Dla mnie Twoja łaska

Bóg jest wielki. Mogłabym na tym jednym zdaniu skończyć całe dzisiejsze rozważanie, ale chcę się z Wami podzielić swoim kolejnym doświadczeniem Boga. On jest po prostu niemożliwy i niesamowity i nie wiem, w czym radość znajdują ci, którzy Go nie znają. Niech żałują, bo na pewno ich radość nie jest pełna.



Nie dalej jak wczoraj spędzałam dzień w Warszawie. Z Wielkopolski to 12h w trasie, więc wizyta w samym mieście była naprawdę ekspresowa. Po niespełna 23 godzinach byłam z powrotem w domu. Z tego tytułu właśnie, że grafik wczorajszego dnia był wybitnie napięty, mówiłam sobie, że na pewno nie będę miała możliwości pójść w jedno, bardzo ważne dla mnie miejsce w Stolicy. 

To miejsce to Katedra Świętego Jana Chrzciciela na Starym Mieście. Dlaczego jest ona dla mnie tak ważna? W Katedrze, a dokładniej w kaplicy św. Jana, znajduje się sarkofag, w którym złożono ciało pewnej bardzo bliskiej mojemu sercu osoby - sługi Bożego Prymasa Polski Augusta Kardynała Hlonda. Postaci chyba nie muszę już tutaj nikomu przedstawiać, a odwiedzenie tego miejsca jest dla mnie punktem obowiązkowym przy każdej wizycie w Warszawie. Nie wyobrażałam sobie, aby tym razem miało być inaczej

Przed samym wyjazdem bardzo liczyłam na to, że choć na kilka sekund wejdę do Katedry, aby się przy grobie Prymasa Hlonda pomodlić. Ale wraz z upływem czasu okazywało się, że z moich marzeń chyba będzie lipa. Plany wyjazdu zmieniały się z dnia na dzień. Bardzo dużo zależało od godziny przyjazdu do samej Warszawy. Lamentowałam już od kilku dni, że na pewno tam nie dotrę, że chyba się załamię, no bo jak to, że ja chcę i koniec. Nie docierały do mnie żadne argumenty, a Bóg przez cały ten czas szeptał mi cicho - wierz, zaufaj mi, uspokój się, ja to załatwię. Ale nie. Pani Angelika wie lepiej, nie uda się i koniec.

Sejm, Senat, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, PKiN... Wreszcie Stare Miasto. Krakowskie Przedmieście. Szczyt Katedry widoczny już z daleka. Mam ją w zasięgu wzroku i niemalże ręki. Zamek Królewski. Stoimy już pod murami Kolegiaty, gdzie Poniatowski urządził sobie tajemne przejście z zamku do kościoła. Serce bije coraz mocniej, bo jestem już tak blisko. Ale przewodnik prowadzi nas dalej, omijając wnętrze Katedry. I kolejna porzucona nadzieja, bo na pewno już tu nie wrócimy, bo nie weszłam, nie pokłoniłam się Najwyższemu, nie spełniłam zamierzonego celu. Stary Rynek, Barbakan, lody. A Bóg ciągle mówił, tylko, że jak zwykle nie chciałam Go słuchać.

Płaskorzeźba z wizerunkiem sł. B. Kardynała
Augusta Hlonda, poniżej sarkofag z jego ciałem
i biskupie zawołanie - "Daj mi duszę, resztę zabierz"
Lody to był strzał w dziesiątkę. Nie powinnam tego robić, ale serce rwało się mocniej i szybciej niż rozum nadążał myśleć. Niewiele więcej się zastanawiając poinformowałam mamę, że idę, po czym odłączając się od grupy prawie sprintem udałam się w stronę Katedry. Do tego stopnia, że klęcząc przed płaskorzeźbą wiszącą nad sarkofagiem Hlonda, z moich oczu popłynęły łzy. Dopiero wtedy usłyszałam od Boga ciche, ale dobitne - a nie mówiłem? 

"Będę się modlił z wielką wiarą. Ona jest podstawą każdej łaski, każdego cudu" 
[Sł. B. o. Ignacy Posadzy SChr]

Ufać. Tego Bóg uczy mnie na każdym kroku mojego życia. W każdej wątpliwej sytuacji. W każdym zmartwieniu On przychodzi i mówi, że On się tym zajmie. Prosi tylko, aby pozwolić Mu działać. Nie inaczej było i tym razem. Bóg spełnia nasze marzenia i prośby, jeśli Mu się podobają, ale nie chce naszej paniki. Mnie bardzo często trudno jest tę panikę opanować, ale On codziennie uczy mnie wierzyć. Ta wiara może być nawet wielkości ziarnka gorczycy, byle była szczera i pełna, a On zrobi, co w Jego mocy. Wierz. Niech Cię Twoja wiara uzdrawia. 

Komentarze

  1. Ha! Fantastycznie! :) Pozwolić Bogu działać - często to jest właśnie najważniejsze :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często najważniejsze, a najpóźniej się orientujemy, że wystarczy tak niewiele.
      Pozdrawiam i zapraszam częściej :)

      Usuń
  2. Najważniejsze to zaufać Panu i nie przejmować się, bo On już wie, co dla nas jest najlepsze.
    Pozdrawiam i zapraszam także do siebie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    Będę Cię częściej odwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Bóg oczekuje od nas zaufania, a my często chcemy pokazać Mu, że wiemy lepiej. Pozdrawiam, dziękuję za zaproszenie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch