Święty Kościół grzesznych ludzi

Kiedy grzeszy ktoś, kto powinien być przykładem cnót dla innych, siostra czy brat zakonni, ksiądz, diakon, biskup (to też ksiądz) istnieje wysokie ryzyko zgorszenia. Zawsze w takich sytuacjach swój policzek musi nadstawić cały Kościół jako wspólnota, którego grzeszący są elementarną częścią.


Niewątpliwie każdy grzech prowadzi do moralnej śmierci człowieka. Każdy grzech należy nazwać, zdać sobie z niego sprawę, postawić się w prawdzie o popełnieniu tego grzechu (więcej o tym w artykule Walka). Nie można nigdy poszukiwać usprawiedliwień jakiegokolwiek grzechu, ale należy pamiętać o dwóch rzeczach.

Jednym z przymiotów Kościoła, do którego należą także grzesznicy (ja i ty też nimi jesteśmy, jeszcze nikogo za życia nie kanonizowano), jest świętość. Nawet najgorszy grzech nie jest w stanie tej świętości Kościoła Katolickiego zburzyć, zniszczyć, podeptać. Bóg nie odwołuje swojego planu zbawienia nawet w obliczu najpaskudniejszych, najokrutniejszych grzechów. I nie warto zrażać się do Kościoła, gdy Jego główni przedstawiciele czasem zbaczają z właściwej drogi. Nawet w takich przypadkach w Kościele nadal jest obecny Bóg i to On, nie księża, nie siostry zakonne, nie klerycy itp., stanowi o Jego świętości. 

Po drugie - każdy człowiek, także, a może przede wszystkim, ten który ma stać na czele stada, ma taką samą wolną wolę, którą obdarzył go Bóg (ciebie i mnie też). Co więcej, każdym z nas, osobami duchownymi także (a wydaje mi się i z obserwacji wiem, że nawet bardziej), targają takie same pokusy. Od silnej woli człowieka, od jego wiary, jego aktualnego stanu psychicznego, stanu relacji z Bogiem i wielu innych czynników zależy, czy w danej chwili odeprze pokusę od siebie, czy postanowi jej ulec i popełnić grzech. 

Musimy jednak pamiętać i to bardzo mocno i na każdym etapie naszego życia, że piętnować należy grzech, czyn, nigdy człowieka samego w sobie. Chcąc nazywać się chrześcijanami i chcąc być podobni do Chrystusa nie możemy nigdy potępiać człowieka jako istoty, która nie została przecież, przez popełnienie jakiegokolwiek grzechu, pozbawiona godności osoby ludzkiej. Każdy miewa chwile słabości. Każdy z nas popełnia większe, czy mniejsze grzechy. Każdy z tych grzechów jest śmiercią dla mnie i dla Ciebie, ale nie upoważnia nikogo do wydawania osądów i komentarzy w personalnie w stronę osoby, która zgrzeszyła. Potępiać grzech nie robiąc przy tym sensacji wokół tej czy innej osoby. Tak buduje się dobro. A Bóg jest Miłosierny i Jego Miłosierdziu zostawmy wszelkie osądy innych ludzi. 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch