#dekalog - 7. Kradzież

Nie kradnij

Czas na kolejne niby krótkie i z pozoru wypowiedziane wprost przykazanie. Jak się pewnie jednak domyślasz, kryje się za nim drugie dno. Zakaz kradzieży to nie tylko zakaz pójścia do sklepu i zabrania sobie produktów do domu bez zapłacenia za nie, lub zakaz dokonywania napadu na bank. 




Kraść można zarówno rzeczy materialne jak i niematerialne. Bóg stawiając na naszej drodze znak o nazwie "zakaz kradzieży" mówi, że nie można zabierać ludziom tego, co nie należy do mnie, ale do nich. Dotyczy to nie tylko napadów na bank, kieszonkowców, czy kleptomanów. Jesteś niepunktualny i często spóźniasz się na umówione spotkania? Kradniesz temu, kto na Ciebie czeka, jego cenny czas. Jeździsz komunikacją miejską bez biletu? Okradasz miasto i państwo z podatków, a nawet jeśli uważasz, że państwo w innym miejscu okrada Ciebie i Ty się po prostu odwdzięczasz, czy, ładniej ujmując, wyrównujesz rachunek, to spójrz na to z perspektywy innych użytkowników miejskiego transportu. Ich też okradasz nie płacąc za swój bilet. Bo jaka jest sprawiedliwość w tym, że oni zapłacili, a Ty nie? Powiesz spryt, ale żaden to spryt jeśli wiąże się ze złamaniem bożych przykazań.

Przykazanie dotyczące kradzieży oczywiście dotyczy także wprost przywłaszczania sobie cudzych rzeczy, w tym także praw autorskich ( i tu szeroko pojęta kwestia plagiatów różnej maści, bardzo gnębiona w ośrodkach akademickich zwłaszcza przy pisaniu prac naukowych). Kradniesz także wtedy, gdy oglądasz filmy w sieci, a co gorsza, gdy pobierasz je na dysk i rozprowadzasz dalej (kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień - proszę zauważyć, że ja też nim nie rzuciłam). Kradniesz, gdy podkradasz komuś pomysł na biznes, gdy podstępnem odbierasz komuś przyjaciela, burzysz czyjąś relację, by zająć miejsce tej okradzionej osoby.

Spoglądając na siódme przykazanie jako na dar od Boga, a nie na kolejny znak zakazu (które, jak już wspominałam, też są na drogach niezbędnie potrzebne), można dostrzec w nim dobro, a nie tylko kolejne "nie wolno!". Jest ono jednak gwarantem (i to od samego Boga) na to, że nikt (a może znaczna większość, bo jednak złodzieje się jeszcze niestety zdarzają), nie przyjdzie i nie zabierze mojego laptopa, mojego cukru, misia, butów, czy co tam jeszcze mamy cennego, czego nie chcielibyśmy żeby nam zabrano. Wprawdzie w Polsce prawo własności gwarantowane jest przez Konstytucję, ale warto tu zauważyć, że prawo boskie istniało wcześniej niż Konstytucja RP, więc to Bóg jako pierwszy zagwarantował nam, że jak coś wymyślimy, opatentujemy, nagramy, stworzymy, to będzie to nasze i nikt bez poniesienia odpowiedzialności nie będzie mógł czerpać z tego korzyści (z niekorzyścią dla nas). Bóg zakazuje nam okradać innych, ale dzięki temu daje nam gwarancję, że my nie zostaniemy okradzeni. Namacalna korzyść, taka sama jak w przypadku innych przykazań (stosując się do piątego, ja nikogo nie zabiję, ale jednocześnie nikt nie ma prawa zabić mnie, do szóstego - ja nie zdradzę mojej żony, moja żona nie zdradzi mnie itp.).



Nie przywłaszczaj sobie zatem tego, co nie należy do Ciebie - przedmiotów, utworów (pisanych, audio, video itp.), czasu, ludzi. Nie przywłaszczaj sobie zaszczytów, które Ci się nie należą, tylko dlatego, że miło słuchać pochwał, niezależnie od tego, czy jesteś ojcem jakiegoś sukcesu, czy tylko przypadkowym uczestnikiem (a ojciec, lub matka zostali w procesie nagradzania zupełnie pominięci). Nie kradnij świeżego i czystego powietrza innych (tu także nie zabijaj!) paląc w domowym piecu czym popadnie i czym dusza zapragnie. Nie kradnij wolnej niedzieli swoim pracownikom dając im ultimatum, że jeśli nie wezmą pracy na weekend do domu to po weekendzie nie mają co do firmy wracać. Nie kradnij ma wiele twarzy, ale to od nas zależy, czy dostrzeżemy, że my też nie jesteśmy bez winy i czy utrzymamy wzajemną zależność w tym, że jeśli mi nikt nie wyrządza krzywdy to i ja nie powinienem jej wyrządzać (i w drugą stronę, jeśli nie chcę by ktoś mi wyrządził krzywdę, sam będę wobec innych postępował tak, jakbym chciał żeby postępowano wobec mnie).

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło