zaczyna :) Przykre jest to, że dla 90% dzieciaków nie ma znaczenia pierwsza eucharystia, tylko niestety prezenty, które dostaną, kto to wymyślił? To nie może tak wyglądać, wystarczającym wynagrodzeniem jest po prostu radość z możliwości przyjęcia Jezusa do serca - tak powinno być, a dzieci trzymając gromnicę i będąc w albach w kościele, tylko czekają na zegarki i rowery i nie mogą się doczekać kiedy msza się już skończy. W tym wypadku niestety materializm zwycięża nad wiarą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komentarze dodaję wszystkie. Zapora chroni przed spamem, który i tak musiałabym usuwać i zrobiłby się zbędny bałagan. Co do reklam, sama już o tym myślałam, ale muszę to jeszcze ogarnąć porządnie.

    Artykuł o pierwszej komunii... Pomyślę. Dzięki za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i też płakałam patrząc na 50 odcieni szarości w księgarniach, zwłaszcza, gdy ujrzałam ją w swojej księgarni wydziałowej na uniwersytecie...

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło