Ptaki, lilie i cebula + NIESPODZIANKA

Maria Miduch, doktor judaistyki i hermeneutyki biblijnej, magister teologii, pisarka, autorka książek Biografia Boga Ojca i Biografia Ducha Świętego w swojej książce poświęconej właśnie Bogu Ojcu opisuje sytuację, której była świadkiem podczas jednej ze swoich podróży do Ziemi Świętej. 


Ojciec z dziećmi powracający z zakupów. Dwójka najmłodszych synów pragnąca pomóc ojcu w rozpakowywaniu towarów z samochodu i zanoszeniu ich do domu. Ojciec, który godzi się na tę sytuację, choć pewnie doskonale wie, że synowie są jeszcze za mali by poradzić sobie z zadaniem i raczej nie uda im się osiągnąć zamierzonego celu. W konsekwencji, tak jak pewnie przypuszczał ojciec na początku, podczas próby udźwignięcia worka z cebulą, warzywa wysmyknęły się z worka i posypały się po całej ulicy. Jak zareagowałaby większość z nas w takiej sytuacji? Pewnie krzykiem albo donośną reprymendą dla dzieci i jeszcze doniosłym "a nie mówiłam/em" ukazującym naszą wyższość i władzę. Jak reaguje ojciec zaobserwowany przez autorkę książki?

Bierze obu synów w ramiona, mówi do nich coś szeptem do ucha po czym wspólnie z nimi, bez krzyku i nawet bez wyrazu złości na twarzy, wspólnie z potomkami wyrusza na ów ulicę, by pozbierać cebule spod samochodów i krzewów sąsiadów. Nie nakrzyczał, nie pokazał swojej wyższości. Kochał i pewnie kocha nadal. To miłość ojca do dziecka sprawiła, że synowie nie dostali reprymendy, nie zostali ustawieni do pionu, ale zdobyli nowe życiowe doświadczenie i na przyszłość będą wiedzieć, że jeszcze mają za mało fizycznych sił do dźwigania zakupów. Cebule się pozbiera, a dziecko, na które ciągle ktoś krzyczy może w przyszłości mieć spore problemy psychiczne. Zanim krzykniesz na dziecko i pokażesz mu jego miejsce w szeregu zastanów się, czy ważniejszy jest ten wazon, który zbiło, te kwiatki, które zniszczyło piłką, ta rozlana woda, rozsypane po ulicy cebule, czy ono - dziecko - człowiek. 

Obraz ojca zbierającego z dziećmi cebule po ulicy to, jak pisze o tym także autorka książki i obserwatorka tego zdarzenia, obraz Boga. Czym mogli sobie w swoim krótkim życiu zasłużyć synowie, że ojciec ich tak bardzo kocha? Sądzę, że niewiele było takich sytuacji i okazji do zasłużenia. A jednak ojciec patrzy sercem. Bóg patrzy na Ciebie i na mnie przez filtr miłości. Nie musisz zasłużyć sobie na Jego miłość. Ona jest, bo Ty jesteś, bo pojawiłeś się na świecie. Bóg powołał Cię do życia, bo chciał podzielić się z Tobą swoją miłością i to właśnie dzięki niej możemy ciągle do Niego wracać. Jasne, że często są to powroty ze spuszczoną głową i miną zbitego psa (nie obrażając psów). Bóg jednak nie patrzy na nas tak jak my na siebie patrzymy. Nie kalkuluje, który raz od Niego odeszliśmy, ani który raz wracamy. 



Nie musisz zasłużyć na miłość Boga. Pięknie mówi o tym sam Bóg we wczorajszej Ewangelii. Czym bowiem zasłużył sobie ptak, że codziennie znajduje pokarm? Czy zrobił coś wzniosłego, wynalazł jakiś pierwiastek, odkrył planetę, zbudował okazały dom, stworzył wyjątkową na rynku firmę i zbija miliony, a przy tym odmawia dziennie całą feerię litanii i zdrowasiek? Nie. On po prostu jest. I nie zastanawia się każdego dnia nad tym, czy jutro, za tydzień albo za miesiąc będzie miał co zjeść. Podobnie jak niemowlak nie zastanawia się, czy danego dnia dostanie mleko. Dla niego jest to oczywiste, że o danej porze, gdy znów się obudzi i zacznie płakać, przyjdzie ktoś, kto da mu tę butelkę z niezbędnym do życia pokarmem. (Odsyłam do historii z manną i przepiórkami, Księga Wyjścia Rozdział 16)

Nie martw się o jutro. Dla Boga nie ma jutra, jest tu i teraz. Bóg istnieje w teraźniejszości i wszystko, co jest związane z Bogiem, a więc także nasze życie, to jedna wielka teraźniejszość. Codziennie modlimy się o to, by "chleba naszego powszedniego" Bóg dał nam DZISIAJ. Tam też nie ma "daj nam jutro", albo "daj nam dzisiaj, pojutrze i za 3 tygodnie też". Można w tych rozważaniach pójść też o krok dalej. Jeśli każdego dzisiaj (dzisiaj w poniedziałek, dzisiaj we wtorek, dzisiaj w środę itp.) zatroszczysz się o swoje zbawienie to możesz być pewien, że Bóg da Ci w odpowiednim czasie to, co dla Ciebie potrzebne. I nie za zasługi, ale dlatego, że stworzył Cię z miłości. Nie martw się o to, co będzie. Bóg już tam jest i w odpowiednim momencie pójdzie pozbierać z Tobą cebulę, która rozsypie Ci się na ulicy. 

♫ [PIOSENKA] 

Komentarze

  1. Nie jest sztuką się wydrzeć na dziecko. Znam to z autopsji - to jest przejaw jakby bezradności dorosłego, rodzica, któremu kończą się argumenty, i pozostaje wykorzystać coś, co po prostu (bezmyślnie) powoduje u dziecka strach. Tymczasem sztuka polega na tym, żeby dziecko przekonać, pokazując, jak postąpić - dokładnie tak, jak próbuje Bóg z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, dlatego najlepiej uczyć się rodzicielstwa od Najlepszego Taty. Choć sama jeszcze nie jestem mamą, ale mam dwie wspaniałe dziewczynki w domu i sama łapię się na tym, że czasem łatwiej przychodzi mi krzyknąć na starszą, gdy już mi się nie chce po ran n-ty tłumaczyć dlaczego coś zrobiła źle. Niektórzy mówią, że miłosierdzie Boga jest niewychowawcze, ale IMO niewychowawcze jest właśnie wspomniane przez Ciebie wydarcie się.

      Usuń
  2. Co ciekawe, tej captchy nie do przejścia z obrazkami nie było w ogóle, kiedy pisałem przed chwilą komentarz. Czyli jest tylko przy komentowaniu na urządzeniu mobilnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam sygnały, że na niektórych komputerach też nie działa jak powinno i trzeba najpierw wyłączyć wszelkie zabezpieczenia żeby otworzyć bloga :( Nie potrafię z tym nic zrobić :(

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło