Skok na głęboką wodę

Wyobraź sobie wysoki wieżowiec i Ty na jego szczycie. Stoisz na skraju dachu i ktoś każe Ci skakać. oczywiście nie mam tu na myśli żadnej próby samobójczej, raczej kaskaderski wyczyn. Osoba, która namawia Cię do skoku ręczy swoim życiem za Twoje zdrowie i życie. Wiesz, że mógłbyś jej bezgranicznie zaufać. Skaczesz, czy się wycofujesz? 



Jedna ze stacji telewizyjnych od niedawna ma w swojej ramówce program, w którym sławne (polemizowałabym), jak mówi sama nazwa programu, osoby wykonują skoki do wody z określonych wysokości i z wykonaniem określonych figur akrobatycznych. Sama do końca nie wiem, jaka jest idea tego programu, jednakże sam fakt skoku na główkę do basenu z wysokości 5 - 7 - 10 metrów mnie przeraża. Wiem, że dla kasy ludzie zrobią wszystko, a tym bardziej w TV wszystko jest możliwe, ale jednak miałabym wątpliwości.

Najtrudniejszy pierwszy krok, zanim innych zrobisz sto...

A właśnie taki jest Bóg. W sytuacjach, które wydają nam się beznadziejne i po ludzku porównać można by je do skoku z wieżowca, czy na tzw. główkę do wody, On każe nam skakać. Co prawda nie możemy tego pojmować dosłownie, ale w myśl przeżywanego Tygodnia Miłosierdzia można to po prostu wyjaśnić pragnieniem Boga, abyśmy Mu bezgranicznie zaufali. Tak jak ci "celebryci" skaczący do wody ufają organizatorom show. Podobny przykład można przywołać ze skokami na bungee. Dlaczego potrafimy zaufać sprzętom, linom, maszynom, które przecież się psują, a nie potrafimy zaufać Bogu, który nas bezgranicznie kocha i poręczył za nasze życie swoim życiem?!

Bóg chce od nas skoków na głęboką wodę

Oczywiście nie można tego rozpatrywać w kategoriach totalnej bezmyślności, bo, jak powiedział mi dziś mój serdeczny przyjaciel, marzenia są po to, aby je spełniać, ale tylko te marzenia są warte spełniania, które są zgodne z wolą Boga. Zatem Bóg chce naszego bezgranicznego zaufania, ale nie chce byśmy ślepo brnęli w zaułki, które donikąd nas nie doprowadzą. Gdyby nie przysłowiowe "skoki na głęboką wodę" na świecie nie zostałoby dokonane żadne odkrycie, Kolumb nie dotarłby do Ameryki (choć i tak wszyscy wiemy, jak to było), Maria Curie - Skłodowska nie odkryłaby Polonu i Radu, a Mickiewicz nie napisałby Dziadów. Tego artykułu też nie czytalibyście, gdybym na pewnym etapie swojego życia nie postanowiła zaufać i zacząć. Gdyby każdy z nas zastanowiłby się nad swoim życiem to składa się ono z ciągłego podejmowania decyzji. Sęk w tym, aby nie wybierać ich pod presją, ale też by wybierać je odważnie i ufać, nawet gdy mamy wahania i wątpliwości.

Przepis na beztroskie życie?

Pewnie ktoś zapyta, jak to realizować? Jak odróżniać, co jest zgodne z wolą Boga, a co nie? Pytaj. Módl się nie tylko "klepanymi" paciorkami. Rozmawiaj z Bogiem jak z kumplem. Bóg lubi, gdy zadajemy Mu pytania, bo wtedy dajemy Mu sygnał, że jesteśmy zainteresowani życiem w zgodzie z Jego wolą. Jednego możemy być pewni. Bóg nie chce dla nas niczego złego. Bezgraniczne zaufanie Bogu może nas doprowadzić tylko do Nieba. Jeśli stoisz przed jakimś wyborem, zapytaj Boga, czy to zgodne z Jego wolą, a później rób swoje. Jeśli Mu zaufasz to On się tym zajmie. Naprawdę się tym zajmie. Nawet, gdy sytuacja wydaje Ci się beznadziejna nie zapominaj, ze On jest.


Kiedy wydaje mi się, żę dla mnie już nie ma ratunku

Zdarza się w życiu tak, że niejednokrotnie wydaje nam się, iż stoimy nad przepaścią. Może dla kogoś z czytających ten artykuł taki moment nastał właśnie teraz. To nic strasznego. Nie martw się. Bóg jest. Musisz tylko zrobić jedną rzecz - zaufać. Z własnego doświadczenia wiem, że w życiu nie ma, co się martwić na zapas, nie ma też co płakać nad rozlanym mlekiem. Przeszłość już nie jest moja, przyszłość jeszcze do mnie nie należy (ba! nawet nie wiem, czy nastąpi), mam wpływ tylko na teraźniejszość. A jeśli wydaje mi się, że nawet na nią nie mam wpływu to idealny moment, aby powiedzieć Ojcze w Twe ręce składam Ducha mego. I wcale nie chodzi tu o oddanie życia w sensie stricte fizycznym, choć po części także. Ale codziennie musimy budzić się z myślą, iż to Jemu zawdzięczamy to, że się obudziliśmy, ale też Jemu polecamy każdą minutę naszego dnia. Jezu ufam Tobie. Nic więcej. Nie bój się skoku na głęboką wodę, ale pamiętaj, że nie stanie Ci się nic tylko wówczas, gdy chwycisz za rękę Boga i pozwolisz Mu skoczyć z Tobą.  

Komentarze

  1. Pomimo tego, że jestem 100% ateistą i zagorzałym antyklerykiem, popieram te wartości moralne i zasady postępowania, które przedstawiasz w swoim blogu, oczywiście nauka kościoła przez te lata się dużo zmieniła, jednak nie potrafię wybaczyć kościołowi tych krzywd, których dokonał ludziom w przeszłości, wydaję mi się, że różnice w naszych poglądach wynikają tylko i wyłącznie z wychowania - ja wychowałem się w liberalnej rodzinie, przez co mam krytyczny pogląd na ten temat, Ciebie rodzice na pewno wychowali inaczej, Tabula Rasa - każdy człowiek jest czystą kartą, która od momentu narodzin zaczyna być kolorowana przez otoczenie, najważniejsze jednak, żebyśmy byli dobrymi ludźmi. Pozdrawiam serdecznie i wytrwałości w prowadzeniu bloga i jak najwięcej odsłon ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne świadectwo życia. Dziękuję Ci, kimkolwiek jesteś, za te słowo i za życzenia skierowane w moją stronę. Życzę Ci dużo dobra w życiu. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam częściej do komentowania moich artykułów, ale w szczególności do ujawnienia się. Znacznie łatwiej będzie mi rozmawiać z Tobą zwracając się chociażby po imieniu. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło