O mnie się nie martw, Ja sobie radę dam


Egzamin jutro, więc z racji tego, że mam przecież mnóstwo wolnego czasu i żadnych obowiązków, naszła mnie myśl "a napiszę sobie artykuł". Słowami znanej piosenki Bóg niejednokrotnie chciałby się zwrócić do nas. Choć osobiście "wkładając je w Jego usta" użyłabym "o siebie się nie martw, Ja sobie radę dam". 



Przygotuj się na miłość

W minioną sobotę dane było mi wziąć udział w koncercie "Przygotuj się na miłość" poświęconym osobie błogosławionego Edmunda Bojanowskiego. Czasem się człowiek musi kulturalnie odmóżdżyć, zwłaszcza w czasie sesji. Pomijając fakt, że koncert prowadzony był przez jedynego w swoim rodzaju człowieka, autora wielu wspaniałych książek, człowieka o wielkim sercu i wielkiej duszy, Szymona Hołownię, najbardziej urzekły mnie teksty wybrane do części słownej, z wierszy i zapisków błogosławionego Edmunda. Wszystkie one traktowały o tym, czego tak naprawdę na co dzień nie dostrzegamy, a co w każdej sekundzie życia mamy obok siebie.

Wszystko to stworzenia Boże

Boża Miłość. To z Niej dzieje się wszystko wokół nas. Błogosławiony Edmund Bojanowski dostrzegał Ją dosłownie we wszystkim. Czy my też byśmy tak nie mogli? Dlaczego tak trudno dostrzegać nam Miłość Boga zaklętą w każdym małym atomie, z których Świat jest stworzony? Dlaczego denerwuje nas tak wiele zwierząt, rzeczy, spraw, a zapominamy, że to przecież też są one stworzeniami Boskimi? Z natury jestem straszną marudą, co moi znajomi i przyjaciele mogą potwierdzić podpisując się pod tym obiema rękoma. Często martwię się tym, co by było gdyby, albo co będzie gdyby, zamiast po prostu ruszyć z miejsca. Przez pół koncertu zamartwiałam się tym, że zapowiadali burze, a na niebie powoli słońce, które grzało cały dzień, zostaje zasłonięte przez chmury. No i po co? Ja się pytam, po co? Jaki miałam w tamtym momencie wpływ na to, czy miało zacząć padać, czy nie? Wydaje mi się, że żaden, ale mogę się mylić. Ale ziarno paniki zostało zasiane, bo jakże! 


To się nie uda

Zawsze, kiedy staję przed sytuacją nową, nieznaną, kiedy mam pójść w nieznane miejsce, czy na rozmowę do nowej pracy, zawsze wtedy panikuję. Zawsze wymyślam miliony powodów, dla których "to się nie uda". Zakładając tego bloga też tak mówiłam, zawarłam to nawet w swoim pierwszym artykule, w którym napisałam, iż nie wiem, jak długo tu zabawię. I co? 3 lata z hakiem mijają, a przedwczoraj zostałam zaproszona na największe w Polsce spotkanie bloggerów See Bloggers, które odbędzie się w lipcu w Gdyni. Oczywiście to kolejne nowe doświadczenie i kolejny powód do paniki, bo przecież tam będzie tylu ludzi, którzy się już doskonale znają i ja, nowa, nie znająca nikogo... I po raz kolejny pytam sama siebie, po co mi to? Po co ta panika, skoro można zupełnie inaczej.

Ja sobie radę dam

Bóg codziennie daje sobie radę z naszym życiem. Każdego dnia podnosi nas, gdy upadamy. Bóg jest najlepszym reżyserem i scenarzystą na świecie. To On każdego dnia projektuje dla nas wspaniałe widoki, dobra natury, kwiaty, drzewa, kolory, zapachy, smaki. To On stawia na naszej drodze różnych ludzi. On daje radę. Ty nie musisz. Do Ciebie należy tylko zaufać Jemu. Popatrz, o ile lepszy i łatwiejszy byłby Twój świat, Twoje życie, gdybyś każdego dnia, otwierając oczy mówił "dzień dobry Ojcze, idziemy dziś na podbój świata", a po tych słowach zawierzył wszystko Jemu i po prostu "robił swoje"? Bez stresu, bez zamartwiania i dumania nad sprawami, na które często naprawdę nie mamy żadnego wpływu. Bo jaki masz wpływ na to, że znowu pada deszcz? Jaki masz wpływ na to, że spóźnia się tramwaj, że w sklepie zabrakło artykułu, który akurat chciałeś kupić...no właśnie. Chciałeś! Ty chciałeś. Widocznie Bóg uznał, że do zbawienia nie jest Ci to potrzebne.

O siebie się nie martw

Nie zamartwiaj się więc nad tym, czego nie możesz zmienić. Nie denerwuj się egzaminem, tylko poproś o łaskę Ducha Świętego, świętego Kupertyna, świętego Judę Tadeusza, albo Ritę (adekwatnie do rozmowy o pracę - tu "uruchomić" można jeszcze świętego Józefa i każdego ze swoich prywatnych patronów z kategorii "ulubionych" świętych, błogosławionych i sług Bożych). Nie denerwuj się tym, że znowu pada. Weź parasol, kurtkę i gnaj przez świat z dziarską miną. To tylko deszcz - od kilku kropel deszczu jeszcze nikt nie umarł, a od kilku minut modlitwy zbawionymi już ludzie zostali (udowodnione!). Zrzuć ciężary na Jezusa mówi jedna z pielgrzymkowych piosenek. Czy nie marzysz czasem w życiu o tym, by pozbyć się wszystkich swoich problemów, albo przynajmniej w jakiejś części podzielić ich z kimś innym? Jezus daje Ci taką okazję! Od Ciebie tylko zależy, czy skorzystasz z tej oferty. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że efekt jest piorunujący i doraźny. +300 pkt. do lepszego samopoczucia każdego dnia +1.000.000 pkt. do zbawienia. Lepszej oferty nie będzie. Bóg da radę, tylko Ty musisz przestać się martwić i musisz zaufać w Jego moc zbawczą.

Kiedy Bóg coś obiecuje, zawsze słowa dotrzymuje

Jeszcze jedno. Na Lednicy trafiła do mnie ulotka/zakładka, na której były napisane takie oto słowa "za każdym Bożym wezwaniem, zawsze kryje się Jego obietnica". Jest to materiał promocyjny zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej, ale tekst jak najbardziej trafny i myślę, że posłużę się nim jeszcze kiedyś, przy okazji innego artykułu. Chciałam go jednak rzucić Wam dziś jako podsumowanie moich rozważań. Bóg nas powołuje do różnych rzeczy, do różnych miejsc i obowiązków. Ale musimy pamiętać, że za Jego wezwaniem kryje się obietnica. On nie daje nam narzędzi, z którymi pierwszy raz mamy do czynienia, po czym zostawia nas samych. On jest z nami przez cały czas, od chwili poczęcia i będzie z nami zawsze. Więc nie martw się, jeśli Bóg daje i w Twoje ręce jakieś nowe narzędzie, coś, czego nie potrafisz obsłużyć, z czym, wydaje Ci się, sobie nie poradzisz. Poradzisz sobie. Bóg zawsze dotrzymuje słowa i kiedy widzi, że coś w Twoim życiu idzie nie tak, podaje Ci pomocną dłoń. Dostrzeż ją. Dostrzeż rękę Boga w swoim życiu.

Komentarze

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch