Mam trzy latka, trzy i...

Mam trzy latka, trzy i... jeden dzień. Wiem, wiem, zepsułam popularny wierszyk, ale właśnie wczoraj, 5 kwietnia, minęły 3 lata odkąd istnieję dla Was jako awyrwich.blogspot.com Wiele się przez ten czas zmieniło. Wiele się wydarzyło, ale co najważniejsze dla mnie i dla Was pewnie też, ciągle tu jestem. Kreśląc pierwsze litery pod tym adresem, jedno ze zdań, które wówczas napisałam, brzmiało "nie wiem, jak długo to potrwa". Dziś, gdy mija trzeci rok mojej działalności blogowo - dziennikarskiej, widzę, że po pierwsze, ciągle mi się chce, a to chyba dobra wiadomość, po drugie ciągle Wy potrzebujecie kolejnych moich artykułów, a po trzecie, najważniejsze, codziennie na nowo Bóg pokazuje mi, że jestem Jemu potrzebna w tym miejscu, na które mnie powołał. 


Co się zmieniło? U mnie prywatnie, z pewnością liczba lat w metryce, a co za tym idzie, większy bagaż doświadczeń, również tych duchowych, którymi pragnę się z Wami ciągle dzielić. Rozwijam się dziennikarsko, aby moje artykuły były jeszcze bardziej jasne, czytelne i ciekawe dla Was, moi kochani Czytelnicy. Rozwijam się też duchowo, czytam jeszcze więcej książek zakrawających o tematykę duchowości i wiary. 

Zaczynając tworzyć tego bloga nie do końca miałam na niego pomysł. Czułam w głębi siebie, że muszę zacząć pisać, nie wiedziałam jednak jak się za to zabrać. Bałam się, że moje treści nie trafią do odbiorców, że będzie to kolejny blog, który okaże się fiaskiem. Wy jednak z każdym kolejnym artykułem pokazujecie mi, że wcale tak nie jest. Że to w końcu powołanie, do którego wezwał mnie Bóg i które odpowiednio odczytałam. Można powiedzieć, że te trzy lata, po których, wydaje mi się, moje kochane dziecko ma już swoje stałe miejsce w "internetach" to swoiste Triduum. Pierwszy wpis ukazał się bowiem w Wielki Czwartek 2012 roku. Każdy kolejny rok to kolejne dni Triduum Paschalnego, aby ten trzeci przypadł właśnie na dzień Zmartwychwstania. Na świecie nie ma przypadków - jest Bóg.


Na wstępie dziękuję dwóm najważniejszym w tym miejscu osobom, (które doskonale wiedzą, że o nich mowa) bez których nie byłoby nic. To te znajomości, tamten Wielki Wtorek i inspiracje Wami, spowodowały, że postanowiłam w ogóle zacząć i ciągle sprawiają, że mi się jeszcze chce. Dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną od początku, że oczekujecie każdego kolejnego artykułu i że śmiało mogę Was nazwać moimi najwierniejszymi fanami, ale też inspiratorami. Dziękuję, że wspieracie moje dzieło i że zawsze mogę na Was liczyć, zwłaszcza wtedy, kiedy stwierdzam, że to całe pisanie nie ma już sensu i czas z tym skończyć.

Dziękuję Wam Kochani za to, że ze mną od tych trzech lat jesteście. Dziękuję za każde słowa krytyki, które pomagają mi z dnia na dzień ulepszać moje artykuły. Dziękuję za każdą pochwałę, bo dzięki nim wiem, że ktoś jeszcze chce to czytać, ze komuś moje artykuły pomagają i że litery, które Pan przemienia w tych artykułach w słowa i zdania, za pośrednictwem moich rąk, prowadzą Was do Niego. Dziękuję za to, że po każdym artykule spotykam się z wieloma życzliwymi słowami od Was dotyczącymi mojego warsztatu pisarskiego. To dla Was, dla tego, aby bardziej Wam przybliżyć Boga, szkolę się i doskonalę właśnie w tym kierunku. 

A na końcu, choć powinnam od tego zacząć, dziękuję Bogu, za to, że mogę wypełniać Jego wolę. Że postanowił właśnie w taki sposób wykorzystać siedzącą gdzieś we mnie tak zwaną lekkość pióra. Dziękuję, że właśnie ja mogę słowem przybliżać innych do Ciebie Ojcze. Dziękuję za wszystkie nowe znajomości, które zawiązały się właśnie przez publikacje artykułów. To miejsce pozwoliło mi poznać wielu wspaniałych ludzi i ufam, że na tym trzecim roku istnienia mojego bloga nie zaprzestanę. 


Ogarniam Was wszystkich czytających tego Bloga swoją serdeczną modlitwą i myślą, ale i Was proszę o modlitwę, aby to nasze wspólne dzieło trwało i rozwijało się na chwałę Najwyższego. "Bo nikt nie ma z nas tego, co mamy razem, każdy wnosi ze sobą to, co ma najlepszego, zatem, aby wszystko mieć potrzebujemy siebie razem!' Wy jesteście moją inspiracją. Wasze troski, problemy, ale i radości są dla mnie natchnieniem. Bądźcie, a wtedy i ja będę. Ad maiorem Dei Gloriam! Alleluja!

Komentarze

  1. Dziękuję za to Twoje pisanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za to, że mam dla kogo pisać. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch