Jak radzić sobie z problemami?

W życiu zmagamy się z wieloma trudnościami. Mniejszymi bądź większymi. Niektóre sprawy przytłaczają nas bardziej, inne mniej. Te, które przytłaczają nas bardziej, mogą w niebezpiecznej skrajności wywoływać w nas stany depresyjne, totalnego doła, bądź załamkę (jak, kto woli ten stan nazwać). Problemy piętrzą się w naszym życiu coraz bardziej w miarę jego upływu i w miarę naszego dojrzewania i dorastania. Życie dorosłe, o którym marzy każde dziecko, wcale nie jest taką sielanką i bajką, jak wyobrażaliśmy to sobie mając kilka i kilkanaście lat. 



Z problemami zmagał się też bohater pewnej książki. Młody Książę, bo o nim mowa, oparł sens swojego życia na osobie swego przyjaciela. Problem, bo jest to słowo klucz, pojawił się wówczas, gdy jego przyjaciel zniknął, opuścił go. Cały świat Młodego Księcia legł w gruzach. Nie cieszyły go już poranne wschody i wieczorne zachody słońca. Nie cieszył go widok kwiatów, nawet tych, które do tej pory wręcz uwielbiał. Jego życie straciło sens. Tylko ten przyjaciel potrafił sprawić, że gwiazdy się do niego uśmiechały, że róża rozweselała go swoją urodą. 

To, czego brakowało Młodemu Księciu, była radość i poczucie szczęścia. Nie przyjaciel. Nie osoba, z którą to wszystko utożsamiał. To, że w swoim życiu napotykamy trudności jeszcze nie jest katastrofą samą w sobie. Mimo, iż czujemy, że sytuacja niejednokrotnie nas przerasta, świat się jeszcze nie zawalił. Najważniejsze to dostrzec problem, który na nas ciąży i chcieć się z daną sytuacją problemową rozprawić.

Zaproponuję Wam dziś pewien eksperyment. Spróbujcie przez kilka dni, w miarę swoich możliwości, zamienić słowo kłopot/problem na słowo wyzwanie. Zamienić narzekanie, że znowu coś trudnego stanęło nam na drodze, na główkowanie, jak znaleźć rozwiązanie naszego problemu rozumianego jako zadanie. 
- Problem jest jak drzwi, do których nie masz klucza.
- A co się robi, kiedy napotyka się problem? (...)
- (...) Przede wszystkim trzeba stwierdzić, czy ten problem rzeczywiście jest twój, to znaczy, czy stoi on na twojej własnej drodze. To kwestia zasadnicza (...) bo znam wielu ludzi, którzy wtrącają się w sprawy innych, choć tamci wcale nie prosili o pomoc. Marnują swój czas i wysiłek, przeszkadzając im w znalezieniu własnych rozwiązań. (...)
- A jeśli ten problem rzeczywiście jest twój? (...)
- Wtedy należy znaleźć pasujący klucz i włożyć go do zamka w odpowiedni sposób. (...) Są tacy, co wcale nie potrafią tego zrobić, nie z powodu braku wyobraźni, ale dlatego, że nie chce im się wypróbować tych kluczy, które mają do dyspozycji. Chcą, żeby włożyć im klucz do rąk, albo jeszcze gorzej żeby ktoś otworzył drzwi za nich. (...) Jeśli jesteś przekonany, ze możesz to zrobić, to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa je otworzysz. A jeśli w to nie wierzysz niemal na pewno ci się nie uda.
Głównym problemem naszych problemów jest to, że staramy się zrzucić winę za nie na innych lub próbujemy rozwiązywać problemy innych zamiast skupić się na swoich. Źródła trudności, które nas spotykają, należy zawsze szukać w sobie, ale w sobie też, nie w innych, trzeba szukać rozwiązania tych trudności. Nikt się nie urodził za nas i nikt nie umrze za nas. Nikt też nie przeżyje Twojego życia lepiej niż Ty sam. Moja współlokatorka ma kubek, na którym widnieje idealny napis do tej sytuacji - dopóki jesteś sobą, nie masz żadnej konkurencji. Tylko będąc sobą znajdziesz odpowiedź na swoje kłopoty. Nie w poradnikach, nie w "internetach", w sobie, bo tylko Ty sam znasz siebie najlepiej (pomijając Boga, ale o nim za chwilę).
- Najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu jest wcale nie postrzegać go jako problem, lecz jako trudność, albo wyzwanie. Oczywiście nadal jest to jakaś przeszkoda, ale teraz masz do niej pozytywne nastawienie. Trzeba dziękować Opatrzności za to, że od czasu do czasu napotykamy trudności (...), bo to pozwala ci się rozwijać i podążać drogą do doskonałości. Jeśli zaczniesz postrzegać przeszkody w tym pozytywnym świetle, stracisz mniej czasu na uskarżanie się i twoje życie będzie pełniejsze.
Nie taki wilk straszny jak go malują mówi słynne powiedzenie. Problemom, nawet tym, które wydają się nam największe, trzeba stawić czoła. Problemem nas wszystkich, tak jak w przypadku Młodego Księcia, jest często przywiązanie do osób lub rzeczy. Jeśli uda nam się od tego uwolnić, jeśli uda nam się swoje szczęście oprzeć na czymś więcej, czymś wyższym niż to, co ziemskie, jeśli uzależnimy swoje szczęście od obecności z Bogiem, od relacji z Nim, możemy być pewni, że ów szczęście nigdy nas nie opuści. Utożsamiając swoją radość i powodzenie nie z kwestią posiadania kolejnych przedmiotów, czy kolejnych przyjaciół, ale z kwestią bliskiej relacji, przyjaźni z Ojcem, to szczęście będzie przy nas zawsze i łatwiej będzie nam znosić porażki i szukać rozwiązań wyzwań, które będą przed nami w życiu niejednokrotnie stawać.

W artykule wykorzystałam fragmenty książki pt. "Powrót Młodego Księcia" aut. A. G. Roemmers.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch