#dekalog - 9. i 10. Pożądanie

Nie pożądaj żony bliźniego swego...
...ani żadnej rzeczy, która jego jest

Ostatnie dwa z dziesięciu przykazań postanowiłam połączyć w jeden artykuł. Nie widzę większej potrzeby, by je rozdzielać, bo osobno na temat cudzołóstwa i kradzieży już pisałam. Pewnie niejeden raz zastanawiałeś się dlaczego Bóg tak sobie upodobał te dwa grzechy, że wspomina w przykazaniu o nich aż dwa razy. Przykazanie dziewiąte i dziesiąte nie są jednak wprost przykazaniami o seksie i przywłaszczaniu sobie cudzych rzeczy. Kluczowym słowem tych dwóch przykazań jest pożądanie.


Dobrze znane jest nam wszystkim pojęcie i uczucie zazdrości.Poświęciłam jej też w całości jeden z artykułów przybliżających po kolei siedem grzechów głównych. Prawie nigdy nie wystarczy nam to, co już mamy, wydaje nam się, że ktoś inny ma więcej, lepiej, mocniej, ciekawiej. Zazdrościmy sobie wszystkiego, żony, męża, dzieci, pracy, kariery, sławy, spokoju, samochodu, bluzki, sukienki, butów, mieszkania, ogrodu... Mogłabym wyliczać bez końca. Tutaj Bóg mówi do nas "nie pożądaj".

Pożądanie to ogromne pragnienie czegoś, czego nie mamy, a co mieć byśmy chcieli. To nawet nie tyle zazdrość, co chorobliwe dążenie do tego, by coś posiąść, niezależnie od tego, jakimi środkami mielibyśmy to osiągnąć. O ile sama zazdrość jeszcze niekoniecznie wyrządza innym krzywdę (choć może jeśli przez nią zaniedbamy lub zepsujemy sobie relacje z bliźnimi), o tyle pożądanie może skrzywdzić wiele osób i wyrządzić wiele szkód w życiu innych. 

Przykazanie dotyczące pożądania dotyka nie tylko naszej sfery materialnej, fizycznie widocznej. To przykazanie ma chronić czystości naszych serc. Bóg pragnie naszych czystych, nieskażonych grzechem dusz, dlatego daje nam przykazania, które odnoszą się do grzeszenia nie tylko ciałem, mową, uczynkiem, ale także do grzechów związanych z myślą. Myśli nie widać, ale myśl pojawia się(a przynajmniej powinna choć to różnie bywa) przed czynem. To myśl warunkuje wykonanie jakiejś czynności. Bóg dając nam te dwa przykazania pragnie zadbać o to, by grzechy były w nas zabijane już w samej głowie, w pierwszym stadium ich powstawania. 


Wiara nie jest łatwa, ale z wiarą żyć lżej. Bóg dał człowiekowi wolną wolę. To dlatego też podarował nam Dekalog - nie ma przymusu, by z niego korzystać, by się stosować do jego zaleceń. Niewątpliwie znaki na drogach (co potwierdzi każdy kierowca) są ważne i ułatwiają jazdę. Dekalog także. Każdy z pozornych zakazów jest tak naprawdę drogowskazem wskazującym nam właściwą trasę, by dotrzeć do celu jakim jest GPS. Możesz jechać po swojemu, możesz zboczyć z drogi, ale większe jest wówczas prawdopodobieństwo, że wjedziesz w ślepą uliczkę, lub na Twojej drodze, zamiast autostrad, będzie pojawiało się coraz więcej wyboistych ścieżek polnych i leśnych. Wybór jednak zawsze należy ostatecznie do Ciebie.

Komentarze

  1. Jak to jest z tą myślą? Chcę tylko dopytać :)
    czy jak pojawi się myśl, że czegoś (rownież kogoś) pożądam, chciałbym to mieć, to już zgrzeszyłem pożądliwoscią, czy jeszcze nie? A zaznaczam, że myśl ta pojawiła się tak po prostu, nawet bez mojej woli... proszę Szanowną Autorkę tegoż artykułu o doprecyzowanie tego szczegółu :) bo póki co wynika z powyższych słów, że strach jest nawet sobie uświadomić, że czegoś sie pożąda! Lepiej jest może nie myśleć, a działać?! :) z resztą Pan Jezus mówił o wyłupaniu oka, albo odcięciu ręki, jeżeli są powodem grzechu. Nic nie ma, no chyba, że nie znalazłem, o wyłapywaniu myśli z mózgu, czy gdzie one tam sobie siedzą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pojawił się błąd, bo pisałem pytanie na komórce i słownik zmienił :) chodziło oczywiście o "wyłupywanie myśli z mózgu" a nie o "wyłapywanie myśli z mózgu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Ojcze,
      pisząc o grzeszeniu myślą, jak słusznie Ojciec zauważył,chodziło mi o to, że myśl też może być grzechem. Przyszedł mi do głowy chociażby Akt pokuty, który wypowiadamy w trakcie Mszy Świętej, w którym również przyznajemy się przed Bogiem do grzeszenia m.in myślą (dalej mową, uczynkiem, zaniedbaniem). Jeżeli ojciec jako doktor teologii duchowości widzi jakiś karygodny teologiczny błąd w moim artykule proszę o sprostowanie, jako bardziej w tej kwestii wykształconego i chyba też doświadczonego ode mnie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch