By mieć w życiu dobrze

Miniona niedziela z powodzeniem mogłaby zostać nazwana najbardziej miłosną niedzielą w roku. Pan Bóg jest miłością. Na każdym kroku nam to uświadamia. Ale nie! I tak zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że Bóg jest zły, okrutny i zsyła na świat same cierpienia.



Nie dalej jak tydzień temu odwiedziły mnie panie z wiadomej domokrążnej organizacji parareligijnej. Ujrzawszy mnie w drzwiach uradowały się, że czeka je rozmowa z młodą osobą. Osobiście jednak nie miałam ani czasu, ani ochoty się z nimi rozgadywać. Od wejścia zaatakowana zostałam postulatami, iż MUSIMY! i WARTO! zastanowić się skąd na świecie tyle cierpienia, bólu, skąd wszystkie katastrofy, kataklizmy i w ogóle całe zło jakie panuje i jest wszechobecne. W pierwszej myśli chciałam odpowiedzieć paniom, iż dzieje się tak z ludzkiej głupoty i pewnie byłoby to mniej uprzejme, ale bardziej dobitne wyrażenie tego, co faktycznie miałam na myśli.

Ludzka głupota. W taki sposób można nazwać rzeczywisty powód cierpienia na świecie. Bo Bóg tak chciał? Nie! Nie chciał, bo Bóg jest miłością! Całe zło świata bierze się z ludzkiej głupoty, która objawia się w odrzuceniu miłości Boga do człowieka. Bóg mówi do nas ustami Jezusa wyraźnie, że przyjmując i odwzajemniając Jego miłość ku nam, będziemy szczęśliwi i nie zaznamy cierpienia.

Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. [J 15, 9-17]

Myślenie, iż Bóg to niedobry pan na chmurce, gromowładny władca z długą siwą brodą to relikt przeszłości i to całkiem dalekiej przeszłości. Nie po to Bóg natchnął Apostołów i Ewangelistów do spisywania Nowego Testamentu żebyśmy uporczywie tkwili w Starym. Ewangelia jest niemalże pieśnią o miłości. Bóg jaki objawia się nam w Ewangelii to Bóg miłosierny. I do tego miłosierdzia zachęca i wzywa również nas.


Jeśli chcemy mieć w życiu dobrze, musimy odpowiedzieć TAK na Chrystusową miłość. Nie wykazujmy się ludzką głupotą i nie doprowadzajmy do szerzenia się na świecie zła i cierpienia. Panie z parareligijnej organizacji powiedziały mi, że Biblia to nieźle tłumaczy i jest w Niej sporo na ten temat napisane. I tu akurat miały rację. Biblia naprawdę podaje wiele przykładów, kiedy odrzucenie miłości Boga powoduje nieszczęścia. Ale w tej samej Biblii można też znaleźć i to o wiele więcej, przykłady błogosławieństw, którymi Bóg nas obdarowuje z całej swojej nieposkromionej do nas miłości.

Komentarze

  1. Cudowne słowa :) Idealna interpretacja słów Jezusa : "Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym" (Mk 7, 21). A ja prędzej, od wielu lat, myślałem że ludzie popełniają złe czyny i decyzje tylko z niewiedzy, a tak naprawdę, to w większości z głupoty.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z tym czynieniem zła z niewiedzy to trochę prawda, ale niewiedza także bierze się z głupoty i odwrotnie. Ale wszystko to opiera się, moim zdaniem, na odrzuceniu Boga.

      Usuń
  2. Albert Einstein powiedział kiedyś, że '' zło jest brakiem dobra, tak jak ciemność jest wynikiem braku światła '' nie wiem czy dokładnie tak to było, nie chce mi się szukać w googlach, ale liczy się przekaz :) Jestem zwolennikiem tej definicji, chociaż Twoja też jest dobra - to prawda, że zło powoduje ludzka głupota, nie niewiedza jak myślał użytkownik powyżej - niewiedza raczej wywołuje strach, przynajmniej ja tak uważam. Droga Angeliko z Twoich słów wynikałoby, że przyczyną zła na świecie są ludzie, a za miłość i dobro odpowiedzialny jest Bóg - niestety uważam to za wielkie niedopatrzenie - w jaki sposób Bóg daje nam dobro i miłość? To my ludzie dajemy je sobie na wzajem - Tak jak Bóg nie ma swojego udziału w czynieniu zła, tak nie ma również udziału w czynieniu dobra. Możemy spróbować z Twojej strony - Jeżeli Bóg ma główny udział w tworzeniu dobra, to musi mieć też udział w tworzeniu zła - zagłębiając się bardziej - nawet, jeżeli według Ciebie Bóg nie tworzy zła - to przecież stworzył ludzi, którzy to zło właśnie tworzą :) Zagłębiając się jeszcze bardziej - Watykan - kolebka kościoła katolickiego - jest zły, nie okłamujmy się, taka jest prawda - Watykanowi bardziej by pasowały diabelskie rogi na fladze - więc jeżeli kościół jest powiernikiem Boga na ziemi - a ten kościół tworzy zło - to znaczy, że albo nie miałaś racji, albo kościół nie ma już nic wspólnego z Bogiem - pozostał czysto ludzki.

    Pozdrawiam i przepraszam, jeżeli nie możesz się odnaleźć w mojej opinii, pisałem szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajemy sobie dobro i miłość nawzajem, ale dlatego, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. To On usposobił nas do tego, abyśmy mogli nawzajem obdarzać się tymi pięknymi uczuciami. Poza tym niejednokrotnie mówił do nas przez usta Jezusa, czy Apostołów, że mamy się miłować. To On nas do tego nawołuje.

      Zgodzę się z Einsteinem, że zło jest wynikiem braku dobra. Braku dobra, czyli braku Boga w naszym życiu, bo On jest wszelkim Dobrem. Idąc dalej tym tropem to tak, ludzie są powodem zła na świecie. Ludzie, którzy odrzucają Boga i Jego dobre rady. Wierz mi, że gdyby ludzie słuchali Boga na świecie byłoby zdecydowanie mniej zła i nieszczęść, przykładem może być chociażby historia z Arką Noego. Czasami jednak Bóg specjalne odbiera człowiekowi jakąś rzecz, sprawę. Specjalnie czyni go, z pozoru nieszczęśliwym, po to, aby człowiek uświadomił sobie, że tak naprawdę to w Nim tkwi pełnia szczęścia (tu za przykład niech posłuży historia Hioba). Nic z tego, co jest zapisane w Piśmie Świętym nie może być odczytywane przez nas dosłownie. Tak samo nie możemy ograniczać perspektywy swojego patrzenia i działania do bliskiego pola widzenia, do krótkoterminowego działania. Zawsze trzeba mieć przed sobą perspektywę szerszą. Dziś pewne rzeczy mogą wydawać nam się beznadziejne, nie mające zupełnie sensu, ale w przyszłości może się okazać, że wywarły one spore znaczenie dla ludzkości. Historia nie raz nas zaskoczyła. Co do tworzenia zła przez Kościół (o cokolwiek Ci chodzi), Kościół to my wszyscy i my wszyscy składamy się na wizerunek Kościoła. Kościół to nie tylko kościelne szychy, biskupi, kardynałowie z papieżem na czele. Kościół to przede wszystkim ludzie wierni Bogu. Nas jest więcej niż kościelnych enklaw i to od nas zależy, w jakim kierunku Kościół będzie podążał.

      I proszę, nawet jeżeli nie z wiary i szacunku do instytucji, to chociaż z zasad gramatyki języka polskiego, Kościół pisze się z dużej litery.

      Usuń
  3. Ja odrzucam Boga i nie słucham Jego rad, a jednak nie wyrządzam nikomu zła, więc to chyba nie o to chodzi.

    Wiesz, że historie o Arce Noego i Hiobie, nigdy się nie wydarzyły, ale są dobrą opowiastką, uczą nas.

    Tworzenie zła przez Kościół - miałem na myśli wszystko co uczynił KK, a sprawiło/sprawia to cierpienie niewinnym ludziom, oraz wszelkie nieczyste interesy i fałszywą wiarę wśród niektórych.

    Znam gramatykę, przepraszam za błąd, śpieszyłem się, po prostu nie wcisnąłem Shift :)

    OdpowiedzUsuń
  4. * to, że odrzucam Boga i nie słucham Jego rad, było zbyt mocnym wyrażeniem, Szanuję go i was jak i wszystkich innych ludzi na świecie, Jego rady są dobrymi radami, ja tylko uważam, jak każdy prawdziwy ateista, że nie ma nikogo ponad nas i wszystko co się wydarzyło, dzieję się teraz lub wydarzy w przyszłości, zależy tylko i wyłącznie od nas samych, od naszych czynów, a śmierć nie jest początkiem nowego życia, tylko po prostu końcem doczesnego. Uwierz mi naprawdę chciałbym myśleć inaczej, mieć waszą nadzieję, ale nie potrafię, mam zbyt racjonalny umysł.

    OdpowiedzUsuń
  5. I bardzo dziękuję Ci za dyskusję, widać, że szanujesz swoich czytelników, na każdy komentarz starasz się odpowiedzieć, gdyby każdy bloger, autor był taki jak Ty - internetowy świat byłby piękniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwól, że odpowiem zbiorczo na całość. Kościół to wspólnota zrzeszająca miliony ludzi, nie możesz powiedzieć, że upadek jednego, dwóch, nawet tysiąca osób sprawia, że Kościół Katolicki jest zły. Nie jest. Jest oparty na Miłości i Miłosierdziu Boga. Jest oparty na Chrystusie, który w najgorszych męczarniach, na Krzyżu, sekundy przed śmiercią powiedział swoim oprawcom - wybaczam Wam, bo się pogubiliście, jesteście nieświadomi tego, co robicie, ale i tak Was kocham i dla Was też umieram.

      Dla Ciebie też Chrystus umarł i dla Ciebie też zmartwychwstał. Modlę się za Ciebie i ufam, że albo na ziemi, albo na tzw. tamtym świecie, jeszcze doświadczysz Boga.

      A co do odpowiadania na komentarze. Ja jestem dla Was, Wy dla mnie. Chcę budować dobre relacje z Czytelnikami i nie chce, by ktokolwiek poczuł się przeze mnie zlekceważony.

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch