(nie) TYLKO DLA DOROSŁYCH

Szczęść Boże w nowym roku! Pewnie niektórzy z Was pomyślą, że upadłam na głowę witając się tak z Czytelnikami w środku listopada, ale dla nas, katolików, właśnie dziś jest pierwszy dzień nowego roku - nowego roku liturgicznego. Ten dzień to także pierwszy dzień adwentu - okresu w Kościele, który przeważnie nazywany jest czasem radosnego oczekiwania, czy czasem czuwania. Kojarzymy je z roratami, czyli mszami ku czci Najświętszej Maryi Panny, na które dzieci przychodzą z lampionami, robią dobre uczynki w zamian, za które otrzymują na 24h figurkę NMP do domu, zbierają jakieś naklejki, czy inne obrazki. A ja Wam dziś opowiem o Adwencie dla dorosłych. 



Trochę nam ten okres zdziecinniał właśnie przez tę całą otoczkę związaną z lampionami i z roratami dla dzieci. Zapomnieliśmy, że to tylko jedna z form przeżywania Adwentu, skierowana do naszych młodszych sióstr, braci, kuzynostwa, do naszych dzieci. Każdy powinien przeżywać Adwent na swój, odpowiedni dla swojego wieku i dojrzałości, sposób. Jeśli jednak myślisz, że ten czas jest dany przez Boga wyłącznie po to, żeby dzieci spędziły fajny czas w kościele to się mylisz. Msze roratnie dla dzieci są po to, by w sposób przystępny dzieciom wyjaśnić im na czym polega czas, który właśnie nastał. Nie zmienia to jednak faktu, że dorosły także może, a wręcz powinien przeżywać okres Adwentu, także powinien chodzić na roraty, brać udział w rekolekcjach i zrobić sobie jakieś adwentowe postanowienie. 

Postanowienie, skoro już o nim mowa, też często kojarzymy z dziecięcym odmawianiem sobie słodyczy, przyłożeniem się do nauki, zwiększeniem wywiązywania się z obowiązków domowych, czy piciem mniej coca-coli. Adwent dla dorosłych wiąże się silnie z postanowieniami dla dorosłych. Może to być, w duchu dziecięcych cukierków, odmówienie sobie czegoś, bez czego nie wyobrażamy sobie swojej codzienności - kawy, Facebooka, alkoholu, imprez. Znacznie bardziej wymagające są jednak postanowienia, w których, zamiast odmówić, coś sobie nakażemy. Inaczej się też przeżywa ten okres, gdy podejdziemy do Boga nie jako do tego, który ciągle nam czegoś zakazuje. Może twoja modlitwa poranna leży? Może dawno nie byłeś u spowiedzi? Może na rzecz pracy zaniedbałeś obowiązki wobec swojej rodziny i przyjaciół? Zmień to! Zapytasz po co?

Nie wiemy, kiedy przyjdzie nam, kolokwialnie mówiąc, zejść z tego świata. Nie wiemy, kiedy przyjdzie nam stanąć przed Sądem - rozliczyć się z Bogiem. To właśnie jest w skrócie przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Musimy być przygotowani, a moje propozycje postanowień na Adwent mają w tym przygotowaniu pomóc. Bóg przyjdzie na świat znienacka, weźmie nas z zaskoczenia i tylko od nas zależy, czy nie przegapimy tego przyjścia. Praca, nauka, miłość - ważne, oczywiście, ale najważniejsza jest relacja z Nim, to ona z nami pozostanie na zawsze, to ją, nie samochody, nie pieniądze i nie mieszkania, zabierzemy ze sobą, gdy przyjdzie Jezus i mamy iść za nim. Po co Adwent? Po to byśmy uświadomili sobie na co, a w zasadzie na Kogo czekamy i że Ten, na Którego czekamy może przyjść w każdej chwili i w każdej postaci. Może ta pani, która prosiła Cię dziś o złotówkę była Jezusem, którego przegapiłeś i już więcej nie będziesz miał szansy dokonać wyboru życie vs śmierć? 

Adwent ma nam otworzyć oczy na Boga i na nasze życie. Adwent jest czasem przebudzenia i czuwania - stąd idea porannych Mszy roratnich. Lubisz dłużej pospać? Bóg dał nam Adwent po to byśmy nie przespali swojej szansy - szansy na wieczne życie. Warto więc wstać na tę Mszę przed świtem i oddając Jemu każdy kolejny dzień zadbać o swoje zbawienie. Czuwaj, bo nigdy nie wiesz, kiedy i w jakich okolicznościach Jezus zapuka do Twoich drzwi. Nie bądź tylko biernym oczekującym. Czuwaj i bądź gotów. Bóg daje ci całe mnóstwo możliwości, cały wachlarz propozycji, tylko ty zdecydujesz, czy z nich skorzystasz. Marana Tha!

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło