Kiedy zapłonie ogień

Wiele się mówi, zwłaszcza w trwającym Roku Miłosierdzia, o tym jaki Pan jest dobry i miłosierny dla wszystkich. Powstało całe mnóstwo tekstów, także u mnie, o tym, jak Bóg w swoim miłosierdziu przebacza nam grzechy w czasie sakramentu pojednania. Wydawać by się mogło, że Bóg to taka maszynka do głaskania ludzi, a przecież jedna z głównych prawd wiary mówi o tym, że On wprawdzie wynagradza za dobro, ale za zło karze.


Jezus patrzy

W prawie każdej rodzinie, w prawie każdej grupie społecznej, które tworzymy, wśród znajomych ze szkoły, uczelni, pracy, klubu piłkarskiego, koła gospodyń itp. znajduje się ktoś, kto jest osobą niewierzącą, z różnych powodów. Często jest to czysty antyklerykalizm, nie mający nic wspólnego z brakiem wiary w Boga, co raczej z brakiem zaufania do księży (którzy, o laboga są tylko ludźmi takimi jak my i o zgrozo, też grzeszą). Bywa, że między wierzącymi, a niewierzącymi dochodzi do licznych sporów i kłótni, jak choćby trwający nadal spór o aborcję. Gdy katolik podnosi głos i stanowczo uderza ręką w stół, niewierzący najczęściej używają argumentu, że wierzącemu nie przystoi, że złość to grzech, że katolik nie może krzyczeć i - jeden z moich ulubionych tekstów "uważaj, bo Jezus patrzy". 

Przyszedł wprowadzić rozłam

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus sam ujawnia cel, z jakim pojawił się na tym świecie. Wiemy, iż docelowo chodziło o Zbawienie i przezwyciężenie śmierci, ale by Bóg zaczął być faktycznym Panem trzeba najpierw oczyścić świat z pseudopanów. Jak? Wprowadzając rozłam. 
Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.
Musimy jasno opowiedzieć się za tym w co, lub w Kogo wierzymy. Bóg jest bogiem zazdrosnym, jak każdy, kto kocha. Prawdziwi uczniowie Chrystusa spotkają się na swej życiowej drodze z wieloma trudnościami związanymi z tym, że nie wstydzą się przyznawać do swojej wiary. Rozłam w rodzinach, w zakładach pracy, szkołach i na placach zabaw jest potrzebny, by oddzielić prawdziwych wierzących od tych, którzy tylko chodzą do kościoła. Tylko ci prawdziwi zostaną zbawieni. 


Kiedy ogień zapłonie

Ogień, o którym mówi Chrystus, to płomień wiary. Symbolika ognia jest bardzo wyraźna na kartach Pisma Świętego. Ogień to dar Ducha Świętego, przejaw Jego obecności. Ogień wiary, choćby ledwo się tlił, jeśli jest sumiennie podtrzymywany w końcu wywoła pożar. Chrystus nie może doczekać się dnia, w którym ogień, który on rzucił na ziemię, zapłonie w naszych sercach i to zapłonie samodzielnie, szczerze, a my będziemy wyrażali wolę, by ten ogień podtrzymywać. Ogień to żywioł, który kojarzy nam się z wysoką temperaturą, energią. 

Boża energia

Właśnie tej energii brakuje nam dzisiaj w Kościele. Tej energii pragnie od nas Bóg. Bożą energię odnaleźć można na rekolekcjach, w wartościowych książkach, piosenkach. Przede wszystkim ogień ten płonie w modlitwie, w różańcu, we Mszy Świętej, Eucharystii i na kartach Pisma Świętego. Ogień daje światło, a światłości nie ogarnie żadna ciemność. Zło, śmierć zostały pokonane i nastało dobro i życie, a ogień to co dobre stawia w świetle, na widoku, by łatwiej było nam do tego dotrzeć. Bóg w konfesjonale zatem jest Ojcem Miłosiernym, ale jest też ojcem zazdrosnym, jest Bogiem, który potrafi ukarać, ale nigdy nie jest to kara dla samej kary. Pokuta to iskra, która ma w nas rozpalać Boży ogień i powodować, że tym ogniem będziemy dzielić się z innymi. 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch