Do większych rzeczy jestem stworzony

Kończą się Igrzyska Paraolimpijskie w Rio de Janeiro. Polska Reprezentacja znalazła się w pierwszej dziesiątce w klasyfikacji medalowej Igrzysk. Z pozoru niepozorni, niepełnosprawni, niedysponowani w różnym stopniu, a jednak jest w nich coś niezwykłego. Trenują, zdobywają kolejne medale, a przecież w wielu przypadkach lekarze mówili im, że przez całe życie będą przykuci do łóżek lub zdani na łaskę i niełaskę innych. Łamią stereotypy, pokonują bariery, udowadniają, że to nie ich ciała rządzą nimi, ale oni mają kontrolę nad swoimi ciałami.


Sportowcy nie ograniczają się do tego, co w diagnozie i zaleceniach przepisują im lekarze. Wiedzą, że mogą więcej. Pokonują siebie. Stają ponad granicą swoich ludzkich możliwości. Podobny do nich był urodzony w 1550 roku w Rostkowie bohater dzisiejszego dnia. Stasiu miał niespełna 17 lat opuszczając dom i rodziców, wyruszając w daleką podróż w nieznane w celu spełniania swoich marzeń i swojego powołania. Bez pieniędzy, bez zarezerwowanych noclegów w hotelach, bez doświadczenia z Wiednia przez Bawarię do Rzymu. miał ze sobą jednak coś, co powodowało, że mógł czuć się bezpiecznie. Miał wiarę, a dzięki niej krok w krok szedł z nim Bóg.

Życiową dewizą Staszka było "do większych rzeczy jestem stworzony" Nie poprzestawał na jednym małym zdobytym celu. Dążył do świętości. Choć jego życie było krótkie i nie do końca usłane różami to nie można powiedzieć, że było ono płytkie. Stanisław żył na maksa. Czuł, że Bóg powołuje go do czegoś poważniejszego niż bycie po prostu zwyczajnym nastolatkiem jak wielu innych jego kolegów i koleżanek. Dzięki temu przeświadczeniu, że każdego dnia trzeba bardziej dawać siebie innym, że trzeba codziennie bardziej pragnąć nieba i dążyć do zbawienia dziś wspominamy Stanisława jako świętego. Dzięki temu dziś, po 448 latach od śmierci słuch po nim nie zaginął, ale żywo wspominamy tego młodego chłopaka, a także zyskał on wielu naśladowców. 

Staszek poprzez swój upór w dążeniu do doskonałości stał się wzorem dla setek tysięcy młodych ludzi. Patron młodych ludzi, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, patron nowicjuszek i nowicjuszy stojących u progu swojej drogi w życiu zakonnym. Czego nas uczy? By nie poddawać się przy pierwszej porażce. By znosić przeciwności i wziąć udział w trudach jak na Bożego wojownika przystało. Uczy nas by w życiu być ambitnym i nie spoczywać na laurach, by nie czynić swojego życia płaskim, ale by cel swoich działań stawiać zawsze nieco wyżej niż wydaje nam się, że jesteśmy w stanie osiągnąć. By dążyć do niemożliwego, by zdobywać szczyty, które wydają nam się nie do zdobycia. Stasiu Kostka w swoim "ad maiora natus sum" uczy nas wiary w siebie i w swoje możliwości, bo kto Bogu zaufa i z nim kroczy przez życie ten może góry przenosi.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch