Po co mi ta wiara?

Żadna wiel­ka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pis­to­letu lub za­mykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest spryt­niej­sza – wie, jak przeżyć.  [Jonathan Caroll] 
W minioną niedzielę miałam okazję usłyszeć krótkie kazanie na temat wiary, nadziei i miłości. Trzy cnoty boskie, często nazywane trzema siostrami, hasło wyświechtane prawie tak, jak to o miłości bliźniego jak siebie samego itp. Te krótkie kazanie uświadomiło mi jednak, że tak naprawdę wiemy na ich temat bardzo niewiele.


Zrozum, abyś uwierzył: uwierz, abyś głębiej zrozumiał

Pomaga nam trwać w Kościele, trzyma nas przy Bogu, chociaż nigdy Go nie widzieliśmy. Według Katechizmu Kościoła Katolickiego wierzyć "oznacza przylgnąć osobowo do Boga przez całkowite powierzenie się Mu i uznać całą prawdę, którą On objawił, ponieważ Bóg jest prawdą. Oznacza wierzyć w jednego Boga w trzech osobach". Wiara jest wolną odpowiedzią Boga na to, co objawia mu Bóg. Wiara jednak, mimo, że tak cudownie zbliża nas do Boga, nie jest dana nam na zawsze. Przyjdzie taki moment, że wiara zostanie nam odebrana, ustanie. Kiedy? W chwili śmierci. Wiara jest nam dama tylko na czas życia doczesnego. Tylko tu, na ziemi, jest nam ona potrzebna. Po śmierci po śmierci będziemy widzieć na własne oczy to, w co teraz możemy tylko uwierzyć.

A nadzieja umiera ostatnia

Z nadzieją jest jak z wiarą. Stojąc przed Bogiem nie będziesz już musiał mieć nadziei, że się tam dostaniesz, że zostaniesz zbawiony. Nadzieja ma nas napędzać do dążenia do zbawienia. Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia. Patrząc na historię życia i zbawienia ludzi można te słowa jak najbardziej poprzeć, mają one swoje teologiczne podłoże. 
Ale miejcie nadzieję, bo nadzieja przejdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych. [Juliusz Słowacki]
Jeśli przestaniemy mieć nadzieję i wiarę w zbawienie nasze życie straci jakikolwiek sens. Nadzieja została nam podarowana by podnosić nas na duchu, gdy może brakuje już sił w walce ze złem. To właśnie ta cnota jest odpowiedzialna za wzbudzanie w nas poczucia, że na końcu tej drogi czeka nas coś piękniejszego, wznioślejszego, coś co wynagrodzi nam wszystkie smutki i cierpienia jakich doświadczamy za życia na ziemi.

A z nich największa jest miłość

Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego właśnie miłość została przez Boga wspomniana jako największa z trzech cnót? Miłość nigdy nie ustaje jak pisał święty Paweł. Mogłabym tu przytoczyć wszystkie przymioty miłości z listu do Koryntian, ale to temat na osobny artykuł. Dziś skupię się na tym, że miłość jest wieczna i nieprzerwana. Właśnie to wyróżnia ją na tle dwóch pozostałych sióstr. Tamte są z nami tylko do czasu przejścia z życia na ziemi do życia wiecznego. Miłość jest nam dana na wieczność. Nie opuszcza nas wraz z oddaniem ostatniego tchu, a co więcej, właśnie wtedy nabiera ona mocy. Dopiero, gdy spotykamy się z Bogiem twarzą w twarz w Królestwie Bożym poznajemy pełnię miłości i w pełni możemy się nią cieszyć.



Można zatem postawić tezę iż wiara i nadzieja dane nam są po to, by przygotować nas do przyjęcia od Boga całkowitej miłości. W życiu doczesnym uzupełniają się one wzajemnie, wzajemnie się przenikają, jedna ma coś z drugiej, druga z trzeciej itd. Nie da się ich od siebie oderwać, nie można żyć opierając się tylko na jednej bądź dwóch z nich pomijając trzecią. Miejcie zatem w swoich sercach trzy cnoty, trzy siostry i kierujcie się nimi w swoim życiu, a czeka Was miłość jeszcze doskonalsza, niebo jeszcze piękniejsze niż potraficie sobie wyobrazić. 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch