Zejdź prędko!

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. Przechodzącego Jezusa bardzo chciał spotkać Zacheusz, bohater niedzielnej Ewangelii. Żeby to było możliwe wdrapał się na drzewo figowca ponieważ wzrost nie pozwalał mu dojrzeć Chrystusa stojąc na ziemi. Z tej Ewangelii płynie do nas wiele przesłań i chyba każdy może znaleźć w niej jakąś naukę dla siebie.



Po pierwsze wiara

Zacheusz, choć uważany za grzesznika, miał w sobie głęboką wiarę. To ona wzbudziła w nim chęć spotkania z Chrystusem. Nie była to wola spotkania ze znanym celebrytą, z którym warto mieć selfie na Instagrama, Facebooka, czy od którego trzeba wziąć autograf do książki (a byłoby do czego). Zacheusz wdrapał się na to drzewo, bo chciał się nawrócić. Czy w nas drzemie tak silna wiara w uzdrowienie przez Boga i chęć nawrócenia? Zacheusza nazwano grzesznikiem. A któż z nas nim nie jest? Mimo to, że uznano go niegodnym spotkania z Bogiem on zrobił wszystko, by jednak stanąć w Jego obliczu. Pokonał swój grzech i przyjął Boga do swego domu, swego serca i życia. 

Błogosławieni cisi

Gdy Chrystus postanowił pójść do domu Zacheusza w ludziach aż zakipiało ze złości. W opinii ludzkiej ani Jezusowi nie przystawało zadawać się z grzesznikiem, ani grzesznikowi przebywać w obecności Jezusa. A On przecież na nas czeka. Czeka na nas, grzeszników, w kościele, w czasie Mszy świętej, w konfesjonale. Nie bądźmy tymi, którzy zamykają innym drogę do Nieba, a tymi, którzy ich do tego Nieba prowadzą i pomagają w dążeniu do Zbawienia. Nie szemrajmy, ale pomagajmy innym doświadczyć Boga.


Od Zacheusza powinniśmy uczyć się wiary, determinacji i chęci nawrócenia. Powinno w nas tkwić pragnienie nieba takie, jakie zdominowało działanie tego, którego wszyscy uznawali za niegodnego zbawienia. Jednocześnie powinniśmy w życiu przedstawiać postawę odwrotną do tej, jaką charakteryzowali się ludzie z Jerycha, którym nie na rękę było zachowanie Jezusa. Nie blokujmy innym drogi do Boga. Każdy ma równe prawa do tego, by być zbawionym, wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i wszyscy zasługujemy na Jego miłość, a tej z pewnością nie zabraknie dla nikogo. Zamiast komentować zachowanie tych, którzy może nie są w naszych oczach idealnymi kandydatami na świętych, pomagajmy im, by takimi się stali. Zejdźmy zatem z drzewa i idźmy za Chrystusem. Przyjmijmy Go do swego serca, niech rozgości się w naszych domach, naszym życiu, a doświadczymy zbawienia, bo ewangeliczny Zacheusz to przecież każdy z nas.

Komentarze

  1. "Zacheusz, choć uważany za grzesznika, miał w sobie głęboką wiarę" Skąd to przekonanie o głębokiej wierze? Może to była tylko ludzka ciekawość, rzucenia okiem na człowieka, o którym się mówi. Przecież wszedł na drzewo, raczej chciał spojrzeć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli byłby zagorzałym przeciwnikiem Chrystusa myślę, że nie pozwoliłby sobie, by widziano ich razem więc nie pozwoliłby Mu przyjść do swojego domu. A skoro wlazł na drzewo i przystał na propozycję Jezusa to musiało kierować nim coś więcej niż czysta ciekawość.

      Usuń
    2. Dlaczego od razu przeciwnikiem? Mógł być neutralnie nastawiony. Szukam odpowiedzi na to stwierdzenie, czy to rzeczywiście głęboka wiara skierowała go na drzewo?
      O wierze i następstwach wiary: zadośćuczynienie krzywdom, podzielenie się bogactwem, wiemy wprost, ale dopiero po spotkaniu.

      Usuń
    3. Ale nie byłoby to możliwe bez spotkania. Idąc do konfesjonału też musimy mieć w sobie wiarę w odpuszczenie grzechów, by mogło się to dokonać.

      Usuń
    4. No oczywiście nie byłoby to możliwe bez spotkania, ale ja wciąż poszukuję odpowiedzi o drzewo? Co wydarzyło się po spotkaniu i jakie są owoce spotkanie w życiu Zacheusza to wynika z Ewangelii. Zastanawia mnie jednak skąd przekonanie o głębokiej wierze Zacheusza przed spotkaniem?

      Usuń
    5. Zacheusz był celnikiem, odrzuconym przez ludzi ze względu na swoje kombinowanie i wyłudzanie pieniędzy. Nie miał nikogo, a tu nagle dowiedział się, że w mieście znajdzie się ten, który jada z celnikami, który nie wstydzi i nie boi się z nimi rozmawiać. Być może widział w Jezusie nadzieję na to, że ktoś spojrzy na niego nie przez pryzmat pracy, jaką wykonuje, ale przez pryzmat człowieczeństwa. Nie ma w Ewangelii wprost słów o wierze Zacheusza, ale wiele rzeczy nie jest w Piśmie Świętym powiedziane wprost. Oczywiście można tę Ewangelię interpretować inaczej, być może bibliści się ze mną nie zgodzą. Ale myślę, że moja interpretacja może być jedną z możliwych, by lepiej zrozumieć tę Ewangelię.

      Usuń
    6. Być może widział w Jezusie... zgodzę się z tym. Skoro jednak widział to dlaczego schował się na tym drzewie? Drążę ten temat Zacheuszowego drzewa bo tak wiele razy jest z nami. Niby chcemy się spotkać z Bogiem ale ... i całe mnóstwo powodów dla których zaczynam unikać tego spotkania. Bóg zaś widzi każdy nasz malutki krok i tak jak w życiu Zacheusza chce zatrzymać się i w naszym. Ściągnąć z naszych drzew i przemieniać życia. Nie wiem czy wiara zacheusza była głęboka czy to tylko ciekawość, ważne ze to pozwoliło mu spotkać Boga i zaprosić do siebie. Dzięki za rozmowę.

      Usuń
    7. Kropka nad i nad moim artykułem. Dziękuję :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch