Nie marnuj okazji

Liturgia Słowa kieruje nasz wzrok dzisiaj ku Nazaretowi. Widzimy dziewczynę, młodą kobietę, która już za chwilę ma dowiedzieć się, że zostanie matką i to Matką samego Boga. Abstrakcja jakich mało. Z nikim jeszcze nie współżyła, a tu przychodzi do niej jakiś gość i mówi, że jest wybrana przez Boga i urodzi Mu Syna. Wszyscy dobrze wiemy, jak potoczyła się ta historia. Mimo, iż wszystko wydawało się wyjątkowo skomplikowane i dziwne, mimo iż Maryja miała świadomość konsekwencji jakie ją czekają w związku z tym, że jest w ciąży, powiedziała Bogu "ok, biorę to na siebie, zgadzam się na wypełnienie Twojej woli".


Bóg z wiadomością zwiastującą przychodzi nie tylko do Maryi. Z takimi wiadomościami wielokrotnie przychodzi też do nas. Nie raz ani nie dwa przyszedł do Ciebie Bóg i być może nie zwiastował Ci, że będziesz matką jego Syna, bo ta rola została już kolokwialnie mówiąc obsadzona, ale stawia przed Tobą inne cele i inne zadania, przeznaczone tylko i wyłącznie dla Ciebie. Jednak nie mówi Ci nigdy, że będziesz musiał to zrobić. Tak jak w przypadku Maryi, tak i Tobie Bóg daje wolą rękę do podjęcia decyzji. Ty decydujesz, czy podejmiesz się zadania, które daje Ci Bóg. To od Twojego "niech się stanie" zależy, czy wola Boga zostanie przyjęta i wcielona. 

Każde przyjęcie Bożego zadania, każde uświadomienie sobie, że my również jesteśmy błogosławieni, czyli szczęśliwi, wybrani przez Boga do pełnienia jakiegoś wyjątkowego zadania, z którym nie poradziłby sobie nikt inny tylko właśnie my z naszymi zdolnościami i ułomnościami, doświadczeniami i brzemieniami, jest przyjęciem okazji do uczynienia dobra. Każda odmowa Bogu, każde przeciwstawienie się Mu jest zmarnowaniem tej okazji. A w życiu przecież chodzi o to, by okazji do wprowadzania dobra wykorzystywać jak najwięcej i możliwie najczęściej i najbardziej je pomnażać.


Zastanów się dziś, jakie zadania stawia przed Tobą Bóg. Popatrz na Maryję. Zauważ, że Ona też się zasmuciła, zmieszała się, była niepewna, nie wiedziała co odpowiedzieć. Ostatecznie jednak zwyciężyło zaufanie. Maryja zaufała Bogu i dzięki temu wypełniło się Słowo. Ty też możesz przyczynić się do wypełniania Słowa i szerzenia dobra na świecie, ale stanie się tak tylko wtedy, gdy zaufasz Bogu i rozpoznasz w sobie, że gdy Bóg stawia Cię przed jakimś wielkim zadaniem, trudnym do wykonania z punktu widzenia człowieka, On zawsze da Ci też narzędzia do wykonania tego zadania i łaskę, byś czuł, że nie jesteś na drodze sam. 

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch