Audyt wyborczy

Hucznie w mediach odbyło się wybranie przez Polaków podczas uroczystej Mszy Świętej w Łagiewnikach Jezusa Chrystusa na Króla. Gdzieś na Twitterze, ktoś wypowiedział się, że jakby wiedział wcześniej o tych wyborach to z chęcią ten jeden raz poszedłby oddać głos. Chcę Wam powiedzieć dziś o moim wyborze. Wyborze, którego dokonałam nie dziś, a pięć lat temu. 



Pięć lat temu z nieba spadł pierwszy tamtego roku śnieg. Była niedziela 20 listopada, zupełnie jak teraz. Zimno. Ogromna katedra. Średniowieczne mury do dzisiaj skrywają w sobie tajemnicę i uroczystość tego dnia. Biała koszula, granatowa spódniczka, ułożone włosy. By lepiej wyglądać? Nie. By nie tylko postawą swego serca, ale też postawą i wyglądem swego ciała oddać cześć. Komu? Kogoś, Kogo wtedy zaprosiłam do swojego życia. Kogoś, Komu pozwoliłam wejść z butami w moje życie i na trwałe się w tym życiu rozgościć. To był dzień, w którym po raz pierwszy świadomie, choć jeszcze niepełnoletnia, poszłam do wyborów.

Wybrałam. Kogo? Chrystusa. Na Króla mojego życia. Tamtego dnia, składając przyrzeczenie na ręce Arcybiskupa Metropolity poznańskiego Stanisława Gądeckiego, wybrałam Jego, by odtąd był ze mną wszędzie. Pozwoliłam być Mu mówić za pomocą moich ust, czynić wszystko za pomocą moich rąk. Postawiłam przysłowiowy krzyżyk przy Jego nazwisku.

Po pięciu latach przyszedł czas na audyt. Rządy na świecie się od tego czasu pozmieniały, zarówno w Polsce jak i w innych krajach (patrz chociażby niedawne wybory w USA). Rząd w moim sercu i duszy nadal pełni Chrystus Król. Zapomniałam Wam powiedzieć, że kadencja, którą określiłam idąc do wspomnianych wyborów, jest wieczna. Nie dożywotnia, nie milion pięćsetletnia - wieczna, taka na zawsze, gdy już nie będzie nic i będziemy mieli wszystko. Totalny kosmos. Nie żałuję, a co więcej, każdego dnia, gdy świadomie czyniąc rano znak krzyża mówię Bogu, by kierował mną w tym dniu, odkrywam coraz więcej dobra i profitów z dokonanego pięć lat temu wyboru.
Uroczyście przyrzekam pracować nad sobą, aby móc całym życiem wiernie służyć Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, czynić dobrze ludziom, być dobrym członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. GOTÓW!
Wzruszenie mnie ogarnia na samą myśl, że jutro, dokładnie w piątą rocznicę mojego Przyrzeczenia kolejni młodzi ludzie wybiorą Chrystusa na swego wodza, króla i pana. Wzruszenie mnie ogarnia każdego roku w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Ona sama przez siebie mówi, że Chrystus jest królem wszystkiego od zawsze i na zawsze. Sens dzisiejszego polskiego wydarzenia i sens mojego wyboru sprzed pięciu lat jest inny - uznać Chrystusa za Króla. On nim jest i pozostanie, grunt, byśmy my przyznali tej prawdzie rację, byśmy ją uznali za istniejącą. Jestem córką Króla. Uznałam Chrystusa za Króla i był to najbardziej przemyślany, najbardziej świadomy i najbardziej trafny wybór jakiego dokonałam w swoim życiu. 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch