#siedemgrzechow - Chciwość

W każdym z nas drzemie chęć posiadania - lepszej pracy, więcej pieniędzy, kolejnego samochodu w garażu i wielu innych rzeczy, a czasem nawet ludzi. Gromadzimy wszystko, co się da, nie zwracając uwagi na wartości, co w konsekwencji powoduje, że zaczynamy otaczać się górą śmieci. Tak bywa także z międzyludzkimi relacjami. Wyrywamy sobie nawzajem wszystko z rąk, a czasami i z gardeł jednocześnie odzierając siebie z godności. Chciwość jest wynikiem pychy i prowadzi do zazdrości. To doskonale obrazuje, jak jeden grzech pociąga za sobą drugi. Rzeczy, pieniądze, liczby - przysłaniają nam prawdziwe wartości. Odbierają nam drugiego człowieka, odzierają nas z godności, niszczą relację w zamian za to dając pustkę i samotność. Chciwość doprowadza do tego, że w konsekwencji nienawidzimy nie tylko innych, nie tylko rzeczy, które gromadzimy, ale nawidzimy samych siebie.


W świecie Facebooka, Twittera i innych portali społecznościowych być znaczy mieć jak najwięcej znajomych. Sama oprócz profili prywatnych, prowadzę na FB i TT konta publiczne, jedno reprezentujące mojego bloga, jedno Stowarzyszenie, którego jestem Rzecznikiem i konto poświęcone Augustowi Hlondowi. Dla bloggerów i ludzi żyjących w social media być to znaczy mieć jak najwięcej obserwujących (followersów). Gromadzimy lajki pod zdjęciami, komentarze pod artykułami, bo wydaje nam się, że im mamy ich więcej, tym jesteśmy lepsi od innych, tym bardziej się od innych wyróżniamy, jesteśmy bardziej wyjątkowi, nieprzeciętni. Zawieramy liczne znajomości z ludźmi, których nigdy nie widzieliśmy na oczy. Prawdopodobnie nigdy, ani realnie, ani wirtualnie, nie zamienimy z nimi słowa, ale skoro ten człowiek może być kolejną osobą w dziesiątkach tysięcy moich "znajomych" (będących znajomymi tylko w internetowych statystykach), to klikamy "akceptuj" i cieszymy się, jak głupi do sera. Często zdarza nam się myśleć - mam 10 tys. znajomych więc jestem gość, wszyscy będą mnie podziwiać. 

Posiadanie samo w sobie nie jest złe. W otaczaniu się zarówno ludźmi jak i rzeczami trzeba jednak zachować umiar i wyznaczać sobie priorytety. Nie od dziś znane jest twierdzenie, że lepiej mieć jednego przyjaciela wiernego na zabój niż dziesięciu, którzy rozpłyną się w powietrzu, gdy naprawdę będziesz ich potrzebował. Lepiej mieć jedną rzecz dobrej jakości, taką, którą mieć warto i która przede wszystkim będzie ci przydatna, niż piętnaście rzeczy, na których połowę prawdopodobnie spojrzysz tylko raz, podczas dokonywania zakupu. Jesteśmy chciwi i nie da się tego ukryć. Jesteśmy pazerni, cieszą nas byle błyskotki, byle drobiazgi, ale powodujące, że stan naszego posiadania się powiększa i to napawa nas radością - ale nie nasyca. Chciwość ma to do siebie, że nigdy nie ma dość. Zawsze znajdzie się coś, co jeszcze można posiąść, zdobyć, kupić. Ważne jest jednak wartościowanie i kwestionowanie przydatności. W ten sposób można zarówno uwolnić się od rzeczy, których niestety staliśmy się niewolnikami, a także zwrócić uwagę na ludzi, których właśnie przez nadmiar rzeczy, przestaliśmy zauważać.


Chęć posiadania wcale nie musi wiązać się z kwestiami finansowymi, chociaż te najczęściej są wykazywane, ale też dlatego, że najprościej wykazać je można. Chciwość jednak to coś więcej niż sama chęć dorobienia się. Chciwość jest o tyle niebezpieczna, że prowadzi do zysków za wszelką cenę, nie patrząc na skutki uboczne. Chciwość powoduje rywalizację, a ta, gdy zejdzie ze swoich zdrowych torów, może doprowadzić do prawdziwych nieszczęść. Chciwość niszczy relacje międzyludzkie, bo skupiona jest na tym, abym ja miał najwięcej, kosztem innych. Chciwość wykorzystuje innych, nie dzieli się z drugim człowiekiem. Ponadto chciwość zabiera nam czas. Spędzamy wiele godzin w pracy, byle wypracować jak najwyższy procent, byle otrzymać wypłatę choćby o 3 grosze wyższą niż mój kolega z firmy. Wracamy do domu zmęczeni i tak naprawdę nawet nie mamy czasu nacieszyć się tymi wszystkimi rzeczami, które za ciężko zarobione pieniądze kupujemy. Nie wspominając o czasie, który trzeba poświęcić dzieciom, ukochanej osobie. Błędne koło. Dzisiejszy świat zdaje się wpadł w kółko jak ten chomik, który biega i biega, ale chyba nie do końca sam wie, dokąd biegnie. Zarabiamy góry pieniędzy, których nie mamy czasu wydawać, a jak już je wydamy, to nie mamy czasu używać rzeczy, które kupiliśmy. Chcemy zapewnić sobie i rodzinie jak najlepszy byt, ale właściwie pół życia spędzamy w murach firm, w których pracujemy. 

Uwolnijmy się. Zerwijmy z chęcią posiadania. Nie pozwalajmy sobie i naszym najbliższym wpadać w błędne koło. To oczywiste, że współcześnie świat oparty jest przede wszystkim na pieniądzu, że bez pracy, bez funduszy żyć się po prostu nie da, ale starajmy się wartościować każdą chwilę dnia. Stwierdzanie przydatności i konieczności dokonywania różnych zakupów naprawdę pomaga. Nie sugerujmy się emocjami. Chcąc posiąść jakąś rzecz, mieć coś na własność, usiądź najpierw, zastanów się na chłodno, czy rzeczywiście jest ci ta rzecz potrzebna, czy będziesz miał czas z tej rzeczy korzystać, czy może chcesz jej, bo jest aktualnie modna i wszyscy ją mają, albo jeszcze gorzej, nikt jej nie ma, a ciebie stać więc musisz ją sobie kupić, aby innym pokazać (odsyłam do artykułu o pysze). Chciwość lubi grać na emocjach, a przecież to my jesteśmy panami swojego ciała, a nie ciało naszym panem. Panujmy nad swoją chciwością i bądźmy czujni, bo czycha ona na nas na każdym zakręcie naszego życia.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch